Czy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego oznacza, że Adam Budak wróci do MOCAK-u?
- To jeszcze zależy od tego, czy wyrok się uprawomocni. Miastu przysługuje skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Oczywiście w pierwszej kolejności miasto na pewno wystąpi o pisemne uzasadnienie tego wyroku. Zapewne już nowy prezydent lub nowa prezydentka będą podejmować decyzję o tym, czy zaskarżyć ten wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeżeli go nie zaskarżą, to tak.
Czego konkretnie dotyczył wyrok?
- Wojewódzki Sąd Administracyjny przede wszystkim zajmuje się stroną procesową i proceduralną danej sprawy. I właśnie w tej kwestii wytknął miastu największe błędy. Błędy znalazły się też w samym uzasadnieniu zarządzenia o odwołaniu dyrektora Budaka.
Zatem w wyroku sądu administracyjnego mniej było polemiki z zarzutami pracowników pod adresem odwołanego dyrektora. Wskazano przede wszystkim na to, że komisja powołana przez ówczesnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego do rozpatrzenia skargi części pracowników nie stwierdziła podstaw do tego, żeby mówić o mobbingu. Stwierdziła natomiast nieprawidłowości komunikacyjne i nie rekomendowała odwołania dyrektora ze stanowiska. Owszem, pojawiła się tam rekomendacja, żeby odsunąć dyrektora od bezpośredniej pracy z zespołem. Wojewódzki Sąd Administracyjny wytknął, że miasto zdecydowało o odwołaniu Adama Budaka mimo tych rekomendacji. Dodatkowo zarządzenie o odwołaniu dyrektora zostało bardzo lakonicznie uzasadnione.
Sąd bardzo wyraźnie, zgodnie również z naszą argumentacją, wskazał, że ustawa o prowadzeniu działalności kulturalnej gwarantuje bardzo daleko idącą niezależność dyrektorom instytucji kultury i przewiduje możliwość odwołania dyrektora tylko w ściśle określonych przypadkach. Taka sytuacja musi być nadzwyczajna, musi być bardzo dobrze udowodniona, udokumentowana i opisana w decyzji odwołującej dyrektora instytucji kultury. A tego wszystkiego zabrakło w przypadku odwołania Adama Budaka z funkcji dyrektora MOCAK-u.
Czyli sąd administracyjny nie wypowiadał się w kwestii mobbingu? Niedawno wyniki kontroli w MOCAK-u ogłosiła też Państwowa Inspekcja Pracy, która owszem, wskazała różne nieprawidłowości, ale również nie stwierdziła, żeby dochodziło tam do mobbingu. Mogą być jeszcze, jak rozumiem, jakieś indywidualne skargi?
- Tak, ale według naszej najlepszej wiedzy faktycznie ani nie została zgłoszona żadna skarga w ramach wewnętrznej procedury antymobbingowej, ani żaden z pracowników indywidualnie nie podjął żadnych kroków w tym temacie. Również Inspekcja Pracy nie stwierdziła podstaw do zgłaszania sprawy o mobbing.
W skardze zgłoszonej do sądu umieściliśmy też zarzuty co do składu komisji, która badała tę sprawę.
Według procedury antymobbingowej przyjętej przez samego prezydenta Miszalskiego w składzie komisji powinien być przedstawiciel dyrektora instytucji. Mieliśmy osobę, która była gotowa reprezentować dyrektora Budaka podczas obrad komisji, natomiast miasto odmówiło nam włączenia naszego przedstawiciela w prace komisji. W jej skład wchodziły tylko trzy osoby z ramienia miasta.
Tak naprawdę nie do końca wiedzieliśmy, z czym polemizujemy. Nikt z ramienia dyrektora nie brał udziału w przesłuchiwaniu świadków. Do dzisiaj tak naprawdę nie wiemy, jakich osób dotyczą zarzuty, jakich konkretnie sytuacji. Pojawiła się też wypowiedź, chyba pani pełnomocniczki Pytel, że część podpisów pod skargą była nieczytelna, więc, jak widać, nawet po stronie miasta nie było do końca pewności, którzy pracownicy tę skargę podpisali.
Po odwołaniu Adama Budaka pojawiły się w mediach publicystyczne opinie, że komisja nie została najlepiej przygotowana i działała pod presją nadchodzących wyborów. Relata refero.
- Ciężko powiedzieć, ale trudno jednak wyobrazić sobie, z jakiego innego powodu ta presja mogłaby wystąpić.
Zwróciliśmy też uwagę na nieprawidłowości związane z samą procedurą konsultacji na etapie odwoływania dyrektora. Jeżeli dyrektor instytucji kultury ma być odwołany przez organizatora, to organizator musi tę decyzję skonsultować ze związkami zawodowymi oraz dwiema instytucjami twórczymi z obszaru działalności instytucji.
I owszem, były prośby o konsultacje, ale zostały wysłane 6 maja, a już 8 maja datowano decyzję o odwołaniu dyrektora. I znowu wydaje się, że był tutaj bardzo duży pośpiech. Nie zasięgnięto na przykład opinii Rady Muzeum. Więc faktycznie dawało się odczuć, że prace komisji odbywały się w dużym pośpiechu. No i można się tylko domyślać, z czego ten pośpiech mógł wynikać.
Pytanie o to, czy Adam Budak wróci do muzeum, pozostaje otwarte, ale rozumiem, że jeśli przyszły prezydent lub prezydentka nie zdecyduje się na zaskarżenie wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego, to taki wyrok będzie obowiązywał?
- Tak. Ten wyrok, po uprawomocnieniu się, niejako cofa skutek w postaci odwołania Adama Budaka z funkcji dyrektora MOCAK-u.
Mamy też nadzieję na dialog z nowymi władzami miasta, być może na nowe otwarcie. Nowy prezydent lub prezydentka nie będą obarczeni decyzjami poprzednika. W tym sensie, że przecież nie oni je podejmowali. Więc myślę, że tutaj będzie łatwiej o krytyczne podejście do działań poprzednika, o jakąś taką rzetelną i merytoryczną rozmowę.
Adam Budak jak najbardziej widzi możliwość powrotu do muzeum i kontynuowania swojej siedmioletniej kadencji. Pierwsze efekty tego programu były widoczne, środowisko bardzo pozytywnie zareagowało na ten nowy program. Natomiast na pewno wszystko musiałoby się odbyć w atmosferze zaufania ze strony miasta.
Warto dodać, że już w toku prac przed komisją Adam Budak proponował różne rozwiązania, które mogłyby uzdrowić sytuację w muzeum. Tłumaczył, z czego wynikały napięcia, że był to okres nauki, nauki siebie nawzajem – przez zespół i dyrektora – i proponował dalsze rozwiązania. Znalazł też doświadczony zespół specjalistów, który mógłby się zająć usprawnieniem komunikacji wewnątrz muzeum.
Szacunek wobec pracowników to podstawa. Inaczej sobie tego nie wyobrażam.
Przypomnę, że zespół przez kilkanaście lat funkcjonował tylko pod jedną dyrekcją. Od początku istnienia muzeum był faktycznie jeden, utarty styl pracy i funkcjonowania. Po raz pierwszy przyszedł nowy dyrektor z konkursu, z nowymi pomysłami, pełen energii. Zderzenie tej energii, tych pomysłów, chęci zmiany z sytuacją zastaną na miejscu spowodowało te napięcia. Ale absolutnie nie widzimy przeszkód, żeby pracować nad tym, żeby tę sytuację uzdrowić i kontynuować siedmioletnią kadencję.
Tymczasem został ogłoszony nowy konkurs na dyrektora MOCAK-u. Czy Adam Budak stanie do tego konkursu?
- Nie, tutaj już musimy być konsekwentni. Skoro mamy wyrok, który unieważnia decyzję odwołującą dyrektora, liczymy na wstrzymanie prac komisji konkursowej do czasu definitywnego rozstrzygnięcia.