Kraków zna niemal każdy. Wydaje się, że został sfotografowany z każdej strony, o każdej porze roku i dnia. A jednak zdjęcia Przemka Czai potrafią wywołać zdziwienie nawet wśród mieszkańców miasta. Wawel na tle Tatr, nieoczywiste panoramy Starego Miasta, magiczne światło przebijające przez witraże czy kadry pokazujące znane miejsca z zupełnie nowej perspektywy. Już 2 lipca w Nowohuckim Centrum Kultury będzie można zobaczyć przekrój jego twórczości. Wystawa znajdzie się w miejscu szczególnym – w sąsiedztwie stałych ekspozycji Zdzisława Beksińskiego i Jerzego Dudy-Gracza.
Fotografia ma wspólny mianownik z malarstwem. Dlatego bardzo się cieszę, że moje zdjęcia będzie można oglądać właśnie w takim towarzystwie – mówi Przemek Czaja.
Po oficjalnym otwarciu wystawy zaplanowano spotkanie autorskie, podczas którego fotograf pokaże kulisy powstawania swoich prac, opowie o historii przedstawionych miejsc i porozmawia z publicznością o Krakowie, który nieustannie odkrywa.
Fotografowanie i opowiadanie o mieście
Jestem przewodnikiem historycznym, ale też fotograficznym. Pokazuję Kraków, opowiadam o jego historii, ale jednocześnie pokazuję ludziom, gdzie zrobić najlepsze zdjęcia – dodaje.
To właśnie połączenie wiedzy historycznej i fotograficznego spojrzenia sprawia, że jego spacery oraz publikacje cieszą się tak dużym zainteresowaniem. Pierwsze fotografie, które znajdą się na wystawie w NCK, pochodzą z 2014 roku. To właśnie wtedy rozpoczęła się jego konsekwentna fotograficzna opowieść o mieście, a miłość do Krakowa zaczęła się od opowieści babci. Przed wojną była nauczycielką i została skierowana do pracy w regionie świętokrzyskim, gdzie przez lata walczyła z analfabetyzmem. Choć mieszkała poza Krakowem, nigdy nie przestała za nim tęsknić. Opowiadała wnukowi historie z pogranicza faktów, legend i miejskich podań. – "Coś mówiła, ja może nie zawsze słuchałem uważnie, ale wiele z tych opowieści zostało w głowie" – wspomina. Później rolę rodzinnej kronikarki przejęła jego mama, również rodowita Krakowianka, która zna niemal wszystkie ulice miasta. To właśnie te rodzinne historie stały się początkiem późniejszych poszukiwań i zgłębiania dziejów Krakowa.
Jednym z tematów, które regularnie wracają w rozmowach, są nietypowe miejsca do robienia zdjęć. Turystów najbardziej fascynują panoramy miasta i punkty widokowe. Wielu z nich trafia do Krakowa po obejrzeniu zdjęć publikowanych w mediach społecznościowych projektu Made in Krakow. Jednym z ulubionych miejsc jest taras Akademii Muzycznej. To właśnie tam znajduje się słynna stołówka z widokiem na Wawel, znana również z obu części filmu "Vinci". Można stamtąd podziwiać Planty, Bazylikę Mariacką od nietypowej strony i jedną z najpiękniejszych panoram centrum miasta. Innym polecanym miejscem jest otwarta dwa lata temu Baszta Mała na Wawelu. Zwiedzający mogą przejść krużgankami drugiego piętra i spojrzeć na królewską rezydencję z perspektywy, która przez stulecia była dostępna jedynie dla mieszkańców zamku.
Czujemy się trochę jak Zygmunt Stary i Bona. A widok na dziedziniec i panoramę miasta jest naprawdę niezwykły – dodaje.
Czy Tatry naprawdę widać z Krakowa?
Jednym z najczęściej zadawanych pytań dotyczących jego fotografii jest to o zdjęcia Tatr widocznych z Krakowa. – "Teoretycznie wydaje się to niemożliwe, ale przy odpowiednich warunkach i odpowiednim teleobiektywie jest jak najbardziej realne". Takie kadry stały się zresztą jednym z jego znaków rozpoznawczych. Pokazują, że fotografia to nie tylko kwestia sprzętu, lecz także cierpliwości, wiedzy o świetle i umiejętności przewidywania warunków atmosferycznych.