|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Wojciech Kozak: "Nie ma węgla złej jakości, są tylko odpowiednie warunki spalania dla każdego węgla"

- Potrzebne są normy jakościowe węgla i to jak najszybciej - przekonywał w Radiu Kraków wicemarszałek Małopolski Wojciech Kozak. Władze regionu liczą, że na początku przyszłego roku uda się przyjąć uchwałę antysmogową.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

fot: RK

Zakłada ona, że w domach można będzie montować kotły węglowe piątej generacji. "Takie urządzenia redukują niską emisję nawet o 90 procent" - tłumaczył wicemarszałek Kozak. Jak dodawał, w Małopolsce do wymiany jest około 200 tysięcy pieców. Unijna dyrektywa przewiduje, że najstarsze piece węglowe muszą zniknąć do 2023 roku.

 


Zapis rozmowy Jacka Bańki z wicemarszałkiem Małopolski, Wojciechem Kozakiem.

 

Na początku przyszłego roku Sejmik będzie chciał przyjąć uchwałę antysmogową, która zakazywałaby montowania tak zwanych kopciuchów. Gminy mówią tak dla uchwały, ale domagają się – jak Nowy Sącz - dywersyfikacji jakości węgla. Wydaje się, że jedno drugie wyklucza.

- Absolutnie tak. Jak mówimy o węglu to w Krakowie nie będzie go można używać. Trzeba się wcześniej postarać o normy jakości węgla. To jest na szybko. O dywersyfikacji nie ma co mówić. Kotły V generacji będą mogły być montowane w przyszłym roku. One spełnią te warunki. Tym się zajmijmy.

 

Czyli jak do 2023 roku nie zostaną wprowadzone normy jakości dla węgla to program wymiany około 500 000 pieców w Małopolsce się nie uda?

- 200 000 pieców jest w Małopolsce. Nie sądzę, że się nie uda. Zawsze powtarzam, że nie ma węgla złej jakości, są tylko odpowiednie warunki spalania dla każdego węgla. Kupując kocioł V generacji wskazujemy jaki powinien być tam węgiel. On sam reguluje warunki spalania. To obniża niską emisję nawet o 90%.

 

Wczoraj w Krakowie przedstawicielka władz Nowego Sącza przekonywała, że Nowy Sącz chciałby dywersyfikować jakość węgla, czyli w jednym miejscu palimy dobrym węglem, w drugim odpadami. To nie będzie przecież działać...

- Absolutnie nie. Od odpadów mamy spalarnie. Nie mówmy, że w danym miejscu, które ma dobre powietrze będziemy opalić odpadami. Namawialiśmy włodarzy gmin, żeby rezygnowali z podatków dla tych hurtowników, którzy wykażą się świadectwem węgla dobrej jakości. To się nie udało. Nawet bez tych normatywnych wartości ustawowych każda kopalnia jest zobligowana wykazać parametry węgla.

 

Koszt wprowadzenia uchwały antysmogowej to 4,5 miliarda. Skąd te pieniądze?

- Jak zwykle ponoszą je samorządy. Dotychczas pracowaliśmy z NFOŚ. Zawsze będąc na spotkaniach mówiłem, że to co my odprowadzamy jako korzystające ze środowiska, wraca do nas. Jak ten proces będzie prowadzony to pieniądze będą filtrowane. Każdy przedsiębiorca płaci za korzystanie ze środowiska. Część do niego wraca. Podobnie zachowują się gminy. 420 milionów zaprojektowane jest do dyspozycji jako polityka energetyczna. Znaczna część jest na dofinansowanie wymiany pieców, na komunikację. To też są pojazdy, które emitują 80% niskiej emisji mniej. Związki azotu w Krakowie są istotne. One muszą zniknąć.

 

To trudne wyliczenia. Wrócę do tej liczby 4,5 miliarda. Są te pieniądze do 2023 roku?

- W perspektywie są.

 

Uda się to w ogóle w Sejmiku przegłosować? Jest wola radnych?

- Jak dobrze pamiętamy, dyskutowaliśmy tu wielokrotnie co będzie z zakazem palenia w Krakowie. Pierwsza próba była zaskarżona, druga się udała. Teraz powinno być łatwiej. Wprowadzamy zakaz montaży kopciuchów. Wszystkie nowe budynki od czerwca będą musiały mieć piec V klasy. Przy wymianie kotła na lepszy zachęcamy do skorzystania z dopłat. To już się dzieje. To 8000 do pieca, 6000 do instalacji. Jesteśmy w trakcie.

 

To było też pytanie czy koalicja dotrwa do końca kadencji. Różne głosy do nas docierają.

- Jak zwykle są różne głosy. Koalicja trwa mać.

 

Na konwencie marszałków usłyszeliśmy, że obóz rządzący będzie walczył z samorządami i stąd te kontrole CBA, także w Małopolsce. Dzisiejszy Dziennik Gazeta Prawna wylicza, że w tym roku mamy 58 kontroli w samorządach. W ostatnim roku koalicji PO-PSL było ich 98. Skąd ten lament?

- Nie robimy takiego alarmu. Środki europejskie podlegają wielu kontrolom. To jest analizowane przez nas i stronę europejską. To, że to budzi czasem wątpliwości? U nas jest zły nawyk – pisanie pism bez podpisu i zobligowanie urzędnika do korzystania z anonimów. To czasem anonimy sąsiedzkie. W tej chwili CBA na tej zasadzie działa. Nastąpiła zmiana warty, instytucje są podzielone. Rządowe są obsadzone przez PiS a samorządowe my piastujemy. Stąd wątpliwości. Nie sądzę, żeby to była góra afer. To mogą być drobne wypadki przy pracy.

 

Ale nie widzę, żeby pan alarmował, że jest problem, bo kontrole nękają. Jak przez ostatnie lata się obracało takimi sumami to trzeba to sprawdzić.

- Była doba, gdzie na biurku miałem do podpisu decyzje na 200-300 milionów złotych.

 

Notabene mamy już przypadek w Wielkopolsce. Tam CBA znalazło problem. Chodzi o wykreowane grupy producenckie. To przedstawiciel PSL.

- Nie sądzę, żeby to była wykreowana grupa. Jestem zwolennikiem tych grup. Po spółdzielczości była wielka dziura. Przy rozrobionym rolnictwie, trzeba jednoczyć producentów. Grupa producencka jest pod Nowym Sączem. Są grupy pieczarkarzy, jabłek. To były środki z UE. My przygotowaliśmy te grupy, oni korzystali z porad naszych prawników. Potem agencja z ARMiR klasyfikowała je do przydziału środków. To szło tak jak z banku - systematycznie transzami. Nie wiem czy to nie jest rozdmuchane, bo tak trzeba. To działanie polityczne.

 

Ten sam konwent marszałków apeluje o pieniądze na ośrodki adopcyjne, którym fundusze pozwalają na prace w ciągu 2-3 miesięcy. W Małopolsce mamy 4 ośrodki adopcyjne, 1 wojewódzki. Sytuacja finansowa w tych miejscach jest zła?

- My jako jedno z niewielu województw stworzyliśmy niepubliczne ośrodki, jeden ten wojewódzki jest nadzorujący. Jest to w gestii ROPS. Koszty utrzymania tych ośrodków to 2 150 000 złotych. Takie były w tym roku. O takie też wystąpiliśmy na rok przyszły. Dostaniemy 900 000 mniej. Nie jestem zdziwiony. Po euforii 500+ i przy braku środków na przygotowanie 500+, znowu było 1,5 miliona ze strony województwa... To jest deficyt środków. Dlatego zadanie rządowe zostało zostawione województwu. Nie wiem jak inni marszałkowie, ale my pewnie podejmiemy decyzję. Te ośrodki muszą działać. Żadnych oszczędności. Około 200 adopcji rocznie. Nie możemy krzywdzić dzieci i opiekunów.

 

Czyli brakuje 900 tysięcy. Województwo dołoży z pieniędzy samorządowych, ale może być problem, bo do zadania rządowego dokłada samorząd.

- To z definicji jest karane. To dyscyplina finansów publicznych. Będzie to ze wskazaniem na marszałka.

 

W każdym razie ośrodki nie muszą się martwić?

- Nie dopuściłbym do tego, żeby te ośrodki ucierpiały.

 

Wspomniał pan 500+. Ten program, ustawa o ziemi. PiS zabiega o głosy wsi i nazywa siebie kontynuatorem tradycji ludowej. Nie widać, żeby PSL miał atrakcyjniejszą ofertę dla wsi.

- Nie wiem czemu pan tak sądzi. PiS jako ludowcy? To jakby na boisko piłkarskie wpuścić lekkoatletę, który tylko biega. 500+ to szał chwilowy. Są braki na adopcję, realizację 500+. Mleko osiągnęło dna, ale ruszyło do góry. Cena wieprzowiny spada. Polska wieś zachłysnęła się 500+. Tego brakowało. To jest jednak chwilowe. To już zaczyna się odbijać. PSL było i będzie ze wsią. To jest partia ludowa od co najmniej 120 lat. Nikt nas nie podmieni.

20%
80%