Zapis rozmowy Jacka Bańki z wojewodą Małopolski, Łukaszem Kmitą.

Jaki jest bilans sylwestrowego weekendu? Ile osób ukarano za łamanie obostrzeń?

- W tej chwili Sanepid podsumowuje swoje działania. Służby działały intensywnie. Widzieliśmy niestety duże ilości turystów w Małopolsce, którzy nie przestrzegali zasad. Wielu policjantów w czasie sylwestra i Nowego Roku pełniło służbę. 10% policjantów zabezpieczało w sylwestra okolice powiatu tatrzańskiego. To dla służb intensywny okres pracy. Mamy podsumowanie sylwestra i okresu noworocznego na drogach. Mam najnowsze dane. W 3 dni doszło do 7 wypadków. 2 osoby zginęły, 7 osób zostało rannych. 41 kierowców policjanci wyeliminowali z dróg za alkohol. Spadła nam liczba wypadków. Rok temu było 10 wypadków w tym czasie. Mam nadzieję, że wracający jeszcze ludzie z sylwestra będą uważali. Od nowego roku jest nowy taryfikator mandatów. W ubiegłym roku policjanci w Małopolsce interweniowali ponad 250 tysięcy razy z powodu prędkości. 4000 osób straciło prawo jazdy za przekroczenie prędkości w terenie zbudowanym o ponad 50 km/h. Dbajmy o siebie i innych uczestników ruchu drogowego. Przestrzegajmy przepisów.

Ministerstwo zdrowia dużą ilość zgonów w zeszłym tygodniu tłumaczyło efektem świąt. Kiedy poznamy efekt sylwestra?

- My już ten efekt widzimy. Tydzień do tygodnia od połowy grudnia spadała nam liczba osób zakażonych. W tym tygodniu widzimy, że spadek zakażeń został zahamowany. To może świadczyć, że efekty aktywności świątecznych się zaczęły. Liczby z początku grudnia i teraz nie są znaczące. W Małopolsce zakażonych wczoraj było około 800 osób. W Polsce ponad 6000. Mieliśmy znacznie większe wyniki. Niepokojące jest jednak przełamanie trendu. Nie spada liczba zakażeń teraz. Liczba zgonów była wysoka. Wiele zgonów to choroby współistniejące. Jako wojewoda mam jednak telefony z prośbami, żeby komuś pomóc. Ktoś leży w szpitalu i rodzina liczyłaby na przeniesienie do innego. Pierwsze moje pytanie to, czy ktoś był zaszczepiony. W 99% przypadków są to osoby niezaszczepione. Apeluję do wszystkich. Proszę, żeby przed piątą falą jak najwięcej osób się zaszczepiło. Trzecią dawką zaszczepiło się ponad pół miliona, ale to za mało. Dziś minister Niedzielski mówił, że trudne dni przed nami. Musimy wzmóc czujność i wrócić do zasady DDM. Byłem zszokowany. Wczoraj byłem w jednym kościele na Podhalu. Poza mną i żoną nie było nikogo w maseczce. Napiszę list do tamtejszych księży. Byłem zbulwersowany.

Mówi pan o piątej fali. To fala omikronowa. W Małopolsce mieliśmy do tej pory jeden przypadek omikrona. To jeden jedyny, czy jest ich już więcej?

- Te dane dokładne ma inspekcja sanitarna. W kraju tych przypadków jest coraz więcej. Ta fala się rozpędza. Mam nadzieję, że takiej ilości jak w Wielkiej Brytanii nie będzie. Tam były dni z wynikami 160 tysięcy zakażeń. Musimy na to przygotować szpitale. Teraz mamy ponad 1000 łóżek wolnych. Jakby się jednak okazało, że fala omikronu dotarła do nas w połowie stycznia i byśmy startowali z obecnego poziomu zajętości łóżek, sytuacja może być trudna. Jeszcze pod koniec zeszłego roku spotkaliśmy się z dyrektorami szpitali. Premier podjął decyzję o przekazaniu dodatkowych środków wojewodom na dozbrojenie szpitali. Szpitale muszą mieć oręże do odparcia piątej fali. Od nas samych jednak też wiele zależy, jak ta fala będzie przebiegała.

Zmienia się wycena testów na koronawirusa. NFZ zapłaci mniej. Są laboratoria, które rezygnują z testowania, bo przestaje im się to opłacać?

- Ten temat był szeroko przez nas omawiany. W Polsce ta wycena była bardzo wysoka. Dostępne preparaty do wykonywania testów miały określoną cenę. Od kilkunastu tygodni w Europie cena tych preparatów znacznie spadła. Agencja Oceny Technologii Medycznych urealniła ceny. Część szpitali raportowała, że mogą być trudności. Rozmawiałem jednak z jednym z dyrektorów z Małopolski zachodniej. Wcześniej szpitale na tym mocno zarabiały. Teraz zarobią mniej. Wycena NFZ nie spowoduje, że straty w laboratoriach się pojawią. Zawsze jak ktoś zarabiał 150 złotych na teście, a teraz zarobi 25 złotych, podniesie alert. W opinii dyrektorów szpitali nie będzie sytuacji, że jakiś szpital do tego dołoży, jeśli ma otwarty system testowania.

Nie będzie tak, że małopolskie laboratoria będą mniej testować?

- Duże laboratoria ogólnopolskie podpisały porozumienie. Jest to uzgodnione. Część szpitali nie była zadowolona z obniżenia wyceny. To naturalne. Podpisali jednak porozumienie i będą testowali. Niektórzy dyrektorzy zaproponowali, że mogą odbierać testy od placówek, które nie będą chciały testować. Jesteśmy przygotowani. Przed nami piąta fala. Robiliśmy wszystko, żeby zabezpieczyć Małopolan. Z końcem stycznia wiele testów będzie wykonywanych w Małopolsce.


Jaki odsetek Małopolan jest dzisiaj zaszczepiony dawką przypominającą? Nie przygotowuje pan czasami kampanii przypominającej, że trzecia dawka daje pewność, iż przechodzenie koronawirusa nie będzie tak gwałtowne jak zaszczepienie się jedynie dwoma dawkami?

- W okresie między świętami i sylwestrem była duża kampania. Ona ma wiele tysięcy odsłon w internecie. Teraz przekroczyliśmy pół miliona Małopolan z dawką przypominającą. Porównując wskaźniki do innych województw, u nas jest dobrze. W Krakowie ponad 70% mieszkańców zaszczepiło się drugą dawką. Jest wielkie zainteresowanie. Dziękuję pracownikom punktów szczepień. Było tak duże zainteresowanie ostatnio, jak w czerwcu i lipcu. Odpowiedzialność mamy w sobie. Troszczymy się. Każdy zaszczepiony zdecyduje się na dawkę przypominającą. Kampanią internetową naraziłem się antyszczepionkowcom. Odpowiedzialnością moją jest jednak przekonywanie do szczepień. Pokazuję dane naukowców, jak szczepienia zabezpieczają. Do tego mam osobiste doświadczenia z rozmów. 75% pacjentów w najcięższych stanach to ludzie niezaszczepieni. 2022 rok nie zapowiada się bardzo optymistycznie, ale jestem przekonany, że wielu Małopolan zdecyduje się na szczepienie. Dziękuję za to. Dziękuję też funkcjonariuszom, którzy dbali o nasze bezpieczeństwo. Gdy my i nasi bliscy się bawiliśmy, funkcjonariusze dbali o porządek. Małopolanom życzę zdrowia i sił w nowym roku.