Kociołek twierdzi, że w ostatnich tygodniach stał się bohaterem artykułów medialnych wynikających wyłącznie z tego, że pracował dla Krakowa.
Przypomnijmy, opozycyjni radni zarzucali miastu, że w urzędzie pracuje już 36 radców prawnych, a Kociołek został zatrudniony ze względu na znajomości z ówczesnym prezydentem, a efektów jego pracy nie widać.
Państwo radni, którzy przeprowadzili w Urzędzie Miasta kontrole, otrzymali w ramach tej kontroli dowody mojej pracy. Otrzymali oczywiście umowę, raporty z pracy, ale ponadto wykaz spraw, z którymi zlecono mi się zapoznać i którymi miałem się zająć. Jest to ponad pięć tysięcy rekordów. Te dokumenty zostały również upublicznione na stronie miasta Krakowa, tak by każdy mieszkaniec mógł zobaczyć, z jakimi sprawami się zapoznawałem. Jakie sprawy opiniowałem dla prezydenta
- podkreśla adwokat Kociołek.
Jak opisywaliśmy w połowie maja - w ciągu dwóch lat magistrat miał zawrzeć z mecenasem kilka umów na łączną kwotę 274 tysięcy złotych. Kamil Kociołek pracował wcześniej przez cztery lata w biurze poselskim Aleksandra Miszalskiego. Z poparciem Koalicji Obywatelskiej bez powodzenia ubiegał się też o mandat radnego dzielnicowego oraz radnego Wieliczki.
Kamil Kociołek nie pracuje już w magistracie. "Umowa została rozwiązana za porozumieniem stron z mojej inicjatywy oraz w związku z odwołaniem Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta Krakowa" - tłumaczy w mailu do naszej redakcji Kamil Kociołek.