Wielki budżet, mocne nazwiska w obsadzie, a na końcu sukces finansowy oraz deszcz nagród. Taki był plan na film o Tadeuszu Kantorze. Niestety, w trakcie realizacji obrazu pojawiły się między innymi problemy finansowe i prawne. Tak ocenił Polski Instytut Sztuki Filmowej i koproducenci filmu. Wśród nich miasto Kraków i Krakowskie Biuro Festiwalowe, które wsparło projekt finansowo. W sumie przeznaczono na ten cel ponad milion złotych. Mimo tak dużego wsparcia, KBF ma na razie związane ręce.
- Jesteśmy koproducentem mniejszościowym, w związku z tym w tej chwili czekamy na decyzje, które zapadają pomiędzy głównym producentem filmu a Polskim Instytutem Sztuki Filmowej, który jest większościowym koproducentem - mówi Michał Zalewski, rzecznik Biura Festiwalowego.
Jednak dla wielu temat filmu o Kantorze jest drażliwy. Instytut Sztuki Filmowej nie chciał z nami rozmawiać w tej sprawie. Do redakcji trafiło jedynie mailowe oświadczenie. Można w nim przeczytać, że produkcja wymaga zaangażowania kolejnych pieniędzy, prawdopodobnie publicznych, czyli na przykład z puli Ministerstwa Kultury lub instytucji mu podległych. Scenarzysta filmu, Łukasz M. Maciejewski, uważa jednak, że film nadal może powstać. Tym bardziej, że były już podobne przypadki.
- Takie przypadki się zdarzają. One są rzadkie, ale się zdarzają. Zdjęcia do filmu "Janosik" Agnieszki Holland rozpoczęto w 2002, a zakończono w 2008 roku - z podobnych powodów. Nie jest tak, że film przepadł i nie zostanie skończony. Ta szansa ciągle jest - mówi Maciejewski.
Jak dodaje Maciejewski, projekt warto doprowadzić do końca chociażby przez rolę Borysa Szyca, który wciela się w postać Tadeusza Kantora.
- Podglądałem Borysa na planie i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie wyobrażałem sobie, że jego zbliżenie się - też fizyczne - do Kantora będzie tak autentyczne. To może być rola życia - relacjonuje scenarzysta.
Na razie jednak żadna ze stron nie chce podawać konkretnych terminów. Nikt też nie chce zapewnić, że film na pewno powstanie.
(Bartłomiej Grzankowski/łk)