Polka, zarówno po piątkowej rywalizacji w kajakach, jak i sobotniej w kanadyjkach nie kryła złości.
Na szczęście szybko mi przechodzi, choć te starty trochę mnie zdenerwowały. Półfinały, zarówno w kajaku, jak i w kanadyjce, były dla mnie trudne. Miałam dwa naprawdę dobre przejazdy, wiele elementów wykonałam świetnie i prezentowałam wysoki poziom, ale popełniłam drobne błędy, które eliminowały mnie z dalszej rywalizacji. Szczególnie szkoda piątkowego startu w kajaku. Byłam zadowolona z przejazdu, ale na dole trasy przytrafiło mi się kilka błędów
– mówiła Zwolińska, która została sklasyfikowana na 22. miejscu.
Najlepsza zawodniczka polskiej reprezentacji, wspieranej przez sponsora głównego polskiego kajakarstwa PGE Polską Grupę Energetyczną, podkreśliła, że te nieudane starty są lekcją przed przyszłorocznymi mistrzostwami świata, które też odbędą się w tym urokliwym pirenejskim miasteczku.
Tak, musimy jeszcze trochę popracować na tej wodzie, bo daje się ona Polakom we znaki. Dzisiaj podjazdy były złe, trasa też była zła – wszystko było złe! Mówiąc jednak poważnie, cały czas jestem blisko czołówki i finałów. To cieszy, ponieważ ten sezon jest dla mnie bardzo udany i stabilny. Zdobyłam medal mistrzostw świata oraz medale Pucharów Świata, a przede mną jeszcze mistrzostwa Europy. Jestem już zmęczona, ale bardzo zadowolona, bo nigdy wcześniej nie miałam takiej powtarzalności. To ważne również ze względu na ranking olimpijski, w którym zdobywam mocne punkty
– dodała.
A co zawiodło w sobotę?
Najłatwiej byłoby zrzucić wszystko na pecha, ale te błędy wynikają z chwil dekoncentracji i niewłaściwej reakcji na to, co woda robi z kajakarzem. Musimy reagować bardzo szybko i błyskawicznie podejmować decyzje. Właśnie dlatego slalom jest piękny – w jednym tygodniu można wygrać Puchar Świata, a w następnym nie przejść kwalifikacji. To jednak nie jest przypadek. Są zawodnicy bardzo powtarzalni i myślę, że sama również należę do tego grona, ale błędy się zdarzają. Są częścią slalomu
Trzy pozycje wyżej od Zwolińskiej w rywalizacji kanadyjkarzy uplasował się Kacper Sztuba. Pozostali Polacy nie przebili się do półfinałów – w eliminacjach odpadli Hanna Danek, Michał Wiercioch i Szymon Nowobilski.
Ostatnim akcentem czterodniowych zawodów Pucharu Świata w Hiszpanii będzie niedzielna rywalizacja w kajakowym crossie. W La Seu d’Urgell tor jest bardzo wąski, dlatego rywalizacja w crossie zapowiada się bardzo ciekawie.
Już spadając z rampy widzi się przed sobą kamień. Dużo się dzieje, zawodnicy obijają się o te kamienie i momentami robi się trochę niebezpiecznie. Będzie adrenalina i z pewnością będzie co oglądać. Crossowe starty w La Seu zawsze są intensywne. Mocno walczymy z rywalkami, więc zobaczymy, jak będzie w niedzielę
– dodała Klaudia Zwolińska.
Oprócz niej w niedzielę na torze pokażą się jeszcze Dominika Brzeska, Mateusz Polaczyk i Marek Kulczycki.