Pierwszy prototyp został oblatany w 1934 roku, a w 1936, wyprodukowano 40 egzemplarzy pierwszej serii PZL.23A. Po zmianie silnika na mocniejszy wprowadzono nowy wariant "Karasia" - PZL.23B. Tych samolotów do jednostek lotniczych trafiło 240. "Karaś" nie był szczytem osiągnięć technicznych - nawet jak na polskie warunki. Słabe podwozie było przyczyną wielu wypadków, przez co samolot cieszył się złą sławą wśród pilotów. Konstrukcja będąca kompromisem między oczekiwaniami z poprzedniej epoki a projektem, jak każdy kompromis, miała wiele wad. Optymizmem nie napawała ani prędkość - 320 km/h, ani uzbrojenie, składające sie z 3 karabinów maszynowych i 700 kilogramów bomb. Te wszystkie słabości składały się na główne przyczyny prawie 90% strat jakie poniosły "Karasie" w czasie kampanii wrześniowej. Były jednak samolotami bardzo nam potrzebnymi, zwalczając wraz z "Łosiami" (które się do tego akurat mniej nadawały), niemieckie kolumny pancerne i zgrupowania wojsk. Trzeba też powiedzieć, że konstruktorzy zdawali sobie sprawę niedociągnięć bombowca i samolot był przedmiotem nieustannych modyfikacji, które o mały włos, a byłyby się udały...
- A
- A
- A
PZL.23 Karaś
W tym nowym, wrześniowym, cyklu chciałbym przypomnieć - w czasie kilkunastu najbliższych spotkań - historię legendarnych konstrukcji stanowiących wyposażenie wojska polskiego, we wrześniu 1939. Zdaję sobie sprawę, że słowa "legendarny" w kilku przypadkach użyłem nieco na wyrost, ale mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone ze względu na intencje, jakie mną kierowały... Dziś znów wzbijemy się w powietrze bo pomysłów na konstrukcje lotnicze, w Polsce nie brakowało. Przed nami kolejny samolot bombowy - PZL.23 Karaś. Powstały na zamówienie wojska jako tzw. samolot liniowy, ostatecznie stał się czymś na kształt polskiego samolotu szturmowego, a nawet nurkującego. Koncepcja samolotu liniowego - nie należy jej mylić z liniowcem pasażerskim - przewidywała samolot prowadzący rozpoznanie, a w razie potrzeby mogący także zbombardować wykryte jednostki przeciwnika. Taki właśnie miał być "Karaś"...
Fot. NAC
Na przełomie 1935/36 r. inż. Tadeusz Sołtyk opracował projekt nowej wersji ”Karasia”, z poprawioną aerodynamiką i mocniejszym silnikiem, a ponadto powiększone zostało pole ostrzału do tyłu poprzez wprowadzenie podwójnego usterzenia. Tę wersję oznaczono PZL-42. W 1937 roku powstała wersja PZL43 przeznaczona na rynek bułgarski - z przebudowanym kadłubem i jeszcze innym silnikiem. Odbiorcy bułgarskiemu dostarczano te samoloty jeszcze na miesiąc przed wybuchem wojny. Dopiero ostatnią serię przytomnie zdecydowano zatrzymać w kraju.
Wreszcie w sierpniu 1938 oblatano najnowszą modyfikację "Karasia" - samolot PZL.46 "Sum". Była to gruntownie przerobiona konstrukcja, w dużym stopniu eliminująca wady swojego porzednika. Samolot miał posiadać zdwojone uzbrojenie strzeleckie i bombowe, w stosunku do "Karasia", oraz prędkość maksymalną sięgającą 470 km/h. Kiedy jednak podjęto decyzję o seryjnej produkcji było już za późno - w dodatku montaż pierwszej serii, w sierpniu 1939, zatrzymał rozkaz o zmianie priorytetu produkcji na myśliwce P-11. W ten sposób w Polsce pozostały tylko dwa prototypy "Suma". Jeden z nich dokonał nie lada wyczynu - 17 września został ewakuowany przez Lwów do Rumunii. Ale 26 września, pilot doświadczalny, inż. Stanisław Riess uciekł "Sumem" z lotniska w Bukareszcie, przewożąc rozkazy z powrotem do oblężonej Warszawy, po czym nocą odleciał ze stolicy do Kowna na Litwie. Był to ostatni polski samolot, jaki odleciał z Warszawy przed kapitulacją.
Andrzej Kukuczka
Komentarze (0)
Najnowsze
-
12:05
Pierwszy park miejski w Trzebini powstanie obok Balatonu. Będą cztery strefy i amfiteatr. WIZUALIZACJE
-
11:55
"Zmarszczki to najmniejszy problem". Co zmienia menopauza?
-
11:51
Szałwia samo zdrowie
-
11:08
Groźny wypadek na DW 980 w Biskupicach Mesztyńskich. Dwie osoby ranne
-
10:27
Smok Wawelski, Barbakan i witraże Wyspiańskiego. Przy Szczepańskiej 9 powstaje biżuteria inspirowana Krakowem
-
10:14
Cmentarz w Trzebini znów pod lupą. Sprawdzą, czy grunt jest stabilny
-
09:57
Buty do szkoły dla chłopca - trwałość i wytrzymałość na codzienne wyzwania
-
09:31
Ranking zlewów granitowych jednokomorowych 2026 - TOP 3 modeli
-
09:30
Śmiertelny wypadek na Zabłociu. Hubert B. doprowadzony do prokuratury
-
09:25
Co dalej z Sądeczanką? GDDKiA ponownie przeanalizuje sporny odcinek trasy
-
09:25
Obniż znacząco koszty emisji muzyki. Sprawdź, jak znaleźć muzykę bez opłat do Organizacji Zbiorowego Zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi np. do swojego lokalu
-
09:14
Ważne skrzyżowanie w Oświęcimiu zamknięte. Utrudnienia potrwają do grudnia
-
08:53
„Polskie płaskizy” i zaginieni nobliści. Tak AI pomogła promować Polskę
-
08:15
Michał Drewnicki (PiS) po zabójstwie na os. Willowym: "Cały Kraków należy objąć monitoringiem"
-
07:52
Niezwykłe odkrycie na Starym Cmentarzu w Tarnowie. Odnaleziono grób hrabiego Zamoyskiego
-
07:31
Maturalna poprawka dla blisko 50 tys. osób. Najwięcej zmierzy się z matematyką
-
07:12
Słoneczny i ciepły poniedziałek w Małopolsce. Noc będzie wyraźnie chłodniejsza
-
06:40
Wypadek na obwodnicy Krakowa. Jedna osoba ranna
-
06:32
Morderstwo na osiedlu Willowym. Policja szuka tego mężczyzny. ZDJĘCIA
-
13:18
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 10. - Na sygnale przez Kraków. Historia krakowskiego Pogotowia Ratunkowego