Jak mówi Weronika Woźniak, jedna z uczestniczek strajku, funkcjonariusze uniemożliwiali zachowanie odstępów i atakowali protestujących. "Zaczęli kolejny popis przemocy. Wyszarpywali ludzi z tłumu. Ja zostałam rzucona na maskę samochodu i zrzucona jak próbowała uciec" - podkreśla.
- Poczułem, że ktoś łapie mnie za szyję i wyciąga z tłumu. Nie wiedziałem, co się dzieje. Wbrew temu co rzecznik napisał w oświadczeniu, nikt nie prosił mnie o wylegitymowanie się, oddanie megafonu. Nikt nic nie powiedział - dodaje Piotr Ślęczek.
- To pomówienia i nieuzasadnione oszczerstwa - odpowiada Sebastian Gleń z Małopolskiej Policji na zarzuty protestujących. Twierdzi, że policja siły fizycznej używała jedynie w granicach obowiązującego prawa: - Używana była jedynie siła fizyczna i to w sytuacjach, kiedy ktoś odmawiał wykonania poleceń, nie chciał poddać się wylegitymowaniu, nie chciał przekazać megafonu, które były zabezpieczane. Są filmy z tego zgromadzenia, z przebiegu tego zdarzenia, które publikowali także uczestnicy. Na tych filmach ni widać żadnej brutalności, sadyzmu czy duszenia.