Klimek nie wskazał w Radiu Kraków, na kogo powinni zagłosować jego wyborcy w drugiej turze. Nie zamierza narzucać im decyzji.
Moi wyborcy mają swój rozum, swoje serce, swoje preferencje i podejmą decyzję. Nie narzucam jej. Do końca kampanii jest jeszcze trochę czasu. Być może będą jeszcze jakieś propozycje. Jesteśmy otwarci
- mówił.
Pytany o możliwość rozmów zarówno z Moniką Piątkowską, jak i Łukaszem Gibałą, odpowiedział twierdząco. Wśród pomysłów ze swojego programu, które chciałby zobaczyć w polityce przyszłego prezydenta, wymienił bon edukacyjny oraz liczniki odmierzające czas do zmiany świateł na skrzyżowaniach. Zastrzegł jednak, że nie przedstawia ich jako warunków poparcia któregoś z kandydatów.
Jedną z najważniejszych różnic między nim a obojgiem finalistów pozostaje Strefa Czystego Transportu. Klimek opowiada się za jej likwidacją. Gibałę i Piątkowską określił jako zwolenników SCT, różniących się jego zdaniem przede wszystkim w sprawie jej wielkości i obszaru.
– Piłka jest w grze. Jeszcze to nie jest dzień wyborów, jeszcze nie ma ciszy wyborczej. Można zawsze rozmawiać na tematy polityczne – mówił.
"Krakowianie są największymi przegranymi wyborów"
Klimek zajął w pierwszej turze szóste miejsce z wynikiem 4,11 procent. Mimo że przed wyborami zapowiadał walkę o zwycięstwo, przekonywał w Radiu Kraków, że rezultat go satysfakcjonuje. Porównał go z wynikiem Grzegorza Brauna, który w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich uzyskał w Krakowie zbliżone poparcie:
– Z całym szacunkiem, nie jestem Grzegorzem Braunem. Nie ta liga, nie ta skala. Jestem skromnym, szeregowym członkiem Konfederacji Korony Polskiej, a potrafiłem, mimo że wyborcy w Krakowie nie znali mnie na początku kampanii, przekonać ich do swojej kandydatury.
Klimek ostro ocenił decyzję krakowskich wyborców. Stwierdził, że to mieszkańcy Krakowa są „największymi przegranymi tych wyborów”. Wiązał tę ocenę między innymi z SCT i przekonywał, że żaden z kandydatów w drugiej turze nie reprezentuje stanowiska przeciwników strefy.
Mieszkańcy Krakowa nie obudzili się, tylko są w letargu. Ledwo coś powiedzieli i z powrotem wpadli w ten letarg. Przegrali te wybory
- stwierdził Klimek.