Spór o transport do Morskiego Oka zaognił się kilka dni temu podczas burzliwego spotkania w Starostwie Tatrzańskim. Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt zarzucił staroście, że urząd blokuje wprowadzenie transportu elektrycznego i utrzymuje system, w którym przewoźnicy mogą wozić turystów tylko konno.
– Jest pan kłamcą i oszustem i tyle panu mam do powiedzenia. Bezczelnym, który okłamuje całą Polskę razem z dyrektorem. Proszę pana, całą Polskę okłamujecie – mówił Kuźmiński.
Starosta tatrzański Andrzej Skupień odpierał zarzuty, nie wykluczył podjęcia kroków prawnych.
– Musimy przeanalizować to prawnie, bo sugerowanie, że są jakieś układy korupcyjne w związku z transportem na drodze do Morskiego Oka, to naprawdę gruba przesada – mówił Skupień.
Protest ma trwać przez cały dzień, dlatego w rejonie Palenicy Białczańskiej trzeba liczyć się z utrudnieniami.
Spór toczy się tuż przed zmianą organizacji transportu na popularnej tatrzańskiej trasie. Od 1 września fasiągi mają pokonywać niespełna trzy kilometry zamiast dotychczasowych siedmiu. Wozy konne będą dojeżdżać tylko do Wodogrzmotów Mickiewicza.