– W dalszym ciągu traktujemy tę braterską, konkretną wspólnotę w Kościele jako coś, co jest opcjonalne – mówi kard. Grzegorz Ryś. W trzecim odcinku podcastu „Pięciu Franciszków w życiu kard. Grzegorza Rysia” wraca do dziedzictwa ks. Franciszka Blachnickiego i zastanawia się, co jego nauczanie oznacza dla dzisiejszego Kościoła.
Anna Kluz-Łoś z kard. Grzegorzem Rysiem. Fot. Archidiecezja Krakowska
Kardynał wspomina swoje początki w Ruchu Światło-Życie. Pierwsze rekolekcje przeżył po ósmej klasie, później był animatorem i prowadził Oazy jako ksiądz, a następnie kardynał. Podkreśla, że program stworzony przez Blachnickiego pozostaje dla niego ważnym punktem odniesienia.
Ważne miejsce w rozmowie zajmuje Krucjata Wyzwolenia Człowieka – dobrowolna abstynencja podejmowana z myślą o wsparciu osób uzależnionych. Kardynał przypomina również przekonanie założyciela ruchu, że wiara potrzebuje konkretnej, braterskiej wspólnoty.
Co było duchowym fundamentem życia społecznego, które budował ks. Franciszek Blachnicki?
Kard. Grzegorz Ryś: Podejrzewam, że słowem kluczowym byłaby tu wolność. Tylko wolność czytana bardzo konkretnie, w odniesieniu do osoby. Chodzi o to, żeby człowiek był wolny.
Blachnicki widział, co się dzieje z człowiekiem, który wpada w alkoholizm, z jego rodziną i otoczeniem. Jego propozycja została w pełni sformułowana w 1979 roku. Kiedy Jan Paweł II przyjechał do Polski, otrzymał w darze księgę Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. To dzieło do dziś funkcjonuje w ruchu.
Krucjata jest wielkim dziełem miłości wobec osób uzależnionych. Jeśli alkoholik chce być trzeźwy, musi nie pić. Ale w naszym społeczeństwie dość trudno znaleźć towarzystwo, w którym się nie pije. Dlatego w każdym towarzystwie potrzebny jest jeden czy drugi człowiek, który, widząc obok siebie alkoholika, powie: „Ale ja też nie piję”.
Jest punktem oparcia dla tego, komu pić nie wolno. Mnie wolno, ale nie piję z racji na ciebie, bo chcę, żebyś miał wsparcie w tym konkretnym momencie.
Najpierw podcasty, teraz ksiązka. To rezultat wspólpracy Radia Kraków i Wydawnictwa św. Stanisława.
Krucjatę Wyzwolenia Człowieka podpisywano też na pewien okres. Nie zawsze na całe życie.
Można było na pewien okres, a można było na całe życie.
„Chrześcijaństwo nie jest systemem etycznym. Chrześcijaństwo w pewnym sensie nie jest religią. Chrześcijaństwo to osoba Jezusa Chrystusa” – to słowa ks. Blachnickiego. Jak odnajdywać pokój w Chrystusie? Jak on o tym mówił?
Kluczem są cztery prawdy ewangeliczne, które przeżywa się zawsze na Oazie, zwłaszcza na pierwszym stopniu, w ciągu pierwszych czterech dni.
Pierwsza z tych prawd mówi, że Pan Bóg mnie stworzył i ma dla mnie fantastyczny plan. Ważne jest, żeby się tym ucieszyć: istnieję, bo ktoś mnie chciał. Ktoś mnie chciał z miłości.
Druga prawda jest taka, że ja na tę miłość odpowiedziałem grzechem. Trzecia – że Bóg na mój grzech odpowiedział posłaniem Syna, który za mnie umarł i dla mnie zmartwychwstał. Czwarta – że tego właśnie Syna Bożego, który dla mnie umarł i zmartwychwstał, wybieram jako swojego Pana i Zbawcę.
To jest oazowe streszczenie tego, co dzisiaj w Kościele nazywamy kerygmatem, czyli najważniejszą nowiną, którą trzeba człowiekowi wykrzyczeć w twarz. To nie jest katecheza, teologia czy zrównoważony, abstrakcyjny wykład. To są cztery prawdy, które odnoszą się do mnie.
Ja jestem stworzony, bo mnie Bóg pomyślał. Nieraz zastanawiam się, jak to możliwe. Ale nad drugim się nie zastanawiam, bo wiem, że zrobiłem to milion razy – odrzuciłem Bożą miłość. Odpowiedzią na ten mój dramat jest wyłącznie osoba Jezusa Chrystusa. Nie ma innej odpowiedzi. I stąd czwarty krok: wybieram Go.
Od tego jest zaraz krok następny. Człowiek, który odkrył Jezusa Chrystusa i wybiera Go jako Pana, nie przejdzie tej drogi w pojedynkę. Musi wejść do konkretnej, braterskiej wspólnoty.
Blachnicki jest tu nieubłaganym nauczycielem. Mówi, że tam, gdzie Kościół nie realizuje się w konkretnej braterskiej wspólnocie, jest w świecie nieobecny.
Po prostu go nie ma.
Po prostu go nie ma. Ma potencjał, żeby być. Na przykład jakaś grupa ludzi wybudowała piękną świątynię i w środku ma ołtarz, a za ołtarzem księdza. Mają wszystko, czego potrzeba, żeby sprawować Eucharystię. Kupili lekcjonarze i mogą głosić Słowo Boże. To wszystko jest istotne. Tylko że dopóki w tej świątyni nie zbierze się konkretna braterska wspólnota, to wszystko jest dopiero potencjałem, żeby Kościół zaistniał.
To jest Blachnicki. I aż przedziwne jest, że my wszyscy, którzyśmy się tego od niego uczyli, w dalszym ciągu traktujemy tę braterską, konkretną wspólnotę w Kościele jako coś, co jest opcjonalne. Jak jest, to bardzo dobrze, ale jak nie ma, to też dobrze, bo mamy kancelarię, konfesjonał i możemy ludzi obsłużyć religijnie. A jak nam starczy czasu, to będziemy się zastanawiać nad tą małą, konkretną braterską wspólnotą.
To jest właśnie podejście do ewangelizacji i Kościoła, którego Blachnicki nie był w stanie pojąć.
Całej rozmowy posłuchaj w trzecim odcinku podcastu „Pięciu Franciszków w życiu kard. Grzegorza Rysia”.
Radio Kraków informuje,
iż od dnia 25 maja 2018 roku wprowadza aktualizację polityki prywatności i zabezpieczeń w zakresie przetwarzania
danych osobowych. Niniejsza informacja ma na celu zapoznanie osoby korzystające z Portalu Radia Kraków oraz
słuchaczy Radia Kraków ze szczegółami stosowanych przez Radio Kraków technologii oraz z przepisami o ochronie
danych osobowych, obowiązujących od dnia 25 maja 2018 roku. Zapraszamy do zapoznania się z informacjami
zawartymi w Polityce Prywatności.