Grażyna Wolszczak pozwała Skarb Państwa za niewystarczającą walkę ze smogiem w listopadzie ub. roku. Domagała się 5 tys. zł zadośćuczynienia, które przekaże na cel charytatywny. Tak też się stało. W czwartek zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd zasądził od Skarbu Państwa 5 tys. zł na fundację Unicorn z Krakowa. W uzasadnieniu stwierdził, że każdy ma prawo do ochrony dóbr osobistych i czystego powietrza.
"To precedensowy wyrok. Jestem wzruszona, nie wiem co powiedzieć" – mówiła po ogłoszeniu wyroku Grażyna Wolszczak.
"Ten wyrok jest miłym i niespodziewanym zaskoczeniem" komentuje pierwszy wyrok w sprawie zanieczyszczonego powietrza - mecenas Miłosz Jakubowski z fundacji "Frank Bold", organizacji zajmującej się ochroną środowiska. Jak przyznaje Jakubowski to precedens, który łamie pewną barierę psychologiczną, bo do tej pory wydawało się, że takie orzeczenie jest niemożliwe. Tymczasem okazało sie, że można walczyc przed sądem o dochodzenie swoich praw w związku z bardzo wysokim zanieczyszczeniem powietrza, jakie mamy w całej Polsce. W polskim prawie nie ma precedensu, więc wyrok nie będzie wiążący dla innych sądów, ale po przełamaniu tej psychologicznej bariery, zmniejszy sie lęk przed dochodzeniem takich roszczeń i zwiększy sie liczba osób, które będą chciały dochodzić swoich praw.
Mecenas Jakubowski prowadzi podobną sprawę mieszkańca Rybnika, który pozew złożył w październiku 2015 roku, ale w innej sytuacji prawnej, bo przed tym, jak Trybunał Sprawiedliwości UE w lutym ubiegłego roku wydał wyrok stwierdzający, że Polska naruszyła przepisy unijne w zakresie ochrony powietrza. Wyrok w sprawie pozwu mieszkańca Rybnika zapadł w pierwszej instancji dopiero w maju 2018 roku, sąd powództwo oddalił, właściwie nie ustosunkowując się do argumentacji związanej z naruszeniem dóbr osobistych powoda. Od wyroku została złożona apelacja, a pod koniec zeszłego roku rzecznik praw obywatelskich zaangażował się w sprawę, składając stanowisko, w którym podkreślił, że ochronie prawnej powinno podlegać także prawo powoda do życia w czystym środowisku.
Przyczyny zanieczyszczenia powietrza są doskonale znane - to przede wszystki niska emisja, a ten stan rzeczy wynika z tego, że od wielu lat nie były podejmowane skuteczne działania, także legislacyjne, zmierzające do poprawy jakości powietrza. Pytanie brzmi - kto najbardziej odpowiada za ten stan rzeczy - władze centralne, czy samorządy. We wniosku z 2015 roku wskazaliśmy władze centralne, bo brakowało rozwiązań legislacyjnych - gminy i województwa były bezradne, bo nie miały możliwości prawnych i finansowych, żeby skutecznie walczyć o ochronę powietrza - mówi Jakubowski i dodaje, że w tej chwili takie rozwiązaniai prawne się pojawiają, bo mamy po wielu latach, normy techniczne dla kotłów grzewczych, certyfikaty dla paliw stałych. Jest więc nadzieja na poprawę sytuacji.
(Tomasz Bździkot/PAP/ko/bp)