Wisła Kraków oficjalnie potwierdziła rozstanie z Antonem Cziczkanem. Białoruski golkiper, który trafił na ulicę Reymonta na początku 2024 roku, spędził w klubie dwa i pół roku. Choć przez większość tego czasu nie zdołał wywalczyć sobie na stałe bluzy z numerem jeden, a w minionym sezonie pełnił rolę trzeciego bramkarza, jego nazwisko bez wątpienia zapisało się w historii „Białej Gwiazdy”. W trakcie dwudziestu oficjalnych występów zaliczył ten jeden absolutnie wyjątkowy – finał Pucharu Polski rozegrany 2 maja 2024 roku. To właśnie on strzegł dostępu do bramki w wygranym po dogrywce 2:1 meczu z Pogonią Szczecin. Co więcej, to jego dalekie zagranie z rzutu wolnego w pole karne rywali zapoczątkowało akcję, po której krakowianie rzutem na taśmę doprowadzili do wyrównania w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry.
Temat odejścia Białorusina pojawiał się już od zimy. Ostateczna decyzja o rozstaniu wpisuje się w szerszy plan przebudowy formacji defensywnej po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Cziczkan to zresztą niejedyny zawodnik opuszczający szatnię – zaledwie kilka tygodni wcześniej klub poinformował o zakończeniu współpracy z Kamilem Brodą.
W związku z tymi ubytkami kadrowymi, sprowadzenie co najmniej jednego nowego bramkarza stało się dla działaczy absolutnym priorytetem. Na rynku transferowym toczy się obecnie intensywna walka o następców. Głównym obiektem zainteresowania krakowskiego klubu jest Marcel Łubik, jednak o podpis tego zawodnika rywalizują również GKS Katowice oraz lokalny rywal, Cracovia. Z kolei według doniesień rumuńskich mediów, w orbicie zainteresowań wiślaków znajduje się także Mihai Popa. Najbliższe tygodnie pokażą, w jakim ostatecznie kierunku podążą decyzje personalne krakowskiego zespołu.