Naukowcy z Politechniki Bialostockiej wykorzystują organiczne wypełniacze odpadowe, takie jak łupiny słonecznika czy tatarak, do tworzenia kompozytów zastępujących tradycyjne tworzywa. Coraz większą popularnością cieszą się biotworzywa oparte na chitozanie czy skrobi - stanowią one alternatywę dla klasycznych plastików w branży opakowań. Wykorzystuje się również grzybnię, wodorosty, liście palmowe oraz kwas polimlekowy - wszystko po to, aby pozostawiać jak najmniej śladów w środowisku. Trwa naukowy wyścig na wymyślenie szybko rozkładających się, zużytych materiałów - powiedział Ewie Szkurłat dr inż. Konrad Kwiecień z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Tworzywa sztuczne są trwałe, odporne na warunki atmosferyczne i względnie tanie w produkcji. Stąd ich błyskawiczna "kariera" na rynku opakowań i nie tylko. Rozpadają się na mikrocząsteczki, które lądują w powietrzu, wodzie i glebie. Stamtąd przenikają do organizmów zwierząt i ludzi. Szacuje się, że każdy z nas spożywa ok. 5 g mikroplastiku tygodniowo – to jakbyśmy jedli jedną plastikową kartę kredytową. Według Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody 35% mikroplastiku w środowisku pochodzi z tekstyliów syntetycznych, 28% ze ścierania opon samochodowych i 24% z kurzu miejskiego.
Dlatego naukowcy tak intensywnie pracują nad nowymi, biodegradowalnymi materiałami. Z danych opublikowanych przez European Bioplastics wynika, że globalna zdolność produkcyjna biotworzyw ma wzrosnąć z około 2,47 mln t w 2024 roku do około 5,73 mln t w 2029 roku. Dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie tworzyw sztucznych jednorazowego użytku wymaga zmniejszenia liczby tego typu produktów i promuje biodegradowalne alternatywy. Według Komisji Europejskiej dyrektywa ta ma na celu zmniejszenie emisji ekwiwalentu CO2 o 3,4 mln ton.