- A
- A
- A
Bajkowscy: prokurator umorzył postępowanie karne
"Bajkowscy dobrze realizowali swój obowiązek wychowawczy" - zdecydowała dziś krakowska prokuratura i umorzyła postępowanie karne przeciwko rodzinie Bajkowskich. O sprawie tej mówiła cała Polska. Przypomnijmy, w spektalukarnych okolicznościach rodzicom zabrano trzech synów, którzy po szkole trafili prosto do domu dziecka.Sprawa toczy się od 2010 roku. Bajkowscy zgłosili się wtedy do Krakowskiego Instytutu Psychoterapii, twierdząc, że mają problemy wychowawcze, zapisali się więc na terapię. Gdy ją przerwali, instytut zwrócił się z tą sprawą do sądowego Rodzinnego Ośrodka Dydaktyczno - Konsultacyjnego. Przekazano dokumentację, z której miało wynikać, że w rodzinie Bajkowskich dochodzi do "przemocy fizycznej i psychicznej". Sąd podjął decyzję o odebraniu dzieci Bajkowskim - trzej chłopcy zostali zabrani do domu dziecka po tym jak wyszli ze szkoły. W marcu tego roku dzieci wróciły do rodziców, ponieważ ojciec zgodził się na ponowne podjęcie terapii u psychologów.
Karolina Piękoś, psycholog zajmujący się dziećmi, powiedziała na początku tego roku w rozmowie z Radiem Kraków, że nawet krótki pobyt w domu dziecka może dla dzieci być traumatyczny.
- Mogą nie zrozumieć, że była to decyzja sądu, tylko myśleć, że rodzice sami ich tam oddali. Stracą poczucie pewności, nawet jak wrócą do domu mogę obawiać się powrotu do domu dziecka - informuje.
Bartosz Bajkowski, ojciec chłopców powiedział wczoraj reporterowi Radia Kraków, że dzieci po powrocie z domu dziecka mają się dobrze . - Wszystko wróciło do normalności - powiedział krótko przez telefon. Odmówił jednak udzielenia wywiadu.
Przez kilka miesięcy Bajkowscy przekonywali, że cała sprawa to jedno wielkie nieporozumienie. Rodzice tłumaczyli, że opisywana przez śledczych przemoc sprowadzała się do "kilku klapsów". Dziś rano tę wersję potwierdziła prokuratura.
W uzasadnieniu śledczych czytamy między innymi:
"Ustalono, że żadna z przesłuchanych w sprawie osób: nauczycielka, psychologowie z RODK, pracownicy MOPS- u, nigdy nie widzieli u dzieci jakichkolwiek obrażeń. Również małoletni nie skarżyli się na zachowanie rodziców, a jedynie jak sami zeznali za niewłaściwe zachowanie, przeklinanie, bicie brata dostawali kary w postaci: zakazu gry na komputerze, spożywania słodyczy, wychodzenia na pole. Oczywiście w sytuacjach wyjątkowych, ojciec (co wynika z jego, żony i dzieci zeznań) stosował klapsy, ale były to sytuacje sporadyczne, poprzedzone wcześniejszym upomnieniem i rozmową z dzieckiem. To zachowanie nie miało na celu dręczenia, upokarzania dziecka, a jedynie jego zdyscyplinowanie. Oczywiście uznać należy je, za wysoce naganne i niezgodne z obecnymi kierunkami zawartymi w orzecznictwie i praktyce prawnej , co więcej nie może one być ani akceptowane ani też tolerowane. Znamienne jest, że ta metoda wychowawcza została porzucona przez ojca w 2010 roku, kiedy rodzina zaprzestała terapii. Nadmienić należy, że u tej rodziny nigdy nie interweniowała policja ani pracownicy MOPS. Nigdy nie była założona tzw. "niebieska karta".
Z zeznań wychowawczyni chłopców jak i opinii zebranej w szkole, wynika w sposób jednoznaczny że rodzice prawidłowo realizowali obowiązki wychowawcze, interesowali się postępami dzieci w nauce, dbali o ich rozwój intelektualny."
Umorzenie postępowania w prokuraturze to jednak nie koniec sprawy Bajkowskich . Przeciwko nim toczyły się dwa postępowania. Jedno karne, za przemoc fizyczną: ono zostało dziś umorzone przez prokuraturę, według której "nie było nadużyć".
W dalszym ciągu toczy się jednak sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich w sądzie rodzinnym. Jak dowiedziało się Radio Kraków, ustalenia prokuratury dla sędziów będą istotnym dowodem.
Przeczytaj: Dzieci Bajkowskich nie wrócą do domu
Czytaj także: Dzieci Bajkowskich pozostaną w domu dziecka
Zapis rozmowy Karola Surówki z prof. Zbigniewem Ćwiąkalskim.
Czy według pana profesora w przypadku rodziny Bajkowskich nie postępowano zbyt pochopnie? Wygląda na to, że dzieci trafiły do domu dziecka niepotrzebnie a to potężna trauma.
- Z jednej strony na pewno tak. Jeśli dzieci są odebrane rodzicom i umieszczone w domu dziecka to przeżywa traumę. Tutaj dzieci były przynajmniej razem. Z drugiej strony często mamy do czynienia z sytuacjami, gdzie dochodzi do przemocy wobec dzieci. Czasami lepiej dmuchać na zimne niż zlekceważyć. Może się czasami okazuje, że dochodzi do śmierci dziecka. Takie postępowania powinny być szybkie, odstępy czasowe między opiniami powinny być krótkie.
Historia Bajkowskich może się powtórzyć? Jest możliwe, że gdzieś indziej będzie taka rodzina, której dzieci zostaną niepotrzebnie odebrane?
- Nie chciałbym, żeby do takiej sytuacji dochodziło. Wiele się pisze o niemieckim Jugendamcie, oni reagują zbyt gwałtownie. Aż Komisja Europejska się tym zajęła. Od urzędników i sądu trzeba wymagać ostrożności. To zależy od szybkiego działania.
Nie wydaje się panu, że mechanizm opieki nad rodzinami jest zbyt zinstytucjonalizowany? Z nastolatkami rozmawiał psycholog, kurator, prokurator. To nie stwarza obrazu przyjaznego państwa.
- Trudno powiedzieć, że nikt nie ma prawa rozmawiać. Skoro jest śledztwo to prokurator musi rozmawiać. To nie jest sprawa złych przepisów, ale złej praktyki.
Jeśli wierzyć prokuraturze to w tym wypadku biegli popełnili błędy. Czy w takiej sytuacji rodzina może się odwołać od opinii biegłego albo potem podać go do sądu?
- Zakwestionować opinię biegłego zawsze można. Podać do sądu można tylko wtedy, gdy biegły świadomie kłamie. Nie jest tak, że to jest matematyka czy fizyka, gdzie 2 razy 2 jest zawsze 4. Tutaj mamy do czynienia z oceną. Nie da się wykluczyć pomyłki. Jakby to było świadome kłamstwo to w grę wchodzi odpowiedzialność karna. Nie sądzę jednak, żeby tak było w tym przypadku.
(Karol Surówka/ko)
Komentarze (0)
Brak komentarzy
Najnowsze
-
21:18
Wielkie emocje na Rynku Głównym. Tak wyglądał finał World Climbing Series
-
21:07
Iga Świątek odpada w 3. rundzie Wimbledonu. Polka przegrała z Alexandrą Ealą
-
19:39
Kraków podsumował pierwsze pół roku SCT. Są milionowe wpływy
-
18:06
Teatry uliczne opanowały Małopolskę. Widowiska zachwycają publiczność
-
17:01
"Nic nie zapowiadało tej tragedii”. Mieszkańcy Skawiny nie mogą uwierzyć w to, co się stało
-
16:10
Falstart Aleksandry Mirosław i sukces Natalii Kałuckiej. Historyczne zawody w Krakowie
-
16:03
Rowerem do skansenu „Magdalena” w Gorlicach. Tu narodził się przemysł, który zmienił świat
-
15:32
Odszedł Grzegorz Miętus. Polski świat skoków narciarskich w żałobie
-
14:20
Zwycięstwo Wisły Kraków z MFK Karviná w letnim sparingu
-
13:46
Dachowanie samochodu na obwodnicy Krakowa. Zakończyły się utrudnienia dla kierowców
-
13:37
Muzyka, która zostaje na długo. Rusza festiwal EMANACJE „Pogłosy”
-
12:53
Patryk Małecki o młodych piłkarzach, mentorstwie i powrocie do Wisły Kraków
-
12:46
Pijany żołnierz awanturował się w Tymbarku. Uszkodził komisariat i radiowozy policji
-
12:12
O włos od nieszczęścia w Krakowie. Z impetem wjechał na hulajnodze pod tramwaj
-
10:21
Kurz, pot i magia Beskidu Niskiego. Punktualnie o 10:00 wystartował V Gravel Beskidzki w Radocynie
-
08:22
„Biecz w mundurach”. Historia miasta zapisana w wojskowym suknie
-
06:59
Słoneczna sobota w Małopolsce, odpoczywamy od upałów
-
20:38
Albo partia, albo stanowisko w spółce. Czy pomysł Trzaskowskiego coś zmieni?
-
20:00
Pozwy, sondaże i polityczne starcia. Tak zaczyna się walka o Kraków
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 3. - Niewidzialny wróg. Choroby zakaźne w powojennym Krakowie
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze