"Osoby, które dopuściły się przemocy wobec zwierząt, nie mogą z nimi pracować. Od takich osób oczekujemy najwyższych standardów opieki nad zwierzętami i nieposzlakowanej opinii" - napisał Miszalski.
Jednocześnie prezydent przekazał, że podjął decyzję o wypowiedzeniu dorożkarzowi umowy "w trybie natychmiastowym".
- Nie ma zgody miasta na to, żeby współpracować z tymi ludźmi. Nie chciałbym oczywiście uogólniać, bo różni są dorożkarze, wygrali konkursy, ale jest granica, której przekraczać nikt nie może. Ja się nie godzę na to, żeby ktoś taki w mieście świadczył jakiekolwiek usługi zlecane przez miasto. Więc tę umowę po prostu rozwiążemy - komentuje prezydent Krakowa.
Miszalski nie wyklucza złożenia zawiadomienia na policję w tej sprawie.
W poniedziałek swoje oświadczenie wydało też Stowarzyszanie Dorożkarzy Krakowskich.
Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich stanowczo, zawsze odcina się od jakichkolwiek działań i praktyk uderzających w zdrowie i godność zwierząt. Incydent który miał miejsce, nie wydarzył się w związku z naszą pracą na Rynku Głównym w Krakowie. Podchodzimy do koni z troską i poszanowaniem. Nie ma i nie będzie naszej zgody na zachowania takie jak przywoływanym dziś filmie. Jednocześnie podjęliśmy decyzję o usunięciu winnego agresji wobec konia ze Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskic - czytamy.