Tylko w niedzielę straż pożarna w Małopolsce interweniowała ponad 100 razy w związku z obecnością czadu. Najwięcej zgłoszeń pochodziło z Krakowa i powiatu krakowskiego. W wyniku tych zdarzeń sześć osób trafiło do szpitala na dalszą diagnostykę.
– W około 90 procentach interwencji mieszkańcy mieli zainstalowane czujniki tlenku węgla. To właśnie one odpowiednio wcześnie wykryły zagrożenie i zaalarmowały domowników – podkreśla rzecznik małopolskich strażaków, kpt. Hubert Ciepły.
Jak wyjaśnia, podczas upałów temperatura na zewnątrz budynku bywa wyższa niż wewnątrz. W takich warunkach słabnie ciąg kominowy, a nawet może dojść do tzw. ciągu wstecznego. Oznacza to, że spaliny z piecyków gazowych zamiast wydostawać się na zewnątrz, cofają się do mieszkań. Może również wystąpić odwrócony przepływ powietrza – zamiast z wnętrza budynku na zewnątrz, powietrze przemieszcza się w przeciwnym kierunku.
Strażacy przypominają, by w czasie upałów nie lekceważyć sygnałów alarmowych czujników tlenku węgla oraz dbać o sprawność przewodów kominowych i wentylacji. Jak pokazują ostatnie interwencje, niewielkie urządzenie za kilkadziesiąt złotych może uratować zdrowie, a nawet życie.