|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Barbara Nowak: "Opozycja totalna krzywdzi dzieci. Mówi, że dziecko jest narzędziem w rozgrywkach"

- Nie można robić polityki kosztem dzieci - tak o planowanych protestach związanych z reformą edukacji mówi Barbara Nowak, małopolski kurator oświaty. 31 marca odbędzie się ogólnopolski protest Związku Nauczycielstwa Polskiego. W tym dniu nauczyciele przyjdą do szkół, ale nie będą uczyć.

fot: Marek Lasyk

Zapis rozmowy Jacka Bańki z małopolską kurator oświaty Barbarą Nowak.

 

W ilu małopolskich szkołach 31 marca nauczyciele nie będą uczyć? Wie pani?

- Nie. Nie wiem. Wczoraj ZNP podjął decyzję o strajku. W ilu szkołach? Nie wiem. Mam pojedyncze informacje, które nie podobają się związkowcom. Nauczyciele wypisują się ze związków, bo boją się, że będą zmuszeni do strajkowania. Tak naprawdę powodów do strajku nie ma. Pracuję nad tym, żeby nauczyciele nie byli zwalniani. Zbieram od samorządowców informacje o tym, że nauczyciele nie będą zwalniani. Mam zapewnienia na piśmie. Powodów do strajku nie ma.

 

Słyszymy, że na Śląsku są miasta, w których prawie wszystkie szkoły staną 31 marca. Możemy sobie wyobrazić taką sytuację w Małopolsce?

- Mam bujną wyobraźnię, ale tego sobie nie wyobrażam. Rozumiem, że nauczycielom, związkowcom i urzędnikom oświatowym zależy na dobrej szkole, nie na zamieszaniu. Mowa o chaosie, która jest rozpowszechniania przez niektóre osoby, nie ma miejsca. Chaos wprowadzają ci, którzy usiłują nam wmówić, że on jest. Jest spokój. Jakby się przypatrzeć powstającej sieci szkół to widać, że robimy wszystko, aby zmiana szkół – bo likwidacji nie ma – odbywała się jak najspokojniej.

 

Może być taka sytuacja, że nauczyciele, którzy przystąpią do akcji protestacyjnej, będą potem karani?

- Nie. To nie wchodzi w grę. Muszą się jednak liczyć z brakiem zapłaty za pracę. To bolesne. Jak jednak robią to, bo mają taką ideę to im wolno. Dla mnie to wielka ostateczność. Nie da się teraz uniknąć tego, że uczniowie nie mają lekcji. Jestem przeciwnikiem włączania dzieci w sprawy dorosłych. Nie chodzi o to jaka ma być szkoła. To sprawa polityczna – przeciwko reformie, przeciwko rządowi PiS. Opozycja totalna krzywdzi dzieci. Mówi, że dziecko jest narzędziem w rozgrywkach. Przeciwko czemu można protestować? Przeciwko temu, że liceum będzie miało 4 lata? Że będziemy zajmować się uczniem? Nie ma to sensu.

 

Tam są też inne postulaty. Jednak dopytam. Nauczyciele, którzy 31 marca będą na zajęciach, ale nie będą uczyć, nie będą mieć płacone za te godziny?

- Dla mnie tak. Jak ktoś nie wykonuje pracy, nie ma zapłacone. ZNP jakąś rekompensatę tym nauczycielom chyba zgotuje. Jak nie to nauczyciele będą dwa razy pokrzywdzeni. Dla mnie to wątpliwa moralnie sprawa.

 

10% podwyżki dla nauczycieli to jeden z postulatów ZNP.

- Ja się zgadzam. Nauczyciele powinni być bardzo dobrze wynagradzani. Ich wynagrodzenie powinno być jednak inaczej ustawione, żeby najlepsi nauczyciele byli najlepiej wynagradzani. 10%? Tak. Może i więcej, ale nie da się wszystkiego zrobić jednocześnie. Przez lata rządów PO nie było podwyżek. Dzisiaj mówimy, że po raz pierwszy w tym roku będzie rewaloryzacja. To też jest nowość. Do tej pory nawet nie było rewaloryzacji. Zdecydowanie trzeba doprowadzić do podwyżek dla nauczycieli.

 

Związkowcy chcą też, żeby do 2022 roku było zapewnienie, że nikt z tych nauczycieli, których obejmie zmiana systemu edukacji, nie został bez pracy.

- To jasne. Nauczyciele, którzy dzisiaj pracują, powinni też pracować jutro. Chyba że są inne sytuacje, które ich wykluczają z zawodu. Ci, których mamy dzisiaj to wspaniale wykształceni nauczyciele. W większości nie mają jednej specjalizacji. Dopracowaliśmy się świetnej kadry. Spętaliśmy im jednak ręce. Wprowadzono wielką biurokrację, nauczycieli zniewolono. Nie chodziło o to, żeby oni realizowali swoje pasje, ale zmuszano ich do pracy według schematów. To spowodowało, że ciężko mówić o tym, że młodzi są nauczeni logicznego myślenia, wyciągania wniosków. To był eksperyment na umysłach młodych. Dzisiaj od tego odchodzimy. Chcemy, żeby nasi uczniowie mieli swobodę w myśleniu i wyciąganiu wniosków. Mają być ludźmi twórczymi, nie wpychanymi w klucz. To nasz cel.

 

Początkowo związkowcy mówili, że nawet 30 tysięcy nauczycieli może stracić pracę. Potem ta liczba stale malała. W ciągu najbliższych 3 lat w Małopolsce ilu nauczycieli może zostać bez pracy?

- Nie potrafię powiedzieć. Takie proste liczenie zawiera podstawowy błąd. Będą inne siatki godzin, mniej liczne klasy. To sukces Krakowa na tle Polski. Mówimy, że nawet w szkołach ponadgimnazjalnych w klasach ma być maksymalnie 28 uczniów. W tej chwili w renomowanych liceach jest nawet 42. Ile klas będzie więcej? Mówimy o siatce godzin innej. Nie możemy powiedzieć, że nauczycieli będziemy zwalniać. Odwrotnie. Ta reforma ratuje miejsca pracy nauczycieli. Będzie więcej oddziałów, więcej godzin. Demografia, która mogła przynieść ofiary, w tej chwili jest mniej ważna przy tej naszej reformie.

 

W liczbach bezwzględnych tak to wygląda w Krakowie. Kraków to jednak nie cała Małopolska.

- Tak. Uwarunkowania są różne. Nie warto robić prostych przełożeń. Powiem o jednej ważnej sprawie. Ją udowodnię za 2 tygodnie. Zbieram od samorządowców informacje na temat zatrudnienia nauczycieli i deklaracje, że nie będą zwalniać nauczycieli. Wreszcie aktywnie samorządy wchodzą w politykę edukacyjną i zaczynają myśleć jacy nauczyciele są potrzebni, kto powinien pracować i jak go wynagradzać. Samorządy mają narzędzia do wynagradzania nauczycieli. Widzę to we wnioskach o nagrody, odznaczenia. To zmiana. To wielkie pospolite ruszenie w edukacji pokaże, że możemy osiągnąć coś bardzo dobrego.

 

Muszę zapytać o ogólnopolski strajk rodziców w najbliższy piątek. Jak pani przyjmuje te deklaracje? Po raz pierwszy Kraków ma przystąpić do tego strajku.

- Tak. To wielkie słowa, ogólnopolski strajk rodziców, ale to nie rodzice będą strajkować. Oni nie wyślą dzieci. Taka jest zapowiedź. Jednak rodzice nie będą robili polityki przy użyciu dzieci. Dzieci nie powinny być włączane w takie sytuacje, które powodują, że czują się zagrożone i widzą, że coś się dzieje. To nie jest sprawa dzieci. Dzieciom krzywda się nie dzieje. Dzieci z gimnazjum, w tym samym budynku skończą swoją szkołę. Nie są przenoszone. Dzieci z 6 klasy zostaną w tym samym budynku ze swoja klasą. Jak można w tym momencie swoje pomysły realizować kosztem dzieci? Ja tego nie rozumiem. Miałam takie pytanie od dziennikarzy czy będę mówiła nauczycielom, żeby nie usprawiedliwiali dzieciom nieobecności. Nie. Nie będę tego robić. Rodzice są odpowiedzialni za wychowanie dzieci. Mi się nie podoba takie zachowanie wobec dzieci, ale to zupełnie inna sprawa. Jak rodzice biorą na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich dzieci to mają do tego prawo. Ja jednak proszę. Naprawdę, nie wciągajcie dzieci w rozgrywki dorosłych. Niech dzieci mają normalne dzieciństwo. Szkoły czekają na uczniów. Jak coś nie gra to można to naprawić. Proszę jednak nie realizować swoich własnych celów, zwłaszcza tej totalnej negacji, kosztem dzieci.

 

Do końca marca wszystko ma być dopięte na ostatni guzik. Co do zmiany w Krakowie?

- W piątek ogłoszę ostateczną opinię co do sieci szkół. W tej chwili nanoszone są lekkie korekty. Wszędzie tam, gdzie społeczności lokalne nie zgadzały się z pomysłami moimi i miasta, ustępuje. To nie jest tak, że ja rodziców namawiam do niewłączania dzieci w rozgrywki i sama to robię. Jak widzę, że zaproponowana sieć miałaby spowodować poczucie zagrożenia uczniów to ja rezygnuje. Dla mnie najważniejszy jest uczeń. Była sytuacja na Złotym Wieku z gimnazjum 37 i szkołą 85. Tam byłam kiedyś dyrektorem. Tam trzeba zrobić dwie szkoły podstawowe. Tak decyduję. Weszłam do gimnazjum. Tam powitały mnie napisy: „protest rodziców”, „dajcie szansę szkole”. Ja chciałam dać szansę. Na tym osiedlu wedle mojej analizy, wystarczy jedna szkoła. Jak to ma się skończyć jednak przykrymi konsekwencjami dla uczniów, uczniowie mają słyszeć, że coś im zagraża, co jest ostre i niemiłe to ja rezygnuję. Proszę. Niech będą dwie szkoły. Musi być korekta obwodów. W rozmowie uznaliśmy jednak, że dajemy propozycję taką, jaka jest, ale o obwodach możemy jeszcze rozmawiać. Sieć szkół musi być postanowiona. W piątek będzie konferencja. Tam wyjaśnię filozofię sieci szkół w Krakowie.

 

Dopytam jeszcze o Zespół Szkół Mechanicznych numer 4. To na Kazimierza Odnowiciela?

- Nie. Rozmawiałam z panią dyrektor. Ja jako radna Krakowa broniłam tej szkoły. To wyjątkowa placówka jak chodzi o zawody nauczane, związane z lotnictwem. Ta szkoła powinna znaleźć nowe miejsce, dobrze przemyślane, w miarę w Śródmieściu. Jednak nie na Kazimierza Odnowiciela. Z mojej analizy wynika, że tam jest potrzebna szkoła podstawowa. Opowiadanie, że w pobliżu jest 12 innych? Najłatwiej się mówi jak niewiedza jest podstawą. My mamy analizy. Opowiadanie, że cała społeczność chciała tam tej szkoły też jest nieprawdą. Przy żadnej szkole nie jest tak, że wszyscy są zgodni. Są dwie i więcej stron. Byłam proszona, żebym nie spowodowała, że zniknie szansa na kolejną podstawówkę. Nie będzie tam przenoszony Zespół Szkół.

 

Wiadomo gdzie?

- Nie. Rozmawiając z panią dyrektor umówiłyśmy się, że od września będziemy szukać takiej szkoły. Do tej pory nie wiemy. Nie można byłoby nawet dzisiaj już przenosić tej szkoły. Przeniesienie jej zgodnie z prawem powoduje, że ta szkoła musiałaby być najpierw zlikwidowana. Takiej decyzji Rada Miasta nie podjęła. Do 28 lutego był czas. Żądanie ode mnie takiej decyzji jest absurdalne.

 

Rozmawiamy 8 marca. Dziś mamy międzynarodowy strajk kobiet. Nauczycielki, które przyszły do pracy ubrane na czarno poniosą jakieś konsekwencje? Powinny ponieść?

- Mam nadzieję, że nauczycielki nie przyszły dzisiaj ubrane na czarno, chyba że tak zwykle chodzą. Jak ma być taki protest to jest mi przykro. Szkoła to nie jest arena uzewnętrzniania swoich pomysłów na życie. Dla mnie to dziwne. Czarny protest? Rozumiem, że każda kobieta ma prawo do swoich poglądów, ale pokazywanie tego dzieciom, czy nie daj Boże rozmawianie na temat praw kobiet, kiedy mówiło się, że wszystko można... To nie tak. To kwestia czegoś ważniejszego. Nauczyciele nie powinni swoich poglądów prezentować dzieciom. To niczemu nie służy. Dzieci mają mieć możliwość zetknięcia się z całą paletą poglądów. Wybierać muszą same. Do tego służy wychowanie w domach rodzinnych i na lekcjach. Nauczyciele mają wskazywać drogę a nie popychać w kierunku, który uważają za słuszny.

76%
24%