Zanim samolot oderwie się od ziemi
Franciszek przez lata należał do personelu naziemnego odpowiedzialnego za przygotowywanie wojskowych samolotów do lotu. Praca rozpoczynała się na około dwie godziny przed planowanym wylotem. Zgodnie z dokumentacją techniczną sprawdzał m.in. systemy naprowadzania, łączność i instalację elektryczną. Jeśli wszystkie punkty kontroli były wykonane prawidłowo i nie było zastrzeżeń, podpisywał dokumentację i dopuszczał maszynę do lotu w zakresie swojej specjalności.
Przy obsłudze samolotu M28 Skytruck pracował cały zespół. Każdy odpowiadał za inną część przygotowania maszyny – od awioniki po silnik i płatowiec. Potrzebne było również zaplecze techniczne, w tym specjalny pojazd z agregatem prądotwórczym, który dostarczał energię potrzebną m.in. do uruchomienia samolotu.
W tej pracy najważniejsze były procedury, skupienie i odpowiedzialność. Franciszek zakończył służbę w wieku 40 lat. Jednym z powodów była świadomość, że w takiej profesji rutyna może stać się niebezpieczna.
Na pierwszym miejscu stawiałem bezpieczeństwo załóg, które latają na samolotach, które przygotowywałem
– mówił.
Fascynacja lotnictwem pojawiła się u niego bardzo wcześnie. Jego ojciec był pilotem cywilnym i działaczem Aeroklubu Lubelskiego, a Franciszek jako dziecko spędzał tam niemal każdy weekend. Sam chciał zostać pilotem, ale nie mógł zrealizować tego planu. Znalazł jednak swoje miejsce przy samolotach jako technik.
Dużo satysfakcji dawała mu nie tylko codzienna obsługa maszyn, ale również wyszukiwanie usterek i próby ich naprawy. Przy nietypowych problemach potrzebna była praca zespołowa, analiza instrukcji i schematów technicznych.
Akcja Serce. Gotowość także w środku nocy
Jednym z wyjątkowych zadań 8. Krakowskiej Bazy Lotnictwa Transportowego jest udział w Akcji Serce, w ramach której wojskowe samoloty pomagają w transporcie organów do przeszczepów oraz personelu medycznego.
Franciszek uczestniczył w takich misjach jako technik przygotowujący samolot. Oznaczało to także dyżury pod telefonem i konieczność szybkiego stawienia się w jednostce. Wezwanie mogło przyjść zarówno w ciągu dnia, jak i w środku nocy.
W gotowości musieli pozostawać nie tylko piloci i technik pokładowy, ale również personel naziemny odpowiedzialny za samolot. Maszyny były przygotowywane wcześniej, a obsługa przedlotowa zachowywała ważność przez określony czas, dzięki czemu w razie potrzeby można było szybko rozpocząć misję.
W rozmowie pojawiło się też podstawowe pytanie: jak ważący dziesiątki ton samolot utrzymuje się w powietrzu? Franciszek tłumaczył to na prostym przykładzie dłoni wystawionej przez okno jadącego samochodu. Odpowiednie jej ustawienie powoduje, że napierające powietrze zaczyna ją unosić. Podobnie działa profil skrzydła samolotu w połączeniu z odpowiednią prędkością i siłą ciągu.
Z lotnictwa do poszukiwania „reportażu życia”
Po zakończeniu służby Franciszek obrał zupełnie inną drogę. Obecnie pracuje jako taksówkarz – i właśnie w taksówce poznał Lidię Jazgar. Zmiana zawodu nie była jednak przypadkowa. Jeszcze jako żołnierz studiował w Krakowie dziennikarstwo, a teraz szuka tematu, który pozwoliłby mu zrealizować kolejne zawodowe marzenie.
Szukam i dalej szukam tematu na reportaż życia
– przyznał.
Nie chce jednak łączyć przyszłej działalności dziennikarskiej ze swoim dawnym środowiskiem wojskowym i pisać o kolegach z jednostki.
Mimo zmiany zawodu jego fascynacja lotnictwem nie minęła. Zachęca do odwiedzania Aeroklubu Krakowskiego w Pobiedniku Wielkim, gdzie działają m.in. sekcje samolotowa, szybowcowa i modelarska. Młodym ludziom zainteresowanym wojskiem i lotnictwem radzi natomiast, by nie rezygnowali z marzeń.
Warto spełniać swoje marzenia i wierzyć w siebie
– mówił.
Na zakończenie rozmowy przypomniał o tych, których pracy pasażerowie zazwyczaj nigdy nie widzą, choć bez nich żaden samolot nie mógłby bezpiecznie wystartować.
Pamiętajmy o tych ludziach, których nie widać.