Maja Chwalińska oficjalnie wystąpi w turnieju głównym nadchodzącego Wimbledonu. Organizatorzy londyńskiego Wielkiego Szlema ogłosili przyznanie Polce dzikiej karty, na co z niecierpliwością czekali kibice oraz eksperci z całego świata. Obecność naszej reprezentantki w drabince głównej nie była jednak wcześniej taka oczywista.
Listy zgłoszeniowe do turnieju tworzono na podstawie rankingu sprzed spektakularnego sukcesu Polki na kortach Rolanda Garrosa. Gdyby nie decyzja komitetu turniejowego, Chwalińska, mimo zajmowania obecnie znakomitego 21. miejsca na świecie, musiałaby przedzierać się przez trzystopniowe eliminacje, ponieważ jej wcześniejsza pozycja rankingowa nie gwarantowała bezpośredniego awansu. Agent tenisistki potwierdził, że po wyczerpującym starcie w Paryżu jej kolejnym przystankiem będzie dopiero Londyn.
Decyzja o przyznaniu specjalnej przepustki 24-letniej Polce to ogromny i rzadko spotykany gest ze strony Brytyjczyków. Chwalińska znalazła się na opublikowanej liście jako jedyna zawodniczka zza granicy. Wszystkie pozostałe dzikie karty trafiły w ręce reprezentantek Wielkiej Brytanii, w tym znacznie niżej sklasyfikowanej Miki Stojsavljevic.
W tenisowym środowisku panowała pełna zgoda, że odesłanie świeżo upieczonej finalistki z Paryża do kwalifikacji byłoby błędem. Znani dziennikarze Ben Rothenberg i Tumaini Carayol w swoim podcaście „No Challenges Remaining” wprost podkreślali, że zmuszanie zawodniczki z taką formą i pozycją do gry w eliminacjach byłoby po prostu niegrzeczne i pozbawione sportowego sensu.
Ogłoszenie organizatorów przyniosło także inne głośne rozstrzygnięcia. Duże emocje wywołała decyzja w sprawie sióstr Venus i Sereny Williams, które otrzymały wspólną dziką kartę do rywalizacji deblowej. W turnieju singlowym kobiet pozostała już tylko jedna wolna przepustka, co natychmiast wywołało spekulacje, że trafi ona do jednej z legendarnych amerykańskich sióstr. Ma to szczególne znaczenie dla Sereny, która w zeszłym tygodniu wznowiła karierę po blisko czteroletniej przerwie. Jej pierwszy start podczas turnieju w Londynie, gdzie zagrała w parze z Victorią Mboko, zakończył się przedwcześnie po pierwszym meczu z powodu kontuzji Kanadyjki. Co ciekawe, brytyjscy organizatorzy okazali się bardzo restrykcyjni dla innych gwiazd. Na liście nagrodzonych dziką kartą zabrakło wielu głośnych nazwisk, takich jak Matteo Berrettini, Nick Kyrgios, Gael Monfils czy Dan Evans.
Dla Mai Chwalińskiej będzie to drugi w karierze występ w fazie głównej tego prestiżowego turnieju, po debiucie w 2022 roku. Tegoroczna rywalizacja na trawiastych kortach w Londynie rozpocznie się 29 czerwca i potrwa do 12 lipca.