Zdecydowanie odradzamy wiązanie się do kaloryfera, ale mówiąc zupełnie serio, możemy spędzić ten dzień dokładnie tak jak każdy inny, bez obaw, że nasz ulubiony kubek z kawą nagle zacznie dryfować pod sufitem. Ta historia o 7-sekundowym wyłączeniu grawitacji i tajnym "projekcie kotwica" za 90 miliardów dolarów to jest klasyczny majstersztyk internetowej twórczości. Filmy wygenerowane przez sztuczną inteligencję krążą po sieci już właściwie od roku, zgarniają miliony wyświetleń, a sytuacja zaszła tak daleko, że naukowcy z NASA musieli wydać oficjalne oświadczenie.
Zapewnili w nim krótko - 12 sierpnia Ziemia nie straci grawitacji. Powód jest prosty. Nasza grawitacja zależy od masy Ziemi. Żebyśmy nagle unieśli się w powietrze, nasza planeta musiałaby w ułamku sekundy schudnąć o masę całego swojego jądra, płaszcza, oceanów i atmosfery. Księżyc zasłaniający Słońce nie ma takich mocy odchudzających.
To jednak nie jest koniec kosmicznych rewelacji. W sieci pojawił się drugi hit. Zmanipulowane mapy, według których cień księżyca rzekomo ma łamać prawa fizyki, bo porusza się w złą stronę. Prawda jest taka, że to zwykłe złudzenie wynikające z tego, że przenosi się okrągłą kulę ziemską na płaską mapę. W rzeczywistości cień przesuwa się płynnym łukiem z zachodu na wschód i wynika to ze zwykłej mechaniki nieba oraz obrotu naszej planety.
Dlatego zamiast szukać podziemnych schronów, poszukajmy dzisiaj specjalnych okularów z certyfikowanym filtrem, bo patrzeć na Słońce gołym okiem naprawdę nie wolno. Samo zjawisko jest niesamowite. Na Islandii czekali na nie od 1954 roku, a w Hiszpanii od ponad 100 lat.
Podsumowując, odlot grawitacyjny i tajny "projekt kotwica" to stuprocentowy fejk. Prawdą jest natomiast to, że kosmos znów serwuje nam genialne widowisko. Bezpiecznie więc spoglądajmy w niebo i zaufajmy fizyce. Ona nigdzie się dzisiaj nie wybiera.