Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Zdaniem profesora Marka Konopczyńskiego dzieci bardzo silnie przejmują napięcia, które są w rodzinie i szkole.
- W jego ocenie polska szkoła zbyt często opiera się na presji, stresie i ocenianiu zamiast na wspieraniu rozwoju emocjonalnego uczniów.
- Rozmówca uważa, że nauczyciele powinni być lepiej przygotowani pedagogicznie i psychologicznie do pracy z dziećmi.
- Profesor krytycznie ocenia sposób, w jaki szkoły reagują na trudne zachowania dzieci neuroatypowych.
- Jego zdaniem w Polsce brakuje łatwo dostępnego systemu wsparcia psychologicznego dla rodziców i dzieci.
Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z prof. Markiem Konopczyńskim.
Profesor Marek Konopczyński z Polskiej Akademii Nauk mówił w Radiu Kraków o przeciążeniu emocjonalnym młodych ludzi, błędach systemu edukacji i braku wsparcia dla rodzin. W jego ocenie dzieci coraz częściej żyją pod presją sukcesu, stresu i niestabilności emocjonalnej dorosłych.
Dzieci odbierają napięcia jak „radary”
Profesor Konopczyński zwraca uwagę, że dzieci niezwykle silnie reagują na atmosferę wokół siebie — zarówno w domu, jak i w szkole. Nawet pozornie zwyczajne konflikty między rodzicami mogą być przez dziecko przeżywane jako zagrożenie dla świata, który zna.
W jego ocenie współczesne dzieci żyją w rzeczywistości ciągłego napięcia i porównywania się z innymi. Problemem staje się także utożsamianie sukcesu wyłącznie z osiągnięciami materialnymi i społecznymi. Tłumaczy:
Dzieci odbierają jak radary napięcia w rodzinie, napięcia w szkole, odbierają wrogie sygnały w mediach społecznościowych. I to powoduje myślenie, że inni pewnie są szczęśliwi, a ja nie jestem szczęśliwy, bo nie osiągam celu, którym jest sukces. A przecież sukces przeżywania życia to jest przyjaźń, miłość i dobre samopoczucie wśród najbliższych.
Rozmówca przypominał raport UNICEF-u, według którego aż 40 procent polskich nastolatków deklaruje, że nie odczuwa szczęścia.
Zdaniem profesora jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje sposób funkcjonowania polskiej szkoły - edukacja coraz częściej kojarzy się dzieciom z presją, ocenianiem i lękiem przed porażką, a nie z rozwojem czy ciekawością świata.
Profesor przywołał własne doświadczenia związane z klasą jego syna. Opisywał sytuacje, w których uczniowie mieli przyjmować środki uspokajające przed lekcjami z powodu silnego stresu wywoływanego zachowaniem nauczyciela. Uważa, że nauczyciel powinien być nie tylko specjalistą od przedmiotu, ale także osobą przygotowaną do wspierania emocjonalnego dzieci: "„Zawód nauczyciela to jest naprawdę zawód terapeuty. To jest zawód osoby, która ma dbać o dobrostan dziecka, a nie tylko o to, żeby nauczyło się formułek. Chodzi o kompleksowy rozwój dziecka — również emocjonalny i psychiczny, a nie tylko intelektualny.”
Profesor podkreślał, że pojedyncze słowa, komentarze czy gesty nauczyciela mogą mieć dla dziecka ogromne znaczenie i prowadzić do poczucia odrzucenia lub niższej wartości.
System nie radzi sobie z dziećmi neuroatypowymi
A co z dziećmi neuroatypowymi, które funkcjonują inaczej niż większość rówieśników. Profesor Konopczyński krytycznie ocenia przygotowanie szkół do pracy z takimi uczniami. Przekonuje, że szkoła zbyt często reaguje na trudne zachowania dzieci wzywając policję albo kierując sprawy do sądu, zamiast próbować rozwiązywać problemy przy wsparciu pedagogów i psychologów.
Szkoła jest bezradna wobec dzieci, które zachowują się inaczej. Coraz częściej wzywa się policję do dwunasto- czy trzynastolatków. Pytam więc: gdzie jest pedagog szkolny, gdzie psycholog, gdzie przygotowanie nauczyciela do rozładowania takiej sytuacji? To pokazuje brak kompetencji systemu
- mówi gość Radia Kraków.
Marek Konopczyński zwraca uwagę, że poważnym problemem jest także brak łatwo dostępnego systemu wsparcia dla rodziców - pomoc najczęściej pojawia się dopiero wtedy, gdy dochodzi już do poważnego kryzysu. Rodzice, którzy dostrzegają pierwsze sygnały problemów emocjonalnych u dziecka, często nie wiedzą, gdzie szukać wsparcia lub muszą czekać wiele miesięcy na specjalistyczną pomoc:
Tak naprawdę rodzic nie ma dziś gdzie szukać pomocy. Pomoc pojawia się dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś dramatycznego. Człowiek, który jeszcze jakoś sobie radzi, ale widzi, że zaczyna przegrywać z emocjami dziecka, właściwie nie ma miejsca w systemie, gdzie mógłby uzyskać realne wsparcie.