W poniedziałek tłum otoczył budynek publicznej telewizji, której pracownicy dołączyli do protestów. Biało-czerwono-białe flagi powiewają w oknach i na ulicach w całym Mińsku. To barwy dawnej flagi Białorusi - zanim rząd Łukaszenki wprowadził obecną oficjalną, czerwono-zieloną flagę.
"Dowodów, że te wybory sfałszowano, jest bardzo dużo. Według różnych exit pollów średnia liczba Łukaszenki wynosi tylko 13%, a oficjalna liczba to 80%. Przecież jeśli ktoś ma 80% poparcia, to nie ma takich dużych protestów. Ja na przykład chyba nie znam chyba żadnej osoby, która głosowała na Łukaszenkę" - mówi Kristian Shinkevich, Białorusin, student Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jak relacjonuje Kristian, podczas protestów po ogłoszeniu wyników wyborów kilka osób zginęło, a wiele osób trafiło do szpitala. Powód? Wyjątkowa brutalność policji, co stało się powodem kolejnej fali protestów.
"Naprawdę jakieś straszne rzeczy się działy. Przez to ludzie wychodzą i strajkują w całym kraju" - podkreśla Shinkevich.
O ósmej rano na Białorusi rozpoczął się strajk generalny, który objął już wielkie zakłady produkcyjne.
"Strajki zaczęły się chyba od 11, ale dzisiaj już takie bardzo strategiczne fabryki, które mają znaczenie nie tylko dla Białorusi, ale dla całej Europy Wschodniej też strajkują" - mówi Kristian Shinkevich.
Także widzów białoruskiej telewizji publicznej przywitał w poniedziałek widok pustego studia - państwowa stacja BT przestała transmitować programy na żywo. Wokół budynku tłum ludzi skandował słowa wsparcia dla dziennikarzy.
Co na to wszystko Aleksander Łukaszenka? Prezydent pojawił się w fabryce ciągników, aby pertraktować zawieszenie strajku. Został wygwizdany. Wtedy powiedział do protestujących słowa, które odbiły się już echem po całym świecie: dopóki mnie nie zabijecie, nie będzie innych wyborów.
Martyna Masztalerz/łk
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.