To nie jest tylko historia finansowego oszusta, który wspiął się na szczyt, a potem boleśnie z niego spadł. „Wilk z Wall Street”staje się punktem wyjścia do szerszej refleksji o świecie, w którym pragnienie posiadania coraz łatwiej przesłania granice etyczne.
Bohater filmu Martina Scorsese uosabia marzenie o sukcesie bez ograniczeń. Chce więcej pieniędzy, więcej przyjemności, więcej wpływu. I właśnie to „więcej” staje się w tej opowieści kluczowe. Bo kiedy człowiek raz wejdzie na drogę niepohamowanej żądzy, bardzo szybko okazuje się, że nic nie wystarcza na długo.
Prof. Joanna Hańderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego pokazuje, że film można odczytywać nie tylko jako opowieść o jednostkowym upadku, ale także jako portret kultury, która potrafi uczynić z egoizmu cnotę, a z bezwzględności - sposób na życie. To rozmowa o tym, czy człowiek owładnięty własnymi pragnieniami jest jeszcze wolny, czy przeciwnie - staje się ich niewolnikiem.
Nie brakuje też pytań o granice kapitalizmu, sens etyki i cenę sukcesu budowanego kosztem innych. W tle pojawiają się ważne filozoficzne tropy - od Kanta i Epikura po Ayn Rand i Thomasa Piketty’ego.