Machina dezinformacji odpaliła z prędkością naddźwiękową jeszcze przed komunikatem służb. Pierwszy cios to klasyczne - "to ukraińska prowokacja". Sieć zalały wpisy, że wizyta Zełeńskiego w Lublinie ściągnęła rakietę, by wciągnąć nas w wojnę.
Ignorowano fakty. Tamtej nocy Rosja wystrzeliła ponad 350 dronów i pocisków, a CH-101 to jest czysta rosyjska broń strategiczna, której Ukraina po prostu nie ma.
Drugi tor to uderzenie w naszą armię. "Jesteśmy bezbronni, bo oddaliśmy wszystko". Jaka jest prawda? Zamówiliśmy ponad 200 wyrzutni Patriot, oddaliśmy pięć, a F16 natychmiast wystartowały. Obiekt zniknął z radarów, a wojsko nad terenem zamieszkałym musi po prostu mieć stuprocentową pewność, do czego strzela.
Kalendarium pokazuje, że rakieta spada o 3:47, a syreny w Lublinie wyją trzy minuty po uderzeniu. Oficjalny komunikat pojawia się po ponad dwóch godzinach. Chaotyczna komunikacja państwa niestety jest pożywką dla dezinformacji. Zamiast szybkich alertów w czasie rzeczywistym, tak jak w Ukrainie, mamy ciszę informacyjną. Gdy państwo milczy, pustkę natychmiast wypełniają rosyjskie sieci botów. Produkują one tysiące wpisów dziennie z pytaniem - "skoro przeleciała 100 kilometrów, to czy przeleci 300?". Ich cel to po prostu panika.
Jeśli obywatel słyszy syreny po fakcie i nie dostaje natychmiastowego wyjaśnienia, w naturalny sposób zaczyna szukać odpowiedzi w sieci. Tam czekają na niego już gotowe manipulacje.
Rząd w nowym poradniku bezpieczeństwa zaleca proste rozwiązanie. W razie kryzysu wyłącz internet i włącz radio na baterie. Tutaj dochodzimy do takiej absurdalnej luki, bo poradnik mówi włącz radio, ale nie podaje ani jednej częstotliwości. To jest pułapka. Musimy mieć sprawdzone źródło informacji, musimy pamiętać te częstotliwości, bo miliony odbiorników mają pasma np. fal średnich i krótkich.
W Polsce nikt na nich legalnie nie nadaje, to są tzw. ciche pasma. Jeśli w czasie blackoutu albo kryzysu słuchacz włączy radio i trafi na fałszywą stację na pustym paśmie, może usłyszeć wygenerowany przez sztuczną inteligencję głos np. polityka wzywającego do ewakuacji w złą stronę.
Radio ma ogromne zaufanie społeczne, ale analogowy sygnał też nie ma certyfikatu autentyczności. Dlatego pamiętajmy, słuchajmy Radia Kraków, słuchajmy Polskiego Radia albo sprawdzajmy oficjalne stacje FM. Nigdy nie podawajmy niesprawdzonych informacji dalej w emocjach.