Od miłości do nienawiści
Rozpad małżeństwa należy do najbardziej obciążających doświadczeń życiowych. Nawet jeśli decyzja o rozstaniu jest słuszna i przemyślana, oznacza stratę wspólnej codzienności, planów, poczucia bezpieczeństwa, a często także wyobrażenia o własnym życiu.
Rozwód jest jednym z tych momentów, w którym bardzo często pojawiają się skrajne emocje. Możemy sobie na nie pozwolić dopóki nie są niszczące. Rozwód jest takim etapem w życiu, kiedy powinniśmy zamknąć sprawę w sposób kulturalny – mówi Iwona Anna Wiśniewska.
Złość, frustracja czy poczucie krzywdy są naturalne. Problem pojawia się wtedy, gdy przestają być przejściowym etapem żałoby po związku, a stają się sposobem funkcjonowania. Dwoje ludzi, którzy jeszcze niedawno byli sobie najbliżsi, zaczyna traktować się jak przeciwnicy. Im bardziej gwałtownie rozpada się związek i im silniejsze są emocje, tym łatwiej o utratę hamulców. Wtedy na rozprawę trafiają nie tylko fakty istotne z punktu widzenia prawa, ale również "brudy", które przez lata pozostawały między małżonkami.
Klienci często mówią, że potrzebują moralnego oczyszczenia. Muszą usłyszeć, że to nie oni są winni, a drugi małżonek postępował źle – tłumaczy Natalia Gajecka.
Z punktu widzenia prawa sytuacja wygląda jednak inaczej niż z punktu widzenia emocji. Orzeczenie o winie może mieć konsekwencje prawne, między innymi w zakresie alimentów między byłymi małżonkami. Dlatego nie zawsze jest ono wyłącznie kwestią honoru czy zemsty. Wyjątkiem mogą być sytuacje, w których orzeczenie winy ma realne znaczenie ekonomiczne dla osoby, która przez wiele lat poświęciła się rodzinie i pozostawała poza rynkiem pracy.
Najbardziej bezbronną stroną rozwodu jest dziecko
Dziecko nie powinno być ani sędzią, świadkiem, zakładnikiem rozwodu rodziców. Tymczasem w konfliktowych rozstaniach zdarza się, że rodzice opowiadają dzieciom o szczegółach postępowania, przekazują informacje dotyczące zdrady, winy czy majątku, próbują wpływać na ich stosunek do drugiego rodzica. Dla dziecka rozwód rodziców jest już wystarczająco trudnym doświadczeniem. Dodanie do tego konieczności opowiedzenia się po którejś stronie może być dla niego ogromnym ciężarem. Dziecko może zostać postawione w sytuacji, w której ma skłamać na temat własnego rodzica. Nawet jeśli zarzut jest nieprawdziwy, samo doświadczenie manipulacji i konieczności uczestniczenia w kłamstwie może pozostawić ślad.
Złość bywa łatwiejsza niż smutek
Dlaczego ludzie tak często wybierają wojnę? Jednym z powodów jest to, że złość jest łatwiejsza do przeżywania niż smutek. Złość daje poczucie siły. Pozwala działać, pisać pisma, składać zawiadomienia, szukać kolejnych argumentów. Człowiek ma wrażenie, że coś robi, że odzyskuje kontrolę. Smutek jest zupełnie inny. Nie mam już wpływu na decyzję drugiej osoby. Moje dotychczasowe życie się skończyło. Dlatego osoba porzucona może kurczowo trzymać się złości, ponieważ dzięki niej nie musi jeszcze dopuścić do siebie żałoby. Problem w tym, że złość, która trwa miesiącami czy latami, przestaje być ochroną. Zaczyna niszczyć człowieka, który ją nosi. Człowiek może odejść z małżeństwa, ale jednocześnie przez wiele lat pozostać w nim psychicznie.
Ludzie nie przeżywają smutku, przeżywają złość, frustrację i zastanawiają się, co zrobić, by wywlec największe brudy – mówi Iwona Anna Wiśniewska.
Rozwód nie powinien być konkursem, w którym jest zwycięzca i przegrany. Można wygrać rozprawę i jednocześnie przegrać kolejne lata własnego życia. Można udowodnić zdradę, upokorzyć byłego partnera, doprowadzić do kolejnych postępowań, a mimo to codziennie wracać myślami do człowieka, od którego chciało się uwolnić. To nie oznacza, że osoba skrzywdzona ma zapomnieć o krzywdzie. Nie oznacza również rezygnacji z ochrony własnych interesów czy praw.