Fot. Ola Sobczak
Przeciwnicy targów wskazują, że promocja myślistwa oznacza promowanie zabijania zwierząt dla rozrywki i przyjemności.
Po co są konkursy na największego zabitego jelenia? Dlaczego są polowania dewizowe, na które zaprasza się ludzi i wystawia się im najsilniejsze sztuki? To nie jest zabijanie po to, żeby zjeść to zwierzę
– mówi Monika Kohut, prezeska Fundacji „W imię zwierząt”.
Swoje stanowisko wyraziło także Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt, które złożyło skargę do Rzecznika Praw Dziecka. Organizacja zwraca uwagę, że na wydarzenie może wejść każdy, także dzieci.
Protest komentuje szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie Piotr Kempf. Jego zdaniem pikiety aktywistów przynoszą odwrotny skutek.
Fot. Ola Sobczak
Wydaje się, że protesty aktywistów przynoszą odwrotny do zamierzonego skutek, bo frekwencja na targach rośnie – mówi Kempf.
Podkreśla, że myślistwo jest elementem gospodarki.
Pamiętajmy, nie mówimy o czymkolwiek zakazanym w polskich przepisach i ja z taką nadzieją, że Rada Miasta, bo wiem, że też się ma tym zajmować, spojrzy na to nieco szerzej niż tylko oczami aktywistów, którzy często żyją z tego, że protestują. Jeśli Kraków będzie w ten sposób podchodził do myśliwych, do gospodarki łowieckiej, to naprawdę będziemy mieli poważne problemy. Słyszymy o różnych wypadkach z dziką zwierzyną
– dodaje.
Krakowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt przypomina, że trzy lata temu pod wpływem protestów ówczesny prezydent Jacek Majchrowski wycofał się z patronatu nad Hunt Expo. Pod petycją „Nie dla targów łowiectwa” podpisało się wtedy prawie dwa i pół tysiąca osób. Do tej pory EXPO nie zrezygnowało jednak z organizacji wydarzenia.