Zapowiedź zmian w strefie czystego transportu była jednym z ważnych tematów kampanii Łukasza Gibały. Po objęciu przez niego urzędu spór o przyszłość SCT wchodzi jednak na grunt konkretnych procedur i ograniczeń prawnych. Jak wyjaśnia w Radiu Kraków Miłosz Jakubowski, nie wystarczy polityczna decyzja o oddaniu sprawy pod głosowanie mieszkańców. Osobną kwestią jest dopuszczalność referendum, osobną możliwość zniesienia strefy, a jeszcze inną zakres zmian, które mogłaby przyjąć Rada Miasta. W ocenie prawnika Fundacji Frank Bold każda z tych dróg wymaga uwzględnienia obowiązków związanych z ochroną powietrza.
Referendum nie zastąpi obowiązkowych konsultacji
Najważniejszy argument Jakubowskiego przeciwko referendum dotyczy trybu uchwalania przepisów o SCT. Ustawodawca przewidział w nim obowiązkowe konsultacje społeczne. Według prawnika orzecznictwo sądów administracyjnych wyklucza zastępowanie takiej szczególnej procedury referendum lokalnym. Kluczowy jest więc ustawowy obowiązek konsultowania projektu, a nie sam fakt, że mieszkańcy wcześniej wypowiadali się o strefie. Jakubowski zaznacza przy tym, że ustawa o referendum lokalnym nie zawiera przepisu wprost zakazującego głosowania w sprawie SCT. Przedstawiane przez niego stanowisko wynika z interpretacji prawa i orzeczeń sądowych.
Prawnik powołuje się na wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego, w tym orzeczenie z 2014 roku, oraz sprawy dotyczące planowania przestrzennego, gdzie również obowiązuje szczególny tryb stanowienia prawa. Wskazuje też na dodatkowe wątpliwości dotyczące wykorzystania referendum do uchylenia aktu prawa miejscowego, który już obowiązuje. „Jeżeli przedmiotem tego referendum miałoby być uchylenie czy zmiana uchwały w sprawie SCT, to byłoby ono niezgodne z prawem” – ocenia.
Prezydent nie może zdecydować sam
Do kwestii prawnej dochodzi podział kompetencji między prezydentem a Radą Miasta. Jak podkreśla Jakubowski, prezydent nie może samodzielnie zarządzić takiego referendum. W omawianej drodze potrzebna byłaby uchwała radnych, więc projekt popierany przez prezydencki klub musiałby uzyskać odpowiednie poparcie w radzie. Prawnik zwraca uwagę, że Gibała nie dysponuje tam większością. Ewentualne porozumienie polityczne nie usuwałoby jednak podstawowego zastrzeżenia Fundacji: w jej ocenie sam przedmiot takiego głosowania byłby niedopuszczalny.
Trzy kolejne lata bez przekroczeń
Odrębne ograniczenie dotyczy zniesienia strefy. Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych wiąże możliwość likwidacji SCT ustanowionej z powodu przekroczeń dopuszczalnego średniorocznego poziomu dwutlenku azotu z wynikami ocen jakości powietrza. Przewiduje, że w kolejnych trzech latach oceny te nie mogą wykazywać takich przekroczeń. eli.gov.pl W argumentacji Jakubowskiego jest to zabezpieczenie trwałości narzędzia służącego poprawie jakości powietrza. Zmiana władz miasta sama w sobie nie usuwa obowiązku, z którego wynikało ustanowienie strefy.
Jakubowski wskazuje, że rokiem bez przekroczenia normy był 2025. Zastrzega jednocześnie, że wyniki za pierwszych dziewięć miesięcy 2026 roku budzą obawy o ponowne przekroczenie średniorocznego poziomu dopuszczalnego. Ostateczna ocena będzie dotyczyła całego roku. Jeżeli przekroczenie zostanie potwierdzone, nie będzie można traktować tego roku jako kolejnego w wymaganym okresie poprawy. Rozmowa o likwidacji strefy pozostaje więc związana z wynikami pomiarów, a nie wyłącznie z politycznym poparciem dla takiej decyzji.
Ograniczenie do Plant też budzi zastrzeżenia prawnika
Przepis dotyczący trzech lat odnosi się do zniesienia SCT. Jakubowski uważa jednak, że nie daje to samorządowi pełnej swobody w radykalnym ograniczaniu jej granic lub łagodzeniu wymagań emisyjnych. Jego zdaniem zmiany, które pozbawiłyby strefę skuteczności, oznaczałyby obchodzenie celu ustawy. Rozróżnia przy tym niewielkie korekty i ingerencję istotnie zmieniającą zakres ochrony. „Jakieś drobne korekty oczywiście myślę, że są dopuszczalne” – mówi. Według Jakubowskiego granicą dopuszczalnych zmian byłaby skuteczność SCT w ograniczaniu zanieczyszczeń.
Szczególnie krytycznie odnosi się do pomysłu pozostawienia SCT wyłącznie wewnątrz Plant. Przekonuje, że poza jej granicami znalazłyby się wówczas obszary z największymi zanieczyszczeniami. W jego ocenie tak duże ograniczenie terytorium strefy nie mieściłoby się w dopuszczalnych modyfikacjach. Problemem byłoby więc zarówno to, jaką część miasta objęłyby nowe granice, jak i to, czy po zmianie SCT nadal odpowiadałaby na zagrożenia, dla których ją ustanowiono. Samo zachowanie nazwy i formalnego istnienia strefy nie byłoby, zdaniem prawnika, wystarczającym argumentem za legalnością takiej operacji.
Znaczenie ma także wojewódzki program ochrony powietrza
Jakubowski wskazuje również na zobowiązania wynikające z Programu ochrony powietrza dla województwa małopolskiego. Przypomina, że wymóg dotyczący krakowskiej SCT znalazł się w nim już w 2020 roku, wcześniej niż ustawowy obowiązek tworzenia stref w dużych miastach z przekroczeniami norm dwutlenku azotu. Zwraca uwagę na zapisany w programie model obejmujący obszar ograniczony czwartą obwodnicą oraz wymagania Euro 4 dla samochodów benzynowych i Euro 6 dla diesli. W jego ocenie to kolejny powód, dla którego Kraków nie może dowolnie zredukować zakresu strefy.
Prawnik przekonuje też, że obecne zasady są pod pewnymi względami łagodniejsze od modelu zakładanego w programie, wskazując na wyłączenia przewidziane dla mieszkańców. Z tej perspektywy dalsze ograniczanie SCT wymagałoby oceny zgodności zarówno z ustawą, jak i z obowiązkami przyjętymi na poziomie województwa. Dyskusja o nowych zasadach wjazdu do miasta dotyczy zatem również tego, czy proponowane rozwiązania pozwolą realizować zobowiązania związane z poprawą jakości powietrza.
Zdrowie mieszkańców i możliwość dochodzenia roszczeń
Jakubowski zwraca uwagę, że wśród mieszkańców są również osoby oczekujące utrzymania skutecznej ochrony przed zanieczyszczeniami. W tym kontekście wskazuje na nową unijną dyrektywę o jakości powietrza i perspektywę jej wdrożenia do polskiego prawa. Przewiduje ona prawo do dochodzenia rekompensaty za szkody zdrowotne wynikające z umyślnych działań lub zaniedbań właściwych organów, naruszających przepisy wdrażające określone obowiązki dotyczące ochrony powietrza. Ewentualne roszczenia wymagałyby spełnienia warunków odpowiedzialności. EUR-Lex Prawnik uważa, że osłabianie działań ochronnych mogłoby w przyszłości prowadzić do takich sporów.
Za lepszą drogę uznaje rozmowę władz i mieszkańców opartą na danych o jakości powietrza oraz jego wpływie na zdrowie. Sam przyznaje, że SCT jest daleka od ideału i można rozważać zmiany poprawiające jej funkcjonowanie. Sprzeciwia się jednak takim korektom, które doprowadziłyby do jej likwidacji lub pozbawienia skuteczności. „Kampania wyborcza już za nami” – podkreśla. Postuluje, by dalsza dyskusja koncentrowała się na tym, co ulepszyć w strefie z korzyścią dla mieszkańców, przy zachowaniu jej zadania: ograniczania szkodliwych zanieczyszczeń i ochrony zdrowia.