Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z prof. Piotrem Jedynakiem.
Kraków potrzebuje studentów, ale musi być dla nich dostępny
Uniwersytet i miasto są od siebie zależne – tak prof. Piotr Jedynak, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, opisuje miejsce uczelni w Krakowie. Zwraca uwagę przede wszystkim na koszty życia. UJ może wpływać na ceny akademików czy posiłków, ale to miasto ma narzędzia pozwalające zmniejszyć wydatki związane choćby z transportem publicznym.
Rektor tłumaczy, że dla części młodych ludzi koszty utrzymania są już jednym z powodów rezygnacji ze studiowania w Krakowie. Dlatego – jak przekonuje – miasto powinno traktować politykę wobec studentów również jako inwestycję we własny rozwój. Nie oczekuje od Krakowa rozwiązań stosowanych w niektórych innych miastach, takich jak dopłaty do akademików, ale widzi przestrzeń do większego wsparcia studentów w korzystaniu z usług publicznych:
Po stronie uczelni jest koszt mieszkania, czyli akademików. Są również koszty posiłków. A po stronie miasta są usługi publiczne, z których korzystają studenci i które powinny być na akceptowalnym poziomie. Nasze doświadczenia pokazują, że bardzo dużo utalentowanych osób nie decyduje się na przyjazd do Krakowa ze względów materialnych, a naszą rolą jest ich przyciągnąć.
Kraków powinien zmienić profil gospodarczy
Prof. Jedynak odnosi się również do zwolnień w krakowskim sektorze usług biznesowych. Jego diagnoza dotyczy modelu gospodarczego, na którym miasto opierało znaczną część swojego rozwoju. Tłumaczy, że centra usług stosunkowo łatwo otworzyć, ale również łatwiej niż zakłady produkcyjne przenieść w inne miejsce.
Rektor przekonuje, że Kraków potrzebuje większego udziału polskich przedsiębiorstw, silniej związanych z lokalnym i krajowym rynkiem. W przypadku kapitału zagranicznego za pożądane uważa zwiększenie liczby inwestycji produkcyjnych. Zaznacza jednocześnie, że tej dyskusji brakowało mu podczas krakowskiej kampanii wyborczej.
Do tej pory dominowały w Krakowie i najbliższej okolicy centra usług wspólnych, czyli inwestycje usługowe, które łatwo uruchomić i równie łatwo zlikwidować. Myślę, że w Krakowie i jego okolicach trzeba w końcu postawić na uruchomienie polskiego biznesu, bardziej przywiązanego do Polski. Jeśli chodzi o inwestycje zagraniczne, przydałoby się trochę inwestycji nie w usługi, a w produkcję
- mówi prof. Jedynak.
UJ dopłaci studentom i doktorantom do posiłków
Jedną z największych zmian rozpoczynającego się roku akademickiego będzie powszechny program dopłat do posiłków. Obejmie wszystkich studentów stacjonarnych oraz doktorantów w szkołach doktorskich, bez kryterium dochodowego. Pełny obiad ma kosztować studenta ostatecznie 18 zł, a drugie danie z napojem – 14 zł. Student najpierw zapłaci pełną cenę, a uczelnia zwróci mu później odpowiednią część wydatku. Program będzie obsługiwany przez aplikację.
UJ nie wie jeszcze, ile dokładnie będzie kosztowało nowe rozwiązanie. Pierwsze trzy miesiące mają pozwolić oszacować zainteresowanie, ale rektor zakłada, że roczny koszt może sięgnąć około 10 mln zł. Uczelnia chce również sprawdzić działanie systemu informatycznego, współpracę z operatorami stołówek i jakość oferowanych posiłków.
Uniwersytet zwrócił się przy tym do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego o zmianę przepisów. Przy obecnych regulacjach część dopłat po przekroczeniu określonego progu może zostać potraktowana jako dochód podlegający opodatkowaniu. UJ chce, żeby takie wsparcie było traktowane podobnie jak inne świadczenia socjalne dla studentów.
Nie stosujemy progu dochodowego typowego dla stypendiów socjalnych, bo uważamy, że każdy student stacjonarny i każdy doktorant ma prawo, będąc prawie cały dzień na uniwersytecie, zjeść ciepły posiłek w przystępnej cenie, tak jak dzieje się to na zagranicznych uniwersytetach.
- uważa Piotr Jedynak.
I zwraca uwagę, że nawet bary mleczne przestały być dla części młodych ludzi miejscami, w których można regularnie i tanio jeść.
Rekordowa rekrutacja. Poprzeczka poszła w górę
UJ rozpoczyna 663. rok akademicki po wyjątkowo mocnej rekrutacji. Uczelnia oficjalnie informowała o wzroście liczby zgłoszeń o 29 procent. Najwięcej kandydatów zgłosiło się na prawo – 2586 osób. Drugie miejsce zajęło pielęgniarstwo z 2228 kandydatami.
Ważna są nie tylko liczba chętnych, ale też ich wyniki. Według rektora wzrosły progi, a część kandydatów z rezultatami matur, które jeszcze rok wcześniej wystarczyłyby do przyjęcia na wybrany kierunek, tym razem nie dostała się na studia.
UJ przyjął około tysiąca osób więcej niż rok wcześniej. Rektor łączy wzrost zainteresowania studiami między innymi z przejściowym wyżem demograficznym i podkreśla, że uczelnia nie otrzymała dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa z powodu zwiększenia liczby studentów. Krytycznie ocenia brak wcześniejszej reakcji państwa na przewidywalny wzrost liczby maturzystów:
Wyniki maturalne ostatnich kandydatów przyjętych na poszczególne kierunki poszybowały tak wysoko, że mamy sygnały od zawiedzionych osób, które są rozczarowane, bo z wynikiem osiągniętym w tym roku spokojnie dostałyby się w latach poprzednich. Ten wyż maturalny spowodował przeniesienie poprzeczki jeszcze wyżej.
Po wyżu przyjdzie niż
Dzisiejszy wzrost liczby maturzystów jest przejściowy. Uczelnie czeka później niż demograficzny, ale prof. Jedynak przekonuje, że UJ nie zamierza odpowiadać na niego walką o jak największą liczbę studentów.
Rektor odwołuje się do badawczego charakteru uczelni i relacji liczby studentów do profesorów. Na UJ na jednego profesora przypada około ośmiu studentów. Jeśli w przyszłości kandydatów będzie mniej, uczelnia chce – jak zapowiada – wykorzystać to do dalszego wzmacniania działalności badawczej i jakości kształcenia.
– Nie martwimy się niżem demograficznym, dlatego że nasz profil jest wyraźnie profilem uczelni badawczej. Nigdy nie stawialiśmy na dużą liczbę kandydatów. Jeśli nawet dojdzie do redukcji liczby osób na studiach, wzmocnimy jeszcze bardziej profil badawczy uniwersytetu i wzrośnie jakość kształcenia - przekonuje profesor.
W tegorocznych wyborach kandydatów rektor dostrzega dwa wyraźne kierunki. Pierwszy to zainteresowanie nowościami związanymi z rozwojem technologii. Wśród nich wymienia sztuczną inteligencję, cyberbezpieczeństwo oraz nową na UJ lingwistykę i technologie językowe.
Drugi sposób wyboru jest bardziej pragmatyczny. Kandydaci szukają kierunków dających wyraźną ścieżkę zawodową. Rektor w ten sposób tłumaczy bardzo duże zainteresowanie pielęgniarstwem i elektroradiologią. Dane uczelni potwierdzają skalę: pielęgniarstwo znalazło się na drugim miejscu pod względem ogólnej liczby kandydatów, natomiast na elektroradiologii o jedno miejsce ubiegało się średnio 16,78 osoby. Większa konkurencja była tylko na kierunku lekarsko-dentystycznym:
Część kandydatów decyduje się na kierunki, po których ma pewność, że nie zasili rzeszy bezrobotnych albo nie będzie musiała natychmiast zmieniać swoich zainteresowań. To grupa myśląca pragmatycznie, tu i teraz, która chce po ukończeniu studiów rozpocząć pracę w zawodzie, którego się nauczyła na uczelni.
Nowe akademiki, kampus medyczny i więcej miejsca dla polonistyki
W planach inwestycyjnych UJ są rozbudowa kampusu medycznego oraz budowa dwóch akademików z parkingiem na terenie trzeciego kampusu. Uczelnia przygotowuje również inwestycję przy ulicach Ingardena i Oleandry, gdzie ma powstać nowe centrum dydaktyczne Wydziału Polonistyki.
Nie oznacza to wyprowadzki polonistyki z ulicy Gołębiej. Rektor zapewnia, że historyczna siedziba pozostanie „sercem” wydziału. Część katedr oraz wyremontowana biblioteka nadal będą działały w ścisłym centrum, natomiast nowe pomieszczenia przy Oleandrach mają zapewnić lepsze warunki prowadzenia zajęć.
Prof. Jedynak podkreśla jednocześnie, że uniwersytet nie chce inwestować ponad swoje możliwości. Jako ostrzeżenie przywołuje Uniwersytet w Edynburgu, którego problemy finansowe wiąże ze zbyt dużą skalą wcześniejszych inwestycji:
Serce tego wydziału, tak ustaliliśmy z władzami dziekańskimi i społecznością wydziału, pozostanie przy ulicy Gołębiej. Natomiast porządne warunki do prowadzenia zajęć będziemy oferować w nowym miejscu. Wydział Polonistyki, w przeciwieństwie do analogicznych wydziałów w Polsce, nie ma problemów z rekrutacją i ma świetnych studentów.