"Nie jest źle, ale gdyby tu było równorzędne skrzyżowanie, byłoby lepiej. Tak, tu nikt nikogo nie zechce wpuścić. A po prostu trzeba patrzeć na znaki. Przez kilka dni mogłaby stać tutaj policja i pokierować ruchem" - mówią kierowcy zapytani przez reportera Radia Kraków.
Wyłączanie sygnalizatorów ma poprawić bezpieczeństwo i usprawnić ruch. Przypomnijmy, że ZIKiT przez kilka tygodni będzie przyglądał się, czy zmiany zdały egzamin. Potem podejmie decyzję o tym, czy światła na ostatnim skrzyżowaniu zostaną wyłączone na stałe.
(Tomasz Bździkot/ew)