We wtorek przed sądem jako świadkowie stanęli: wiceprezydent miasta Andrzej Kulig, były dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego UMK Stanisław Dziedzic i dyrektor Muzeum Krakowa Michał Niezabitowski.
Andrzej Kulig mówił, że Jackowi Majchrowskiemu już wtedy, gdy pod koniec lat 90. był wojewodą krakowskim, zależało na uporządkowaniu i uratowaniu zbiorów Muzeum Czynu Niepodległościowego działającego na Oleandrach. Później, jako prezydent Krakowa chciał doprowadzić do tego, żeby Dom im. J. Piłsudskiego był publicznie dostępny i żeby w tym budynku obok działalności muzealnej, prowadzonej po uporządkowaniu przez Związek Legionistów Polskich zbiorów, mogły znaleźć miejsce także inne organizacje niepodległościowe.
"Nam bardzo zależało na tym, żeby Oleandry były miejscem oddanym dla publiczności w 100-lecie odzyskania niepodległości" – mówił Kulig. Przypomniał, że miasto na początku 2018 zaproponowało ZLP porozumienie. Chciało przeprowadzić remont generalny budynku, a zbiory Muzeum Czynu Niepodległościowego na czas tej inwestycji przenieść do jednego z Oddziałów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, gdzie zostałyby one zinwentaryzowane. Muzeum Historyczne miało też pomóc w tworzeniu scenariusza nowej wystawy.
Do podpisania porozumienia nie doszło. Jak wyjaśnił Kulig związek chciał daleko idących zmian w jego treści, m.in. domagał się potwierdzenia tytułów prawnych do obiektu oraz oczekiwał pieniędzy za promocję miasta.
Wiceprezydent mówił, że w tym roku gmina sfinansowała i przeprowadziła remont konserwatorski elewacji budynku oraz wymianę okien. "Propozycja składana przez prezydenta Jacka Majchrowskiego cały czas jest aktualna: po uporządkowaniu Muzeum i ponownym jego wykreowaniu przez Związek Legionistów Polskich, w budynku poza ZLP mogłaby się znajdować siedziba innych organizacji niepodległościowych, a także przestrzenie otwarte, w których mogłyby się odbywać spotkania poświęcone czynowi niepodległościowemu" - mówił Kulig. Zapewnił, że gmina nigdy nie chciała przeznaczyć tego obiektu na cele komercyjne.
Były dyrektor wydziału kultury Stanisław Dziedzic mówił przed sądem, że prezydent Krakowa uważał, że jest jego powinnością dbanie o obiekt, który jest własnością gminy, dlatego chciał przeprowadzić remont i chciał, by służył on szerszym celom publicznym. Dodał, że kiedy on sam w 2012 bądź 2013 r. odwiedził Muzeum Czynu Niepodległościowego "stan zabezpieczenia muzealiów pozostawiał wiele do życzenia", a budynek był "okrutnie zapuszczony".
"Podczas tej wizyty utwierdziłem się w tym, co przypuszczałem wcześniej, że tam nie żadnej działalności muzealnej" - mówił Dziedzic. Dodał, że wystawa była, ale bardzo zaniedbana – co po latach potwierdziła kontrola ministerstwa kultury.
Według dyrektora Muzeum Historycznego Miasta Krakowa Michała Niezabitowskiego trudno mówić o zakresie działalności placówki przy Oleandrach, bo jest ona "praktycznie niedostępna" dla publiczności. "Ja osobiście nie zostałem zaproszony na żadną wystawę czasową czy imprezę" – mówił Niezabitowski. Dodał, że istnieje "raczej lista osób, którym do tego muzeum wstęp jest wzbroniony" ze względu na decyzję ZLP.
Michał Niezabitowski mówił też, że ani księgi inwentarzowe, ani warunki przechowywania obiektów na ekspozycji nie są zgodne z rozporządzeniami ministerialnymi. "Jest to muzeum, które wymaga całkowitej sanacji" – podkreślił. Jak powiedział około dziesięciu lat temu Muzeum Czynu Niepodległościowego chciało dołączyć do Stałej Konferencji Dyrektorów Muzeów Krakowskich, ale wniosek ten został oddalony, bo w ocenie dyrektorów "instytucja ta nie spełnia podstawowych standardów muzealnych".
Niezabitowski zapewnił, że w porozumieniu, które gmina proponowała związkowi, a do którego nie doszło, była mowa jedynie o "przechowaniu zbiorów na czas remontu" a nie o ich przejmowaniu i ich zwrot był gwarantowany.
Komendant naczelny Związku Legionistów Polskich Krystian Waksmundzki, który jako strona postępowania mógł zadawać świadkom pytania mówił we wtorek, że miasto pozbawiło związek możliwości uzyskiwania stałych dochodów z dzierżawy parkingu i pomieszczeń (w tej sprawie zapadł wyrok sądowy – PAP). Zarzucał świadkom, a konkretnie wiceprezydentowi, że "dopuszcza się obrażania Związku", mówiąc w mediach o tym, że budynek przy ul. Oleandrów przedstawia "obraz nędzy i rozpaczy", a Urząd Miasta tworzy "atmosferę hejtu i dezinformacji".
Kolejna rozprawa odbędzie się 22 października.
Władze miasta od lat zabiegają o odzyskanie nieruchomości zajmowanej przez Związek Legionistów Polskich, którego komendantem naczelnym jest Krystian Waksmundzki. 2 stycznia br. Sąd Okręgowy w Krakowie wydał prawomocny wyrok, w którym podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji i oddalił wniosek Związku Legionistów o zasiedzenie. Miasto czeka jeszcze na zakończenie innego toczącego się przed sądem postępowania: o wydanie nieruchomości.
W utworzonym w Domu im. Józefa Piłsudskiego Muzeum Czynu Niepodległościowego są pamiątki związane z walkami Polaków o wolność m.in. bardzo cenna kolekcja sztandarów organizacji legionowych z okresu międzywojennego, pamiątki po marszałku Edwardzie Rydzu-Śmigłym, pamiątki związane z pogrzebem marszałka Józefa Piłsudskiego oraz sypaniem Kopca Piłsudskiego, dokumenty, mundury, broń i dzieła sztuki.
Wiosną tego roku minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński wszczął postępowanie w sprawie zakazu dalszej działalności Muzeum Czynu Niepodległościowego. Podczas kontroli przeprowadzonej w tej placówce w 2018 r. stwierdzono m.in., że dostęp do zbiorów placówki jest utrudniony, że są one przechowywane w warunkach niezapewniających właściwego stanu zachowania, a stan techniczny pomieszczeń jest niewystarczający. Jak informowało MKiDN muzeum – głównie z powodu braku środków finansowych i możliwości organizacyjnych – nie zrealizowało zaleceń pokontrolnych.
Minister kultury proponował przekazanie zbiorów Muzeum Narodowemu w Krakowie i docelowo utworzenie na ich bazie w odrestaurowanym Domu im. Józefa Piłsudskiego nowego Muzeum Czynu Niepodległościowego, które byłoby oddziałem MNK. Na początku listopada 2018 r. komendant naczelny Związku Legionistów Polskich Krystian Waksmundzki podpisał list intencyjny w tej sprawie z dyrektorem Muzeum Narodowego w Krakowie Andrzejem Betlejem. Ostatecznie jednak - jak poinformowało ministerstwo - Związek odmówił podpisania umowy.
Dom im. Józefa Piłsudskiego, zwany także Domem Legionisty, powstał w latach 30. XX wieku na krakowskich Oleandrach, skąd w 1914 r. wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa. Decyzję o jego budowie podjęli dawni legioniści na I Zjeździe Związku Legionistów Polskich w 1922 r., którzy na ten cel przekazywali własne fundusze. Teren pod budynek przekazały władze Krakowa.
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.
(PAP/ko)