To miała być tylko reaktywacja działalności kabaretowej. Tymczasem stała się początkiem teatralnej historii, która trwa już dwie dekady. Jakub Baran wspomina, że kiedy w 2006 roku trafił do Kina Tęcza na krakowskich Dębnikach, od razu wiedział, że znalazł swoje miejsce. Wtedy jednak nikt jeszcze nie myślał o teatrze w obecnym kształcie. Najpierw była Scena Tęcza. Przez osiem lat odbywały się tam koncerty, kabarety i spektakle.
Szukaliśmy tropów, sprawdzaliśmy, co najlepiej działa w tym miejscu. Człowiek, kiedy jest zakochany w swojej pasji, potrafi zrobić naprawdę wiele – mówi Jakub Baran.
Przełom przyszedł w 2014 roku. Wtedy zapadła decyzja o ukierunkowaniu działalności na teatr. Narodziła Teatr Praska 52 – nazwa prosta i charakterystyczna. – "Chcieliśmy, żeby nikt nie miał wątpliwości, gdzie jesteśmy. Chociaż i tak czasem ktoś dzwoni i pyta: A gdzie wy się znajdujecie?" – dodaje.
Teatr przez lata wypracował własną artystyczną tożsamość. Nie stawia na efektowne eksperymenty czy modne reinterpretacje za wszelką cenę. Najważniejsze pozostaje słowo, aktor i opowieść.
Relacje międzyludzkie właściwie się nie zmieniły. Zmieniły się dekoracje świata, ale ludzkie pragnienia, słabości i śmieszności są dokładnie takie same – mówi Jan Jakub Należyty.
To myślenie doskonale wpisuje się także w najnowszą premierę "Panterę z Tindera", która zostanie pokazana 11 czerwca. Spektakl napisany i reżyserowany przez Jana Jakuba Należytego jest komedią o współczesnym poszukiwaniu miłości w świecie aplikacji i emocjonalnego pośpiechu. W centrum historii znajduje się kobieta określana jako pantera z Tindera – piękna, uwodzicielska, pełna siły i tajemnicy. Mimo że temat dotyka samotności i kryzysu relacji, twórcy zapewniają, że widzowie nie wyjdą z teatru przygnębieni. Spektakl opowiada o świecie, w którym coraz częściej próbujemy zamawiać uczucia jak produkty z aplikacji. O relacjach budowanych szybko i równie szybko porzucanych. O pokoleniu, które najpierw planuje karierę, kredyt i sukces, a dopiero później próbuje znaleźć bliskość.