Zaskoczenia nie kryli nawet właściciele owiec – Małgorzata i Andrzej Kluś z Harendy.
- To jest pierwszy raz. To nasze owce są, bo to mąż idzie. I ja jestem po prostu pod takim wrażeniem, że no nie wiem, co mam powiedzieć. Jest to piękne. Nie spodziewałam się takiej ilości ludzi. Jest cudownie - mówili.
"Na pewno jest tocoś innego. Czekaliśmy długo na to. Udało się, przyjechaliśmy na majówkę ekstra. Bardzo mi się podobało. Mamy oczywiście nagrania, tak naprawdę z każdej perspektywy. Trzeba wracać do korzeni, żeby ludzie też zobaczyli, jak tutaj wygląda kultura" - dodawali turyści obserwujący stado owiec.
- Cieszymy się, że udało się to zorganizować, w końcu Zakopane wyrosło na pasterstwie. Tradycyjnie owce idą bez muzyki, bo podobno przesąd mówi, że jeżeli idą z muzyką, to wracają z płaczem.Ja się bardzo cieszę, że te owce w Zakopanem są, bo zawsze były. Na tym Zakopane wyrosło – powiedział burmistrz miasta, Łukasz Filipowicz.
Tego samego dnia redyk odbywa się także w Szczawnicy. W tym roku redyki na południu Polski mają szczególne znaczenie. Rok 2026 został ogłoszony przez ONZ Międzynarodowym Rokiem Pastwisk i Pasterzy.
Sezon redyków na Podhalu zainaugurował Wiosenny Redyk Gazdowski w Dzianiszu. Owce zagnano do kosora, czyli drewnianej zagrody, skąd wyruszyły przez wieś na Ostrysz.
- To nasze święto i początek całego sezonu pasterskiego. To jest zdecydowanie chłopska robota, ale ja jestem kobietą, która pochodzi z rodu baców. Mój pradziadek już też był bacą. Pradziadek, dziadek. Dzisiaj mamy nasz redyk. Obecnie mamy w stadzie około 200 owiec. Będziemy robić swój oscypek na certyfikat. Oprócz tego robimy jeszcze gołki, bundz i bryndzę. Wiadomo, że na każdej Bacówce i żentyca też musi być - powiedziała baca mistrz Anna Gruszka z Dzianisza.
W związku z owczym pochodem w Zakopanem do godziny 18:00 są utrudnienia na drogach. Poszczególne ulice na trasie są chwilowo zamykane na czas przejścia redyku.
W niedzielę święto bacowskie odbędzie się w Ludźmierzu koło Nowego Targu.