|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Czarne chmury nad Treflem Proximą? Krakowskie siatkarki nie mają gdzie grać

Siatkarki ekstraklasowego Trefla Proximy Kraków na trzy tygodnie przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego nie mają gdzie trenować. Prezes klubu Łukasz Kadela w rozmowie z Kubą Nizińskim stwierdził między innymi, że na ten moment nie udało się dojść do porozumienia z operatorem żadnej z czterech krakowskich hal spełniających wymogi Ligi Siatkówki Kobiet.

Rozmowa Kuby Nizińskiego z Łukaszem Kadelą

Fot. Trefl Proxima Kraków

14. sezon Ligi Siatkówki Kobiet ma zgodnie z planem wystartować 3 października. Wcześniej, bo już za trzy tygodnie, okres przygotowawczy mają rozpocząć siatkarki Trefla Proximy Kraków. Na chwilę obecną trudno stwierdzić jednak, gdzie krakowskie zawodniczki będą trenować i rozgrywać swoje mecze, a najczarniejszy scenariusz zakłada nawet opcję wycofania zespołu z rozgrywek. O poszukiwaniach nowego domu i możliwych scenariuszach w rozmowie z Kubą Nizińskim opowiadał prezes Trefla Proximy Kraków, Łukasz Kadela.

Łukasz Kadela: Niepokojące jest to, że do dziś nie udało się nam rozwiązać kwestii hali, w której będziemy rozgrywać mecze domowe. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić w ramach naszej organizacji i przedstawiciele władz miasta wiedzą, że w tym momencie trzeba nam w tym pomóc. W Krakowie, inwentaryzując stan obiektów, są na ten moment cztery obiekty, w których można grać w ekstraklasie siatkówki. Mowa tutaj o hali Wisły, Tauron Arenie, hali na Suchych Stawach i nowo powstałym obiekcie przy alei Focha. Teoretycznie jest gdzie rozgrywać takie zawody, natomiast biorąc pod uwagę, że te obiekty w dużej części mają już swoje programy, swoich operatorów, powstaje bardzo duże ograniczenie możliwości. Jeśli chodzi o nasze cele sportowe, nie ma półśrodków. Sportowcom trzeba zagwarantować odpowiednie warunki do pracy, żeby mogli osiągnąć cel sportowy. By nie szukać po sezonie pewnego rodzaju wyjaśnień i tłumaczeń obarczających konkretne osoby, teraz dokładamy wszelkich starań, miasto robi to samo, żeby znaleźć bezpieczne miejsce dla siatkarskiej ekstraklasy na dłużej.

Kuba Niziński: Przed poprzednim sezonem miasto zapewniało, że hala Hutnika to będzie wasze miejsce.

To jest miejsce krakowian. Co do samej zasady działania, to jest obiekt miejski, który jest zarządzany przez operatora. My nie jesteśmy operatorem, byliśmy użytkownikiem. Zeszły sezon był trudny, bo w zasadzie do końca grudnia remont uniemożliwiał nam trenowanie i rozgrywanie spotkań. Później to się otworzyło i nasza obecność tak obciążyła obiekt, że zdeklasowała go jako konkurencyjny dla wszystkich potencjalnych najemców, bo uczyniła go po prostu niedostępnym. W tym sezonie w okresie wakacji ruszyła dalsza część prac remontowych, które są dość rozległe, obiekt jest wyłączony z użytku, dlatego nie mogliśmy brać go pod uwagę. Staraliśmy się o obiekt przy alei Focha, natomiast operator na ten moment dał nam odmowę.

Nie chodzi tylko o mecze, ale też o miejsce do treningów.

W przypadku siatkówki hala jest szczególnie istotna, bo trzeba w niej trenować i grać. Ze względu na to, że piłka jest cały czas w powietrzu, zawodniczki łapią punkty odniesienia na suficie swojego obiektu. Tego, co wypracuje się podczas treningów, nie da się przenieść na każdą inną halę z tą samą skutecznością. Dlatego przywilej własnej hali jest tak dużą przewagą. Przy założeniu, że trenujemy w innym miejscu, niż rozgrywamy mecze, celu sportowego na pewno nie osiągniemy, a ja nie mógłbym się zgodzić na coś takiego, na to, żeby rozczarować sportowców, którzy też przyjechali ze swoimi marzeniami.

Nie da się dogadać z obecnym operatorem hali Cracovii?

To jest miejsce, które jest stworzone pod sport profesjonalny. Wydaje się, że za pośrednictwem naszego zespołu można aktywizować to miejsce w sposób czynny, ale i bierny, bo jest to pewna forma atrakcji. Operator na moje zapytanie o możliwość gry po prostu odmówił.

Na tę chwilę nie macie miejsca. Cieszymy się, że za moment zaczynacie przygotowania, ale nie bardzo ma pan gdzie zaprosić zawodniczki.

Na ten moment tak jest. Jesteśmy cały czas w kontakcie z przedstawicielami miasta. To chyba naturalne, że to jest misja, która ma charakter społeczny. Jesteśmy zespołem, który wpisał się już w mapę siatkarskiej Polski, jako Kraków. Nie wszystko jest w naszej mocy, nie jesteśmy podmiotem, który jest w stanie zorganizować sobie wszystko samodzielnie. Skala takiego przedsięwzięcia jest gigantyczna. To, gdzie zagramy, nie jest już w naszej mocy.

A co, jeśli nie uda się dogadać?

Jeżeli się nie uda, to mamy bardzo duży kłopot. Nie da się zrealizować procesu treningowego i meczowego w warunkach prowizorycznych. Wtedy na pewno będzie trzeba w kategoryczny sposób zdecydować, jaka jest przyszłość tego zespołu, żeby sportowcy mieli jeszcze szanse na znalezienie innego miejsca pracy.

Myśli pan o wycofaniu się z ligi?

To jest naturalne, że jeżeli, pomimo licznych działań, nie uda nam się znaleźć miejsca, ten zespół po prostu nie będzie miał gdzie wystartować.

Kiedy ma dojść do kolejnych spotkań z miastem?

Rozmowy o obiekcie prowadzimy od 2017 roku, a gdzieś od pół roku, odkąd weszliśmy na Suche Stawy, rozmawiamy, bo Miasto zdaje sobie sprawę, jaka jest nasza sytuacja i działa. Teraz rzeczywiście jest ten moment, kiedy trzeba nam w tej kwestii organizacyjnie pomóc, podjąć rozmowy w naszym imieniu albo pomóc nam znaleźć jakieś miejsce. Ja jestem umówiony z dyrektorem naczelnym ZiS-u Krzysztofem Kowalem, będziemy na pewno w tym tygodniu rozstrzygać, jakie są możliwości. Jestem przekonany, że będzie dobrze. Trzeba powiedzieć sobie wprost, że nasz zespół kojarzy się bardzo pozytywnie i jest dużą wartością dla miasta. Nie sądzę, że dojdzie do sytuacji, w której musielibyśmy sięgnąć do tych najbardziej rozczarowujących wszystkich decyzji.

Całość rozmowy Kuby Nizińskiego z Łukaszem Kadelą w programie Sport w Radiu Kraków, w niedzielę po godzinie 19.

AD/KN

12%
88%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 11

huciok

Wtorek, 31 lipca 2018, 08:40

@Wika

pogadaj z kibicami z Trójmiasta, którym tą drużynę przeniesiono do Krakowa ...

Odpowiedz

Wika

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 15:50

Sprawa w Mieście sportu -śmiech nie po raz pierwszy jest niepoważna. Nikomu nie przeszkadza że z miejskiej kasy idą milionowe kwoty na organizację imprez komercyjnych w tym pucharów i mistrzostw, gdzie dodatkowo bilety są po 100 zł. i więcej. Imprez nie dla krakowian a za krakowian kasę! a zespół który rok po roku pokasuje rozwój ma chodzić po operatorach hal i prosić się o wynajęcie godzinek na treningi i granie Ile ten gosc ma jeszcze zrobic by pokazac ze cos tu da sie zrobic? Jeździłam na ich mecze do huty mega emocje i wrażenia, ale dojazd tam komunikacją czy autem to jakaś masakra i nie dziwie się że coś chcą z tym zrobić bo najlepiej marudzic i nic nie robic jak krakowskie klubiki. A ty huciok sam jesteś twór i o tobie nikt teraz juz nie pamieta

Odpowiedz

huciok

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 14:45

Tak to jest z tworami typu R8 Basket czy Trefl-Proxima - pojawiają się nie wiadomo skąd i szybko znikają. I już za chwilę nikt o nich nie będzie nawet pamiętał ...

Odpowiedz

Do Dana

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 13:40

Zespoły tzw kopaczy Wisła i Cracovia z tego co wiem nie wybudowały sobie obiektów za parę set milionów. Miasto wydało setki milionów na obiekty piłkarskie ,na które chodzi parę tysięcy desperatów( naprawdę mecze A-klasowe o wiele ciekawsze niż transmisje naszej ekstraligi zweryfikowanej prze zespoły z Mołdawii i itp potęg). Nie mniej uważam ,że miasto powinno inwestować jedynie w obiekty sportowe dla mieszkańców i ewentualnie szkolenie młodzieży (obiekty). Sport wysoko kwalifikowany powinien się sam utrzymywać. Nie powinno być takich przypadków jak stadiony dla kopaczy.

Odpowiedz

misio

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 09:56

@Dan

Pewnie, zabijmy wszelkie inicjatywy w naszym mieście. Zostawmy tylko Wisłę (która jest na skraju bankructwa). Na pewno wtedy Kraków będzie "miastem sportu" ;) Brawo ;)

Odpowiedz

dark_vader

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 09:35

@Pasy

A co ta Cracovia tam teraz robi? Cały czas obiekt stoi praktycznie zamknięty, wszędzie ciemno, zero informacji, zero pożytku dla mieszkańców na chwilę obecną.

Odpowiedz

Dan

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 08:54

Przecież to jest jakaś drużyna z sufitu wyjęta, dziwny twór zrobiony nie wiadomo po co. Niech sobie zbudują halę. Albo mogą zostać sponsorami siatkarek Wisły.

Odpowiedz

TS

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 08:52

Wisła się pozbyła kombinatora i poszedł do Cracovii , trzeba myśleć co się robi?

Odpowiedz

PIS

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 08:50

Nie wszystkich da się oszukać? Nie wszyscy są naiwni? Stek bzdur ma krótkie (hahaha) nogi.

Odpowiedz

Pasy

Poniedziałek, 30 lipca 2018, 07:54

Chciało się Cracovie pozbyć operatorstwa to się nie dziw ze Cię teraz wywalili .

Odpowiedz

kratistos

Niedziela, 29 lipca 2018, 17:44

Można jeszcze grać np. w Zielonkach jak szczypiorniści Krakowiaka, dla których też nie znalazł się żadem obiekt w Krakowie - "mieście sportu". Tak zupełnie poważnie to problem jest szerszy tylko jakoś do mediów nie bardzo się przebija. Przebił się teraz, bo dotknął drużyny ekstraklasowej. Z podobnego powodu przestał istnieć przed paroma laty zespół piłkarzy ręcznych Wandy, a ci z Krakowiaka grają od zeszłego sezonu w Zielonkach (bo jak widać w Krakowie jest za mało hal żeby pomieścić raptem kilka ligowych drużyn grających na szczeblu centralnym). Należy postawić pytanie: w jakim celu Miasto powołało twór o nazwie Zarząd Infrastruktury Sportowej? Do wydawania pieniędzy na organizację niezliczonej ilości biegów i wyścigów kolarskich, które podobno mają wielką wartość marketingową (oczywiście nieprzeliczalną na pieniądze) czy jednak do tego co ma w nazwie, czyli zarządzania infrastrukturą sportową. Zarządzania, a nie oddawania w zarząd "operatorom" typu Siemacha, Cracovia i inni. Bo prawda jest taka, że Miasto Kraków (blisko milionowe) nie ma miejskiej hali sportowej, ktora moglaby sluzyc ligowzm druzynom w grach zespolowych. Nie jest taka Tauron Arena na 15 tys. miejsc, bo nikt takiej publiki nie zgromadzi, wiec nikt tam gral meczow ligowych nie bedzie. Popatrzmy na takie miasta jak Bochnia, Jaworzno, Dabrowa Gornicza czy nawet Wieliczka, nie trzeba daleko szukac. Nauczmy sie od mniejszych, a potem probujmy rownac do wiekszych

Odpowiedz