Takiej suszy w Małopolsce nie było dawno. W setkach domów w całym regionie brakowało wody. W górskich potokach i rzekach stan wód jest alarmujący. Ręce załamują rolnicy - będą duże straty w uprawach, szczególnie warzyw i owoców. Burze, które przechodzą przez nasz region niekoniecznie pomogą w usunięciu skutków suszy. "W Małopolsce susza jest najbardziej dotkliwa dla żyjących z rolnictwa. Niestety takie ekstremalne zjawiska pogodowe, nagłe ulewy, nie pomagają. Mamy bowiem suszę hydrologiczną, a to oznacza, że nie mamy wody w studniach. O wiele bardziej korzystne są deszcze nie krótkotrwałe, ale kiedy pada równo przez klkanaście, czasem kilkadziesiąt godzin" - tłumaczył w rozmowie z Radiem Kraków hydrolog, prof. Roman Soja.
Jak dodał specjalista z Uniwersytetu Pedagoigcznego, zupełnie inaczej odczujemy ulewne deszcze w mieście. "Miasto to specyficzne siedlisko, gdzie mamy bardzo dużo terenów asfaltowych. Woda po nich spływa do cieków i wzbiera. Bardzo intensywne i szybkie opady zmniejszają zdolność infiltracyjną gleby. Stąd mamy zjawisko, które nazywamy spływem powierzchniowym, tworzą się spore kałuże" - przekonuje prof. Soja.
(RK/ew)