Niestety to jest bolesna prawda. To, co teraz robią cyberprzestępcy, to jest klasyczny cios poprawkowy. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Bokser leży na deskach, ledwo dycha, a sędzia zamiast go liczyć, po prostu wyciąga mu z kieszeni portfel. Tak właśnie działają autorzy tzw. oszustw wtórnych. Przestępcy wiedzą, że poszkodowani przez giełdę są w emocjonalnej rozsypce, szukają ratunku, jakiejkolwiek iskierki nadziei na odzyskanie oszczędności życia i wtedy cała na biało wchodzi sztuczna inteligencja.
Oni używają technologii, żeby udawać kogoś, kim nie są. Na Facebooku czy na YouTubie wyskakują filmy, gdzie rzekomi eksperci finansowi z nienaganną dykcją i w drogich garniturach obiecują - odzyskamy twoje bitcoiny w 24 godziny. To są deepfake'i. Cyfrowe kukiełki, które mówią cudzym głosem i mają twarze wygenerowane przez algorytm. Brzmią profesjonalnie, rzucają hasłami typu "procedury" czy "międzynarodowy arbitraż". Wszystko po to, żebyście wpłacili im tylko skromną opłatę wstępną na poczet odzyskania środków. To tak, jakbyśmy chcieli ugasić pożar benzyną.
Jak się przed tym bronić? Trzeba pamiętać o jednym i to jest żelazna zasada. Polska policja czy prokuratura nigdy nie wysyłają maili z prośbą o przelew, żeby odblokować wasze pieniądze. Jeśli ktoś dzwoni i mówi, że jest z Wydziału Odzyskiwania Krypto i potrzebuje naszego loginu, to jest fejk grubymi nićmi szyty.
Co zatem zrobić? Działajmy analogowo i twardo. Policja radzi - róbcie screen wszystkiego. Portfel, historia transakcji, maile od giełdy, nawet te sprzed roku. Wydrukujmy potwierdzenia przelewów z naszych tradycyjnych banków, gdzie wyraźnie widać numery konta, na który wysyłaliśmy pieniądze. To są nasze jedyne realne naboje w tej walce.
A co z legendarnymi kluczami do portfeli, które rzekomo ma tylko zaginiony Sylwester Suszek? To brzmi jak finał popularnego serialu, ale dla prokuratury to jest codzienność. Nie dajmy się złapać na drugą wędkę. Prawda jest taka, że jedyną drogą do sprawiedliwości jest oficjalne zawiadomienie policji, a nie magiczny link od pana z internetu, który ma nienaturalnie białe zęby i głos robota.
Bądźmy czujni, nie płaćmy dwa razy za ten sam błąd.