23 134 złote brutto mógł zarabiać Łukasz Gibała. Taka kwota wynikała z uchwały w sprawie ustalenia wynagrodzenia dla prezydenta miasta Krakowa, którą otrzymali radni. Zarobki zostały podzielone na kilka części:
1) wynagrodzenie zasadnicze w wysokości: 11 650 zł,
2) dodatek funkcyjny w wysokości: 4 430 zł,
3) dodatek specjalny w wysokości 30% łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego w kwocie: 4 824 zł,
4) dodatek za wieloletnią pracę w wysokości określonej w przepisach ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1135) – to tzw. wysługa lat, maksymalnie 2 230 złotych.
Gdy podczas sesji rady miasta przyszedł czas na ten punkt, głos jako pierwszy zabrał prezydent. Łukasz Gibała poinformował z mównicy, że być może jego propozycja nie przyniesie widocznych oszczędności ani nie będzie miała realnego wpływu na budżet Krakowa, ale będzie miała wymiar symboliczny. Dlatego też Gibała złożył poprawkę, która zakłada zmniejszenie jego zarobków do ustawowego minimum. Składniki wynagrodzenia po zmianach przedstawiają się następująco:
1) wynagrodzenie zasadnicze w wysokości: 9 320 zł,
2) dodatek funkcyjny w wysokości: 3 544 zł,
3) dodatek specjalny w wysokości 30% łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego w kwocie: 3 859,20 zł,
4) dodatek za wieloletnią pracę w wysokości określonej w przepisach ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1135) – to tzw. wysługa lat, maksymalnie 1 864 złotych.
Razem to 18 587,2 złotych brutto.
Niektórzy radni nie mogli jednak powstrzymać się od uszczypliwości. Po wystąpieniu prezydenta Gibały głos zabrał przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Stawowy. Jak stwierdził - nigdy nie był zwolennikiem zaglądania innym do kieszeni, ale jego zdaniem realne oszczędności mogłoby przynieść pozostawienie trzech zastępców prezydenta. (Łukasz Gibała do tej pory powołał ich trzech, ustawa dopuszcza maksymalnie czterech wiceprezydentów). Stawowy ironizował w kierunku Gibały, że to oszczędność rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie, a skoro "Stanisław Kracik dał sobie radę sam, to pan da sobie radę z trójką zastępców".
Na te słowa ostro zareagowała Aleksandra Owca z partii Razem. Odpowiadając Stawowemu podkreśliła, że jego propozycja jest populistyczna. Zdaniem Owcy Kraków potrzebuje jak najlepiej działającego urzędu, a jeśli czwarty zastępca nie zostanie powołany, to automatycznie jego obowiązki będą rozłożone na pozostałych trzech wiceprezydentów. Współprzewodnicząca partii Razem dodała, że miasto potrzebuje dopięcia błędów poprzedniej administracji, m.in. publikacji planu ogólnego, a to uda się zrobić tylko poprzez dobrze opłacanych za rzetelną pracę urzędników.
Wiceprzewodnicząca rady miasta z KO Iwona Chamielec stwierdziła, że skoro prezydent Gibała mówi o odpowiedzialności za dobro wspólne, to mógłby "w duchu altruistycznym" przeznaczać część swojego wynagrodzenia na organizacje charytatywne i osoby najbardziej potrzebujące. Chamielec nie musiała długo czekać na odzew, choć nie taki, jakiego się spodziewała. Jeszcze w trakcie jej przemówienia z sali rozległy się okrzyki, że ona mogłaby postąpić tak samo ze swoją dietą radnej.
Ostatecznie propozycję obniżki wynagrodzenia złożoną przez samego prezydenta Łukasza Gibałę poparli jednogłośnie wszyscy krakowscy radni.