Zdjęcie ilustracyjne, fot. Pixabay
🔹 Piecza współdzielona po rozstaniu rodziców
Nowe przepisy mają wprost wprowadzić do Kodeksu rodzinnego instytucję pieczy współdzielonej, która umożliwia dziecku regularne przebywanie pod opieką obojga rodziców.
🔹 Szybsze przyznawanie alimentów
Ministerstwo planuje wprowadzenie nakazu alimentacyjnego, który pozwoli szybciej uzyskać świadczenie na dziecko bez długotrwałego procesu sądowego.
🔹 Skuteczniejsze egzekwowanie kontaktów z dzieckiem
Zmiany mają ułatwić wykonywanie orzeczeń sądowych dotyczących kontaktów rodzica z dzieckiem i zwiększyć odpowiedzialność za ich utrudnianie.
🔹 Rozwody bez orzekania o winie
Projekt zakłada odejście od ustalania winy za rozpad małżeństwa. Ma to skrócić postępowania rozwodowe i pozwolić sądom skupić się przede wszystkim na sytuacji dzieci.
Dziecko powinno mieć zapewnioną opiekę obojga rodziców
Jednym z najważniejszych elementów reformy jest wprowadzenie do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego pojęcia pieczy współdzielonej. W praktyce oznacza to możliwość sprawowania opieki nad dzieckiem przez oboje rodziców po rozstaniu.
Jak podkreśla sędzia Paweł Wicherek, podobne rozwiązania funkcjonują już dziś, ale nowe przepisy mają je uporządkować.
Już obecnie jest możliwość orzeczenia przez sąd, że dziecko będzie mieszkało naprzemiennie u jednego i drugiego rodzica. Natomiast wprowadzenie tych przepisów wprost do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest słuszne i uzasadnione. Każda regulacja, która systematyzuje pewne kwestie, jest korzystna
– mówi sędzia.
Jednocześnie zaznacza, że nawet najlepsze przepisy nie zastąpią współpracy między rodzicami.
Na pewno korzystne dla dziecka jest to, żeby miało kontakt regularny, stały i możliwie szeroki z obojgiem rodziców. To nie dzieci są winne temu, że rodzice się rozstali. Jednak najważniejsza jest współpraca rodziców. Wszelkie zmiany w prawie bez zmiany mentalności osób rozstających się niewiele przyniosą.
Alimenty szybciej, ale problem pozostanie
Drugim filarem reformy ma być tzw. nakaz alimentacyjny. Dzięki niemu rodzic opiekujący się dzieckiem mógłby szybciej uzyskać podstawowe świadczenie alimentacyjne bez konieczności przechodzenia przez długotrwały proces.
Zdaniem sędziego rozwiązanie może usprawnić procedury, ale nie rozwiąże wszystkich problemów.
Generalną ideą jest to, aby rodzic mógł złożyć krótki pozew i szybko uzyskać nakaz alimentacyjny. To może znacznie przyspieszyć postępowanie. Trzeba jednak pamiętać, że sam nakaz nie oznacza jeszcze, że pieniądze trafią do dziecka.
Jak podkreśla, największym wyzwaniem pozostaje skuteczna egzekucja należności.
Może się okazać, że mimo wydanego błyskawicznie nakazu alimenty nadal nie będą wpływać, bo rodzic nie będzie płacił, a komornik nie będzie w stanie skutecznie wyegzekwować środków. Problem niealimentacji nadal jest poważny.
Sędzia zwraca uwagę także na aspekt społeczny.
To powinien być wstyd, że ktoś oszukuje po to, żeby nie płacić na własne dzieci. Niealimentacja jest przestępstwem, ale żadne przepisy nie zmienią tego, jeśli ktoś nie czuje odpowiedzialności za swoje dziecko.
Jak zmusić rodziców do wykonywania wyroków?
Kolejne propozycje dotyczą wykonywania orzeczeń sądowych, zwłaszcza tych związanych z kontaktami rodzica z dzieckiem. Ministerstwo rozważa stworzenie Kodeksu Rodzinnego Wykonawczego, który uporządkuje rozproszone obecnie przepisy.
Problem jest dobrze znany sądom rodzinnym.
Ministerstwo szuka pomysłu, jak realnie wpłynąć na to, żeby każde orzeczenie sądu ustalające kontakty było wykonywane. Często zdarza się, że mimo wydanego orzeczenia jeden z rodziców po prostu się do niego nie stosuje.
Planowane zmiany mają zwiększyć odpowiedzialność za utrudnianie kontaktów z dzieckiem. Jednak również tutaj sędzia podkreśla, że kluczowe znaczenie ma świadomość rodziców.
Chodzi o to, żeby dziecko miało prawo do kontaktu z drugim rodzicem i mogło się z nim spotykać mimo rozstania rodziców. Myślę, że oprócz zmian w prawie potrzebna jest też szeroka edukacja społeczna.
Koniec rozwodów z orzekaniem o winie?
Najbardziej dyskutowaną propozycją jest rezygnacja z orzekania o winie za rozpad małżeństwa. Według zapowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości sądy miałyby całkowicie odejść od ustalania, kto odpowiada za rozkład pożycia.
Zdaniem sędziego Wicherka taka zmiana może znacząco skrócić postępowania rozwodowe.
Orzekanie o winie jest jednym z czynników, który przedłuża postępowanie. Sąd musi przesłuchiwać świadków, analizować relacje między małżonkami, a to często trwa bardzo długo. Jednocześnie dodatkowo konfliktuje strony.
Jak podkreśla, uwaga sądu powinna być skierowana przede wszystkim na dzieci.
O wiele bardziej istotne jest to, co stanie się z dziećmi rozwodzących się małżonków. Nie orzekanie o winie pozwoli skupić się na kwestiach opieki nad dzieckiem i alimentów. To właśnie będzie korzystne przede wszystkim dla dzieci.
Same przepisy nie wystarczą
Choć sędzia pozytywnie ocenia kierunek zmian, wskazuje, że reformy powinny objąć również samo sądownictwo rodzinne.
Jeśli chcemy mieć sprawne sądownictwo rodzinne, przede wszystkim potrzeba więcej sędziów. Średnio sędzia rodzinny ma ponad 200 spraw w swoim referacie. Trudno w takiej sytuacji poświęcić każdej sprawie tyle uwagi, ile wymaga dobro dziecka.
Potrzebni są także psychologowie, pedagodzy i inni specjaliści wspierający sądy rodzinne.
Najważniejsze jest to, żeby sąd mógł skupić się na dziecku i dokładnie zbadać jego sytuację. To wymaga nie tylko dobrego prawa, ale również odpowiednich ludzi i zasobów.
Pakiet "Prawo do dzieciństwa" jest na razie na etapie zapowiedzi. Jeśli proponowane rozwiązania wejdą w życie, mogą zmienić sposób funkcjonowania polskiego prawa rodzinnego. Jak podkreśla jednak sędzia Paweł Wicherek, nawet najlepsze przepisy nie zastąpią odpowiedzialności rodziców za dobro dziecka.
"Dziecko potrzebuje rodzica stabilnego psychicznie". Opieka