To wstyd i hańba, żeby wykorzystywać konie do tak ciężkiej pracy. Zwłaszcza w momencie, kiedy mamy busy elektryczne, kiedy mamy kolejki elektryczne, mamy dorożki elektryczne, ale przede wszystkim idąc tutaj warto by było iść na własnych nogach. I to jest też nasz dzisiejszy przekaz. Nie przyjechali tutaj dzisiaj furmani. Konie nie jeżdżą. Z tego się cieszymy, że chociaż dziś, tego jednego dnia odpoczywają
Popieramy i edukujemy też dzieci. Uważam, że to jest męczenie zwierząt. Chyba nogi są najlepszą alternatywą. My nie chcemy jechać. Są wśród nas dzieci niepełnosprawne, ja mam problem z sercem, ale nam przede wszystkim zależy na tym, żeby spędzić czas ze sobą, poodpoczywać, a nie męczyć konie
- mówili turyści.
Starosta tatrzański Andrzej Skupień wyklucza możliwość likwidacji przejazdów konnych do Morskiego Oka. Przekonuje, że konim nie dzieje się krzywda.
Regulamin jest dosyć restrykcyjny. Konie są regularnie badane, są lepiej przebadane niż niejeden z nas. Nie może być tak, że ktoś przyjedzie z zewnątrz i będzie narzucał nam, jak my mamy żyć. Jesteśmy u siebie
- mówi starosta.
Protest aktywistów ma potrwać do końca dnia.