Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Posłuchaj rozmowy Łukasza Sobieszkody z prof. Małgorzatą Michel.
Ostatnie przypadki przemocy w szkołach i internetowe groźby rozpowszechniane pod hasłem „Krwawy Piątek” wywołały niepokój wśród uczniów i rodziców. Prof. Małgorzata Michel, pedagożka resocjalizacyjna z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zwraca uwagę, że radykalizacja młodych ludzi jest procesem. Zanim dojdzie do przemocy, mogą pojawić się sygnały ostrzegawcze. Problem w tym, że dorośli często rozpoznają je dopiero po tragedii.
Pięć sygnałów ostrzegawczych
Prof. Michel opisuje powtarzające się cechy i zachowania, które zauważyła, analizując przypadki radykalizacji prowadzącej do skrajnej przemocy. Wśród sprawców, o których mówi, dominują chłopcy. Często są to osoby wycofane z życia grupy, odizolowane od rówieśników i postrzegane jako tajemnicze.
Kolejnym sygnałem są wypowiadane wprost groźby. Nastolatek może zapowiadać, że skrzywdzi kolegów albo zaatakuje szkołę - takie słowa bywają identyfikowane dopiero później, podczas policyjnego śledztwa.
Michel zwraca również uwagę na kryzysy rodzinne i brak kontaktu z dorosłymi, którym młody człowiek mógłby opowiedzieć o swoich problemach. Zastrzega jednak pośrednio przez charakter tych obserwacji, że chodzi o czynniki ryzyka, a nie cechy pozwalające rozpoznać przyszłego sprawcę. Sama izolacja, trudności rodzinne czy płeć nie przesądzają o zagrożeniu:
Czerwone flagi? To jest dla mnie kluczowe, ponieważ radykalizacja to proces, więc te czerwone flagi pojawiają się dużo, dużo wcześniej. Zanim eskalacja przemocy doprowadzi do ekstremizmu. [...] Sprawca wcześniej opowiadał, że coś planuje, że dojdzie do tragedii. No i piąta czerwona jest wtedy, gdy dziecko zwykle nie informuje osób dorosłych o problemach, z którymi się boryka.
Groźba czy internetowy żart? Każdą zapowiedź przemocy trzeba sprawdzić
W przypadku internetowych gróźb szczególnie trudne jest ustalenie, czy ktoś rzeczywiście zamierza użyć przemocy, czy próbuje wywołać strach. Prof. Michel podkreśla, że na podstawie samej zapowiedzi nie da się tego wiarygodnie rozstrzygnąć. Wniosek? Żadnej groźby nie należy z góry uznawać za trolling. Nawet jeśli później okaże się nieprawdziwa, powinna zostać sprawdzona.
Badaczka tłumaczy, że jednym z najważniejszych mechanizmów radykalizacji jest poszukiwanie przynależności. Nastolatek, który przeżywa kryzys tożsamości, czuje się samotny i ma niską samoocenę, może szukać akceptacji w grupach oferujących mu wyraźny podział świata na swoich i obcych.
Radykalizacja jest związana zarówno ze skrajną prawicą, jak i skrajną lewicą. Profesor zwraca uwagę, że o kierunku, w którym podąży młoda osoba, może zdecydować środowisko, na jakie trafi. W obu przypadkach opisuje podobne mechanizmy stopniowego przyjmowania skrajnych przekonań i przechodzenia do planowania przemocy.
Ale samotność i niska samoocena nie oznaczają jednak, że nastolatek stanie się agresywny. Badaczka przedstawia je jako czynniki zwiększające podatność na określone wpływy.
Przemoc jako spektakl. Potrzeba rozgłosu w świecie mediów społecznościowych
Internet może nie tylko ułatwiać kontakt z radykalnymi środowiskami, ale również wzmacniać potrzebę zwrócenia na siebie uwagi. Badaczka używa określenia „teatralizacja zachowań” - nadawanie własnym działaniom formy widowiska, w którym ważne staje się nie tylko samo zachowanie, ale także jego odbiór przez innych.
- Taki znak czasu, że przy niskiej samoocenie, w świecie pełnym niepewności i nakładających się kryzysów potrzeba bycia zauważonym może przybierać skrajne formy”. Człowiek zrobi bardzo dużo, żeby go świat zauważył - mówi profesor Michael.
Zwraca też uwagę na wpływ algorytmów i automatycznych kont, z którymi młodzi ludzie mogą wchodzić w kontakt w internecie. A przecież po drugiej stronie takiej interakcji nie zawsze znajduje się człowiek.
Zmiany prawne mogą być jednym ze sposobów ograniczania zagrożeń, ale prof. Michel przestrzega przed przekonaniem, że samo zaostrzenie przepisów rozwiąże problem przemocy - potrzebne są równoczesne działania w rodzinach, szkołach i środowiskach lokalnych. Przenoszenie całej odpowiedzialności na internet odwraca uwagę od tego, co dzieje się w życiu młodego człowieka poza ekranem:
Żadna ustawa, żadne obostrzenie prawne nie zastąpi nam żywych osób, dorosłych, mądrych osób w życiu dzieci i nastolatków. Internet jest którymś dopiero ogniwem w łańcuchu. Dzieci nie rodzą się w internecie, dzieci rodzą się realnie. [...] Nie możemy jedną ustawą załatwić świętego spokoju, bo dzieci tego spokoju świętego nie mają i dzieci nie uzyskają tego spokoju dzięki zaostrzeniu prawa.
Szkoły mają narzędzia, ale nie wszystkie z nich korzystają
Szkoły mają wiedzę, przepisy i metody, które mogą pomóc w rozpoznawaniu zagrożeń. Różnice pojawiają się na poziomie codziennej praktyki. Wiele zależy od konkretnej placówki, jej kadry i środowiska, w którym działa.
Jako przykład badaczka przywołuje własne badania dotyczące radykalizacji pseudokibiców w Krakowie. Zauważyła, że w szkołach obecne były wlepki z nienawistnymi hasłami, a ich usuwanie nie zawsze traktowano jako element zapobiegania przemocy. Prof. Michel odwołuje się do skali uprzedzeń Gordona Allporta, która pokazuje, jak wrogość wobec innych może przybierać coraz groźniejsze formy – od obraźliwych słów po przemoc.
- Kiedy robiłam badania dotyczące radykalizacji pseudokibiców między innymi w Krakowie, to nikt mi w żadnej krakowskiej szkole nie potrafił odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nie zlikwidujecie w szkole pseudokibicowskich wlepek, gdzie są hasła w stylu „miejsce mordercy"? [...] Jeśli któraś szkoła chce naprawdę zacząć tworzyć bezpieczną przestrzeń, to mówię: najpierw czyścimy przestrzeń z nienawistnych haseł, bo to w piramidzie Allporta [...] jest pierwszy szczebelek poziomu radykalizacji - opowiada rozmówczyni.
Małgorzata Michel przypomina o trzech podstawowych środowiskach, które wpływają na rozwój dziecka: rodzinie, lokalnej społeczności i szkole wraz z grupą rówieśniczą - współczesne problemy nie zmieniają znaczenia tych środowisk, ale zmieniają warunki ich działania. Badaczka wskazuje między innymi na anonimowość w sąsiedztwie i słabnące więzi społeczne. Gdy dorośli nie znają się nawzajem i nie interesują się otoczeniem, trudniej zauważyć, że dziecko potrzebuje pomocy:
Cały czas te kręgi socjalizacyjne są trzy: to jest dom, środowisko sąsiedzkie, lokalne i szkoła, w tym grupa rówieśnicza. Tutaj się od lat nic nie zmienia. Zmienia się tylko kontekst funkcjonowania tych kręgów. W momencie, kiedy w sąsiedztwie mamy anonimowość, brak więzi między sąsiadami, to nigdy nie zareagujemy na dziecko sąsiada, któremu się dzieje krzywda. [...] Dorośli często dowiadują się na samym końcu.