W Krakowie już od pewnego czasu trwa prekampania wyborcza. Jednym z tematów są propozycje obniżenia cen biletów komunikacji miejskiej, nawet do poziomu warszawskiego. Różnice są znaczące: w Warszawie bilet 75-minutowy kosztuje 4,40 zł, a 20-minutowy 3,40 zł. W Krakowie za bilet godzinny trzeba zapłacić 8 zł, a za 15-minutowy 4 zł. Z czego wynikają te różnice?
Przyczyn jest wiele. Sam koszt wydrukowania biletu ma dziś marginalne znaczenie. Największe wydatki to utrzymanie floty autobusów i tramwajów, infrastruktury, torowisk, taboru czy wynagrodzeń kierowców. Każde miasto ma swoją specyfikę: inne inwestycje, inny układ urbanistyczny, inne natężenie ruchu czy liczbę pasażerów. Nie ma też prostej zależności, że obniżenie cen biletów automatycznie zwiększy liczbę pasażerów. To byłoby zbyt duże uproszczenie.
Wspomniał pan o kosztach stałych, ale jest jeszcze jedna kwestia – praktycznie każde duże miasto w Polsce dopłaca do komunikacji miejskiej ogromne pieniądze.
Nie analizowałem wcześniej szczegółowych danych wszystkich miast, więc trudno mi porównywać skalę deficytów. Natomiast obniżenie cen biletów oznaczałoby najprawdopodobniej większy deficyt, który trzeba byłoby pokryć z innych źródeł.
W Krakowie w tym roku, mimo wysokich cen biletów, miasto dopłaci do komunikacji ponad miliard złotych.
Pytanie, ile dopłaca Warszawa, skoro bilety są tam tańsze.
W Warszawie to niemal 5 miliardów złotych rocznie. W przeliczeniu na mieszkańca daje to około 2600 zł, podczas gdy w Krakowie około 1300 zł. Czy Kraków byłoby stać na dalsze zwiększenie dopłat?
Rozmawiamy na razie tylko o biletach jednorazowych. Warto też spojrzeć na ceny biletów okresowych. Kraków, podobnie jak wiele miast turystycznych, relatywnie więcej zarabia na biletach jednorazowych, natomiast bilety dla stałych mieszkańców są znacznie tańsze.
Rzeczywiście, ceny biletów okresowych w Krakowie i Warszawie są do siebie bardzo zbliżone.
Chciałbym też podkreślić, że nie istnieje coś takiego jak darmowa komunikacja miejska. Nawet jeśli pasażer nie płaci przy wejściu do pojazdu, ktoś te koszty musi pokryć. W praktyce są one przerzucane na podatników. Przykłady z innych miast pokazują, że pełna bezpłatność transportu nie zawsze się bilansuje. W Krakowie trudno byłoby znaleźć mechanizm, który pozwoliłby zrekompensować utracone wpływy z biletów.
Czyli obniżka cen biletów zawsze ma swoją cenę?
Tak. Nie wolno obiecywać niższych cen bez wskazania konsekwencji. Jeśli wpływy spadną, trzeba znaleźć dodatkowe źródła finansowania. Nie wierzę, że samo przedsiębiorstwo komunikacyjne znajdzie oszczędności na taką skalę, by zrównoważyć znaczące obniżki cen.
A jaka byłaby optymalna cena biletów w mieście takim jak Kraków?
Nie da się odpowiedzieć na to pytanie w oderwaniu od szerszego kontekstu. Jeśli cena zostanie obniżona, może to oznaczać konieczność ograniczenia częstotliwości kursów, zmniejszenia taboru na niektórych liniach albo zwiększenia strat finansowych. Nie ma też gwarancji, że niższe ceny przełożą się na większą liczbę pasażerów.
Co zatem można zrobić?
Potrzebna jest dokładna analiza popytu – sprawdzenie, które linie są najbardziej efektywne, a które wożą niewielu pasażerów. Ważne są też zachęty do korzystania z biletów miesięcznych i rocznych, bo zapewniają one większą stabilność przychodów. Istotna jest również prostota taryf i integracja różnych środków transportu. Idealnie byłoby, gdyby pasażer mógł korzystać z jednego biletu w całym systemie transportowym, także w kolei aglomeracyjnej.
Na koniec temat metra. Gdyby Kraków zdobył środki na jego budowę, czy późniejsza eksploatacja znacząco podniosłaby koszty funkcjonowania komunikacji miejskiej?
Na pewno koszty byłyby wyższe. Jednak metro to zmiana sposobu myślenia o mieście. Dzięki niemu Kraków byłby postrzegany jako pełnoprawna europejska metropolia. Miasto rozwija się demograficznie, codziennie przyciąga setki tysięcy osób – mieszkańców, studentów, turystów i osoby dojeżdżające do pracy. Metro mogłoby stać się prawdziwym przełomem.
Nawet mimo wysokich kosztów?
Tak. Czasem warto ponieść większe koszty, jeśli przekłada się to na wzrost atrakcyjności inwestycyjnej, konkurencyjności i jakości życia mieszkańców. Oczywiście Krakowa nie stać dziś samodzielnie na budowę metra i konieczny byłby montaż finansowy z udziałem środków zewnętrznych. Nie mam jednak wątpliwości, że prędzej czy później metro powinno w Krakowie powstać.
Gościem Radia Kraków był prof. Michał Kudłacz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Stowarzyszenia Lepszy Kraków