To tłusty fake i to taki z rodzaju tych, które zamiast zasilić nasz portfel, czyszczą go do zera. Scenariusz jest stary jak świat, ale przestępcy ubrali go w nowoczesny garnitur. Wyobraźmy sobie maila. Wszystko wygląda idealnie. Jest oficjalne logo, jest profesjonalny język, a nawet konkretna, kusząca kwota. Na przykład 2210 zł i 25 gr.
Do tego tykający zegar. "Masz dwa dni albo pieniądze przepadną". To jest ten moment, w którym powinna nam się zapalić czerwona lampka z napisem "ewakuacja". Urzędnicy, choćby bardzo chcieli, nie gonią nas z batem i nie dają ultimatum.
Jak to działa w praktyce? Klikamy w ten niby urzędowy przycisk, potwierdzamy dane do wypłaty i trafiamy na stronę, która do złudzenia przypomina nasz bank albo panel rządowy. Wpisujemy login, wpisujemy hasło i w tym momencie zamiast przelewu do nas, robimy darmowy przelew od nas, prosto na konto oszustów, którzy tylko zacierają ręce.
Zapamiętajmy raz na zawsze żelazną zasadę Krajowej Administracji Skarbowej. Skarbówka nigdy nie wysyła maili ani smsów z prośbą o potwierdzenie numeru konta bankowego ani o podawanie haseł do realizacji zwrotu PIT. Oni te dane po prostu mają w naszej deklaracji.
Co więc robimy, jeśli dostaniemy takiego maila? Po pierwsze, głęboki oddech i zero paniki. Po drugie, nie klikamy w żaden link. Jeśli naprawdę dręczy nas ciekawość, czy państwo jest nam winne jakąś kasę, wpisujemy w przeglądarkę adres oficjalnego e-urzędu skarbowego, logujemy się bezpiecznie przez profil zaufany i tam sprawdzamy stan konta.
Skarbówka rzadko kiedy sama z siebie tak chętnie i szybko rozdaje pieniądze przez maila. Dbajcie o swoje oszczędności i nie dajcie się złowić.