W sieci krąży nagranie, które ma przedstawiać ukraińskich żołnierzy zakutych w kajdanki i wywożonych wojskowym autobusem na front. Film wywołuje ogromne emocje, ale jest fałszywy – został wygenerowany przy użyciu sztucznej inteligencji. W „Prawda czy fake?” sprawdzamy, po czym można rozpoznać cyfrową manipulację i dlaczego jej twórcy wykorzystują prawdziwe problemy do budowania fałszywych przekazów.
W nagraniach pojawiają się podpisy sugerujące, że mężczyźni zostali siłą zabrani i są wywożeni na front. Film na pierwszy rzut oka może wyglądać realistycznie. Bliższe przyjrzenie się obrazowi ujawnia jednak błędy charakterystyczne dla materiałów wygenerowanych przez sztuczną inteligencję.
A wymyślono to z rozmachem godnym oscarowej superprodukcji. Te nagrania to czysty deep fake wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Ktoś wziął autentyczny, trudny temat, który budzi w Ukrainie spore emocje, tak zwaną "busyfikację", czyli siłowe łapanki na ulicach przez komisariaty wojskowe. No i postanowił podkręcić go do granic absurdu. Wszystko po to, by wywołać w nas gniew i współczucie.
No twórcy popełnili błędy, które rozbrajają ten montaż szybciej niż fachowiec usterkę w kranie. W tym autobusie dzieją się rzeczy paranormalne. Żołnierz z tyłu ma kajdanki najpierw na lewej ręce, a chwilę później łańcuch magicznie pojawia się po prawej stronie. Wygląda to tak, jakby chłopak sam się przepiął z nudów. Co więcej, autobus w ogóle się nie porusza, a z przodu zamiast drogi widzimy gęsty las. Chyba, że to pojazd z ekologicznym napędem paprociowym, który ma wjechać prosto w drzewa. Narzędzia analizujące obraz i oznaczenia SynthID od razu potwierdziły, że to jest cyfrowy potworek stworzony z zer i jedynek.
Cel jest banalny. Uderzyć w nasze emocje. Propaganda żeruje na prawdziwych problemach i oblepia je kłamstwem. Dlatego zamiast wierzyć w cuda z pędzącego internetowego autobusu, wrzućmy na luz i włączmy krytyczne myślenie. Złota zasada na dziś. Jeśli widzisz coś, co wygląda zbyt absurdalnie, by było prawdziwe, to na 99 to fejki stworzone po to, żeby po prostu zrobić nam wodę z mózgu.