W ocenie szefa ludowców, wicepremier, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz powinna rozpocząć rozmowy z przedstawicielami instytucji kultury, branży eventowej, obiektów, w których odbywały się wydarzenia kulturalne.

„Oczekujemy natychmiastowych rozmów ze środowiskiem kultury; nie tylko pięknych słów i haseł, ale realnej pomocy, nakreślenia realnego planu powrotu do działalności artystycznej, pomocy artystom” – apelował kandydat na prezydenta, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślając, że państwo jest zobowiązane do wspierania kultury, bez której – jak mówił – nie ma tożsamości narodowej.

Kosiniak-Kamysz oczekuje także odpowiedzi od rządu, kiedy dojdzie do czwartego etapu odmrażania gospodarki i kiedy będzie możliwość organizowania imprez masowych.

Jak podkreślił, okres wiosenny i letni był tym czasem, kiedy artyści, dzięki udziałowi w licznych festiwalach i innych wydarzeniach kulturalnych, mogli zarobić - czasami na cały rok.

Szef PSL skrytykował także przekazanie 2 mld zł dla mediów publicznych. "Jeżeli 2 mld zł trafiło do TVP, to myślę, że jedynym przyzwoitym zachowaniem byłoby nie przekazywanie ich na propagandę, tylko dla artystów” - ocenił. Według prezesa ludowców „najlepiej byłoby oddać telewizję w ręce ludzi kultury”.

Podczas sobotniej konferencji prasowej szefowi ludowców towarzyszyli przedstawiciele krakowskiego środowiska artystycznego. Apelowali oni do rządu o wsparcie finansowe, o rozwiązania prawne, dzięki którym mogliby utrzymać swoje rodziny.

Dyrektor Teatru Groteska Adolf Weltschek poinformował, że teatr jest „w dramatycznej sytuacji” i nie wiadomo, czy jego pracownicy otrzymają w czerwcu pensje. Dyrektor wyraził obawę, że po odmrożeniu gospodarki instytucje kultury dotknie „gangrena”. Jak ocenił, samorządowe instytucje kultury przy obecnych rozwiązaniach prawnych nie mają finansowania i „nie mogą długo trwać”. Zaznaczył m.in., że nie ma kompensacji z utraty wpływów ze sprzedaży biletów.

Przewodnicząca Unii Europejskich Demokratów i teatrolog Elżbieta Bińczycka zaapelował do ministra kultury i dziedzictwa narodowego o pomoc dla ludzi kultury, którzy - jak relacjonowała - mówią jej, że w dobie epidemii „jest bardzo źle i państwo nie stanęło na wysokości zadania”. Zwróciła uwagę m.in. na „rodziny artystyczne”, w których dwoje rodziców utrzymywało się z działalności artystycznej, a teraz zostali bez środków do życia. Według niej w Polsce ok. 350 tys. osób pracuje w sektorze kultury, która stanowi duży wkład w PKB.

 

 

(Magdalena Zbylut-Wiśniewska/PAP/jgk)