Odpowiedź jest krótka. Dymu jest tu więcej niż przy naprawdę dużym pożarze. Internet po raz kolejny serwuje nam klasyczny zestaw manipulacji, czyli weź stary filmik, dodaj chwytliwy opis i patrz jak płonie sieć. Przyglądnijmy się tym rewelacjom.
Po pierwsze, filmik z podobno przyłapanym na gorącym uczynku strażakiem wygląda groźnie. Idzie gość leśną ścieżką i podpala zarośla. W sieci podpisano to - "oto jak Francja robi sobie zmiany klimatyczne". Sęk w tym, że nagranie pochodzi z Dominikany i przedstawia tak zwane kontrolowane wypalanie. Strażacy robią to absolutnie celowo. Wypalają wąski pas trawy, żeby stworzyć barierę. Kiedy główny pożar dochodzi do takiego czarnego pasa, po prostu nie ma już co płonąć i gaśnie. To nie podpalacz, to strażak, który właśnie ratuje las.
Drugie nagranie z mężczyzną faktycznie podpalającym zarośla to nie żaden świeży dowód ze spiskowej Francji, tylko kadr z Włoch z 2025 roku. Gość zresztą szybko trafił za to w ręce policji.
Prawda jest taka, że podpalenia się zdarzają i policja je bada. To jednak rekordowe fale upałów i ekstremalna susza sprawiają, że jedna iskra zmienia setki hektarów w pogorzelisko. Nie dajmy sobie wmówić, że strażak z Dominikany i włoski wandal to dowód na globalny spisek.