- Nie będę powoływał zastępców i chcę pracować z tym zespołem, który już jest w magistracie - deklaruje komisarz Krakowa Stanisław Kracik. Z polecenia premiera Donalda Tuska były zastępca prezydenta będzie kierował miastem do czasu przedterminowych wyborów. Kracik zapowiada, że będzie starał się kontynuować rządy odwołanego w niedzielnym referendum Aleksandra Miszalskiego.
Mamy zapewnić mieszkańcom Krakowa funkcjonowanie miasta w taki sposób, jak do tej pory. Komunikacja, bezpieczeństwo, edukacja, obsługa komunalna. Uważam zatem, że to są zadania, które będziemy mogli realizować sami, ale dzięki temu, że jest nieodwołalna rada miasta.
Komisarz zaznaczył również, że zamierza wraz ze swoim zespołem jeszcze przed wyborami rozpocząć prace na przyszłorocznym budżetem Krakowa. Podkreślił, że po wyłonieniu nowego prezydenta będzie na to zbyt mało czasu. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy Stanisław Kracik zapowiedział, że absolutnie wyklucza start w przedterminowych wyborach.
- Chodzi po prostu o to, żeby niezależnie od wyników referendum miasto funkcjonowało nie gorzej i żebyśmy po prostu tego kwartału nie stracili na tak zwane trwanie - podkreślił.
Poinformował też o kilku korektach, które możliwe byłyby jego zdaniem do realizacji w najbliższych około trzech miesiącach. Jak dodał, chodzi o korekty, które miał omówione z Miszalskim jako jego zastępca. Dopytywany przez dziennikarzy o te korekty zaznaczył, że lepiej powiedzieć mniej niż za dużo.
Kracik ocenił, że zmiany w strefie czystego transportu skazane są w najbliższych miesiącach na fiasko. – Musimy przejść fazę konsultacji społecznych, a pamiętajcie, że wchodzimy w fazę wakacji i na pewno piekielnej kampanii wyborczej – zauważył.
Niezadowolenie ze strefy czystego transportu było głównym powodem odwołania Miszalskiego – według sondażu exit poll. Kolejną istotną przyczyną niezadowolenia mieszkańców było zadłużenie miasta.
Stanisław Kracik zapytany o plan ogólny zaprosił dziennikarzy na nadzwyczajną sesję w środę. Plan ogólny ma być tematem dyskusji podczas sesji. Miszalski nie przedstawił planu ogólnego przed referendum, ponieważ – jak informował – nie chciał, by przyczynił się on do politycznych awantury.
Kracik zapowiedział, że miasto będzie komunikowało ważne wakacyjne inwestycje związane z remontami, które utrudnią kierowcom i pasażerom przemieszczanie się po mieście. – Zapewniam, że jak będę na budowie jednej czy drugiej inwestycji, to nie będę was zapraszał. Nie chodzi o to, żeby się pokazać w kasku – oświadczył.
75-letni Stanisław Kracik od maja 2024 r. był III zastępcą prezydenta Krakowa odpowiedzialnym za infrastrukturę, inwestycje i gospodarkę komunalną. Wcześniej był m.in. burmistrzem Niepołomic w latach 1990-2009, wojewodą małopolskim w latach 2009-2011 i dyrektorem Szpitala Klinicznego im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie (2012 – 2021). Przez dwie kadencje był posłem.
Kodeks wyborczy wskazuje, że wybory przedterminowe w mieście powinny odbyć się w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyników referendum.
W niedzielnym referendum frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy progu ważności 26,98 proc. Za odwołaniem Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób (97,93 proc.), przeciwko – 3 631 (2,07 proc.). Wynik referendum oznacza przedterminowe wybory, które odbędą się w ciągu 90 dni. Rada Miasta Krakowa nie została jednak odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji.
Referendum było inicjatywą grupy obywateli, której twarzą stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman. Do akcji referendalnej przyłączyli się politycy opozycji, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w wyborach w 2024 r.
Przeciwnicy zarzucali Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania.
Sam Miszalski jeszcze przed ogłoszeniem wyników, podziękował Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum - zarówno tym, którzy go wspierali, jak i tym, którzy byli wobec niego krytyczni. Podkreślił, że ostatnie miesiące były dla niego bardzo ważną lekcją, pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Zaznaczył, że nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciał.