Sprawa dotyczy dwóch Polek, które na co dzień mieszkają i pracują w Wielkiej Brytanii, mają obywatelstwo polskie i brytyjskie. W 2014 r. jedna z nich urodziła chłopca poczętego metodą in vitro. Gdy trwał proces w Polsce, jedna z nich urodziła drugie dziecko, poczęte tą samą metodą, z tego samego dawcy. Ma ono tylko obywatelstwo brytyjskie. Do uzyskania obywatelstwa polskiego potrzebna jest transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia.
"Dlatego ten proces jest ważny, ważny jest też dla innych takich spraw w innych miastach" – mówił w piątek dziennikarzom pełnomocnik kobiet Wojciech Koncewicz.
Sprawa ma charakter precedensowy, ponieważ w październiku ub.r. Naczelny Sąd Administracyjny ogłosił wyrok nakazujący wpisanie do ksiąg polskiego urzędu stanu cywilnego brytyjskiego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice widnieją dwie kobiety. Wcześniej sądy odmawiały takich wpisów, wskazując na klauzulę porządku publicznego. Według sądów zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym nie było możliwości wpisania w akcie urodzenia rodziców tej samej płci. Sądy podtrzymywały tym samym wcześniejsze decyzje urzędów stanu cywilnego i wojewodów w takich sprawach.
W październiku NSA uchylił zaskarżony wyrok wojewódzkiego sądu administracyjnego, a tym samym orzeczenia organów obu instancji – Urzędu Stanu Cywilnego i wojewody małopolskiego. NSA w uzasadnieniu powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.
"Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP" - mówił sędzia w uzasadnieniu październikowego rozstrzygnięcia NSA. Do sprawy włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, według którego sąd podkreślił, że "ta sprawa w ogóle nie dotyczy związku osób dorosłych, co jest tylko tłem, ale małoletniego, który w jakimś zakresie jest wyjęty spod prawa".
Urząd Stanu Cywilnego wykonał październikowy wyrok NSA i wpisał akt urodzenia dziecka do rejestru. Czynność tę zaskarżył prokurator, który uznał, że była ona sprzeczna z "podstawowymi zasadami porządku prawnego RP".
W ten sposób sprawa wróciła do WSA w Krakowie. Rozprawa miała się odbyć w piątek, ale sąd ją odroczył do 4 czerwca z powodów formalnych: jedna z kobiet nie została powiadomiona o rozprawie.
Uznania polskiego aktu wpisu dziecka urodzonego w Wielkiej Brytanii, a wychowywanego przez osoby tej samej płaci, domagał się Rzecznik Praw Obywatelskich, którego zdaniem zakaz takiego wpisu byłby dyskryminacją dziecka.
"Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną, a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego" - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Według RPO sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji RP, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby odmowa w urzędzie stanu cywilnego transkrypcji aktu, a więc niewykonanie wyroku NSA.
W postępowaniach w tej sprawie zgłaszała udział Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "NSA podkreślił, że odmowa transkrypcji aktu urodzenia naruszałaby także prawo Unii Europejskiej i wynikające z niego prawo do swobodnego przemieszczania się obywateli państw członkowskich. Ponadto stałoby to w sprzeczności z ochroną życia prywatnego dziecka i więzi między rodzicami a dziećmi, która wynika m.in. z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka" - przekazał Jarosław Jagura prawnik reprezentujący w tej sprawie HFPC.
(PAP/ko)