- Pana pytania mnie intrygują. Pojechała grupa polskich patriotów, żeby upamiętnić polskich patriotów przy tym „słynnym” kamieniu i zostali zmasakrowani przez niemiecką policję. Obywatele Izraela, amerykańscy Żydzi nie są tak traktowani w Berlinie. Wtedy byłby skandal na cały świat, a minister spraw wewnętrznych Niemiec byłby zdymisjonowany. Polaków bić można. Można obrażać - mówił Mularczyk na antenie Radia Kraków.
Na uwagę dziennikarza, że "niemieccy policjanci zrobili dokładnie to, czego polska prawica domaga się od polskich służb, czyli stanowczo wyegzekwowali prawo miejscowe i nie pozwolili przybyszom z innego kraju na samowolkę", eurodeputowany PiS zareagował z oburzeniem: "Pan jest Polakiem w ogóle?" - zwrócił się do dziennikarza. "Jadą Polacy do Berlina upamiętniać polskie ofiary II wojny. Nawet jak naruszają przepisy administracyjne o zgromadzeniach, to reakcja policji była odpowiednia, żeby ich masakrować, rzucać na ziemię, kopać po głowach, łamać żebra? Pan się słyszy?" - mówił Mularczyk i dodał: "Musimy być solidarni z Polakami, nie z niemiecką, brutalną policją, która by sobie nie pozwoliła na to samo wobec Żydów i muzułmanów. Oni nas traktują gorzej".
Przypomnijmy, we wtorek grupa członków nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic chciała umieścić krzyż przy znajdującym się w centrum Berlina tymczasowym pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej i okupacji niemieckiej. Zgodnie z komunikatem berlińskiej policji krótko przed godz. 16:00 przed Reichstagiem zebrało się około 15 osób w żółtych kamizelkach. „Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały one udać się pod polski Głaz Pamięci. Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne” - czytamy w komunikacie.
Zebranym - przy pomocy tłumacza - miano zaproponować zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo „udanie się pojedynczo do miejsca pamięci”. „Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego” - informuje berlińska policja.
Po zakończeniu czynności policyjnych wszystkie osoby zostały zwolnione na miejscu.