"Wnioskowaliśmy o przesłuchiwanie wszystkich policjantów - świadków, którzy zostali przesłuchani w toku postępowania sprawdzającego przez policję, czyli ok. 70-80 funkcjonariuszy. Zostaną oni przesłuchani prawdopodobnie w ciągu siedmiu terminów, wyznaczonych przez sąd" - poinformował dziennikarzy obrońca jednego z obwinionych w sprawie, adw. Tomasz Banaś.
Podczas środowej rozprawy, która odbyła się przed krakowskim sądem rejonowym, reprezentujący obwinionego ponownie wnioskował o przesłuchanie polityków, przebywających wówczas na Wawelu.
"Ponowiłem mój wniosek o przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego, Beaty Szydło, Ryszarda Terleckiego oraz posła (Jacka) Osucha, ponieważ uważam, że skoro przesłuchujemy policjantów, będących w różnej odległości od miejsca zdarzenia - uznając ich zeznania za przydatne - to tym bardziej przydatne będą zeznania osób, które znajdowały się niejako metr od protestujących, czyli będą miały najlepszą wiedzę w tym zakresie" - wyjaśnił adw. Banaś.
Sąd oddalił ten wniosek obrony - ta jednak zamierza go ponowić. Oddalono również wnioski o opinię uzupełniającą biegłego, przesłuchiwanego podczas środowej rozprawy.
"Chcieliśmy, żeby biegły jednoznacznie wypowiedział się co do oznakowania, które obowiązywało w dniu zdarzenia na terenie Zamku Królewskiego na Wawelu" - wyjaśnił adw. Banaś.
Zdaniem pełnomocnika obwinionego, "z opinii biegłego wynika, że zdarzenie miało miejsce na terenie, który nie był strefą ruchu, strefą zamieszkania ani drogą publiczną, więc czyn protestujących nie może być uznawany za wykroczenie z zakresu ruchu drogowego - ponieważ odbył się w miejscu, gdzie prawo o ruchu drogowym nie obowiązuje".
"Po prostu tzw. strona przedmiotowa jest zdekompletowana, czyli nie ma zrealizowanych wszystkich przesłanek czynu zabronionego, co sprowadza się do tego, że nie ma przestępstwa" - wskazał.
Ponadto mówił, że powołany biegły ocenił, iż nikt nie powinien poruszać się drogą od strony Bramy Herbowej (jednej z bram wjazdowych na Wzgórze Wawelskie - PAP). "Biegły ustalił, że nikt - w tym także politycy - nie mieli prawda tamtą drogą jechać" - wyjaśnił adw. Banaś.
W jego ocenie, sąd "ma wszystkie materiały, które przemawiają za umorzeniem postępowania, niemniej - ze względów formalnych - musi przesłuchać policjantów".
Rozpoczną się one 20 marca, a zakończą 4 kwietnia. Po tym terminie obrona - jak zapowiedziała - poprosi o czas na przygotowanie się do mów końcowych, a następnie - w ocenie adw. Banasia - "sprawa powinna się zakończyć".
Sprawa dotyczy próby zablokowania wjazdu na Wawel politykom PiS, w tym m.in. prezesowi partii Jarosławowi Kaczyńskiemu, w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich 18 grudnia 2016 r. Kilka samochodów wjechało wtedy na Wawel niedostępną dla ruchu kołowego drogą przez Bramę Herbową. Manifestanci protestowali "przeciwko upolitycznieniu Wawelu".
Według policji, obwinione osoby dopuściły się wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji. Początkowo - na wniosek policji - sąd wydał w sprawie obwinionych wyroki nakazowe, skazując wszystkich na kary grzywny w wysokości 300, 400 lub 500 zł. Kiedy wszyscy obwinieni wnieśli sprzeciwy od wyroku nakazowego, sprawa trafiła do sądu rejonowego. Ten postanowił umorzyć wszystkie postępowania. Uznał, że osoby obwinione nie dopuściły się wykroczenia, ich działanie nie miało znamion społecznej szkodliwości, a zgromadzenie było legalne.
W wyniku zażalenia Komendanta Miejskiego Policji w Krakowie sąd okręgowy w wydziale odwoławczym uchylił zaskarżone postanowienie. Uznał m.in., że umorzenie sprawy na posiedzeniu było przedwczesne, ponieważ sąd powinien dokonać merytorycznej oceny zarzutów i dowodów wobec obwinionych. Sprawa wróciła na wokandę.
Proces w tej sprawie rozpoczął się w kwietniu. Obwinieni nie przyznali się do winy. Wyjaśniali m.in., że przyszli pod Wawel, ażeby "protestować przeciwko upartyjnieniu Wawelu przez posła Jarosława Kaczyńskiego"; że zbulwersował ich fakt wjeżdżania nieoznakowanych samochodów Bramą Herbową, niedostępną dla ruchu kołowego, przez którą ostatni raz wjeżdżał Hans Frank w czasie wojny i przez którą wnoszono trumnę z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskiego.
Śledztwo w sprawie wydarzeń z 18 grudnia 2016 r. i podobnych z 18 marca i 18 kwietnia ub.r. prowadziła krakowska prokuratura. Pod koniec stycznia br. prokuratura poinformowała o umorzeniu tego śledztwa. Jak podała, powodem umorzenia śledztwa był prywatny charakter wizyt polityków PiS i przedstawicieli najwyższych władz na Wawelu, niestwierdzenie przestępstwa ze strony manifestujących lub niewykrycie sprawców. Postanowienie o umorzeniu śledztwa jest prawomocne; nikt się od tej decyzji nie dowoływał.
(PAP/ko)